Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2012

Mała przerwa na oddech...

Drodzy Czytelnicy, przez najbliższy miesiąc nie będę aktywny na blogu. Wyjeżdżam z rodziną na wakacje, bez komputera. Ale nie bez dobrowolnej prostoty - bez niej nie potrafię się obyć. Dzięki Wam ostatnie 5 miesięcy spędziłem bardzo pracowicie, dzieląc się swoimi przemyśleniami w kolejnych postach. Dziękuję tym, którzy życzliwie zachęcali mnie do pisania, zamieszczali swoje komentarze. Dziękuję także za listy. Dobrze wiedzieć, że wartość prostego, oszczędnego życia jest bliska tak wielu osobom. A już od września będziecie mogli przeczytać na blogu nowe, mam nadzieję, że ciekawe, wpisy. Już teraz zapraszam!!!


Wolny czas, to więcej miejsca na marzenia i snucie planów.  Żegnając się, chciałbym zaproponować Wam proste ćwiczenie polegające na spisaniu wizji dotyczącej przyszłego życia.

Reguła 90%

Perfekcjoniści wyznają niekiedy zasadę, że jeśli nie potrafisz zrobić czegoś na 100%, lepiej nie rób tego wcale. Zmieniając swoje życiowe nawyki często dajemy za wygraną, kierując się podświadomie przekonaniem, że liczy się tylko sukces na poziomie 100%. Nie będę minimalistą, jeżeli nie potrafię żyć z niewielką liczbą przedmiotów. Moje życie nie będzie proste, jeśli nie będę kupował tylko rzeczy używanych. Nie będę oszczędny, jeśli wydając pieniądze na jedzenie nie zmieszczę się w wyznaczonej kwocie. Nie będę zdrowo się odżywiał, jeśli czasami zjem czekoladowy batonik.
Życie z perfekcjonistą nie jest łatwe. Dla mnie na przykład dużym wyzwaniem jest chodzenie z rodziną do restauracji na obiad, chociaż robimy to naprawdę wyjątkowo. Świadomość rachunku, jaki przyniesie kelner (i ile zaoszczędzilibyśmy jedząc w domu), bywa paraliżująca na tyle, że tracę dobry humor. Zdarzyło mi się też wyrzucić o jedną rzecz za wiele, bez uzgodnienia tego z innymi domownikami. 
Innym błędem jest wprowadza…

W poszukiwaniu (straconego?) czasu

Współczesna kultura, w której człowiek żyje w rozdarciu pomiędzy pracą zawodową i tak zwanym czasem wolnym, spowodowała, że często jesteśmy niekonsekwentni: z jednej strony w pogoni za efektywnością wypełniamy po brzegi godziny w kalendarzu, w innych momentach marnujemy je, pozwalając, by przepływały bezczynnie.

Jak korzystamy z własnego, niepowtarzalnego czasu? Czy jesteśmy rozrzutni w gospodarowaniu nim, czy też traktujemy go jako najcenniejsze dobro, którego używamy roztropnie?
Wiele spraw i ludzi domaga się naszej obecności, uwagi, zainteresowania, jednym słowem: naszego czasu, próbując zawładnąć nim kosztem nas samych i naszych bliskich. Od nas zależy, czy na to pozwolimy.

Oto kilka wskazówek, do których nierzadko dochodziłem ucząc się na własnych błędach. Mam nadzieję, że będą pomocne w unikaniu pułapek "straconego czasu":
1. Rozsądnie wybieraj nowe aplikacje i programy komputerowe dostępne w internecie. Mnie samemu nie raz zdarzyło się poświęcić kilka godzin na inst…

Balansując na drabinie - o priorytetach

"You can't see the forest for the trees" - zobaczenie lasu (szerszej perspektywy) często utrudniają drzewa (nadmierna koncentracja na szczegółach). Zajmowanie się bieżącymi i naglącymi sprawami nierzadko staje się wymówką przed śmielszym wychyleniem w przyszłość, poza czubek własnego nosa utkwiony w terminarzu. Bolączką (ale modną) naszych czasów jest wielozadaniowość (multitasking), a więc robienie kilku rzeczy naraz. Nasze życie rozbiega się w wielu kierunkach. Gdzieś po głowie tłuką się myśli, że o czymś zapomnieliśmy. Jest w nas nieumiarkowanie w rzucaniu się w wir nowych zadań i tematów. Wiele rzeczy zaczynamy, mało doprowadzamy do końca. Jesteśmy pełni sprzecznych dążeń, często gubimy kierunek. Zajmujemy się gaszeniem codziennych pożarów, brakuje nam natomiast jasnej wizji tego, dokąd chcemy dojść.

Pieniądze albo życie - Krok 6. Szanuj energię życiową - zmniejszanie wydatków

W kolejnym poście dotyczącym drogi do niezależności finansowej według książki Your Money or Your Life omówię sposoby minimalizowania naszych wydatków. Przypomnę, że poprzedni post Pieniądze albo życie - Krok 5. Jak uczynić energię życiową widzialną dotyczył wykresu dochodów i wydatków, który umożliwia poznanie długofalowych trendów nawyków finansowych. Z pewnością samo stworzenie takiego wykresu działa motywująco i powoduje, że racjonalniej wydajemy swoje pieniądze.  W kroku 6 autorzy YMYL udzielają praktycznych wskazówek, jak zmniejszyć poziom miesięcznych rachunków. Zmiana stylu życia dzięki dostosowaniu wydatków do naszych najgłębszych wartości i zastosowanie często prostych, lecz skutecznych, metod oszczędzania pozwala systematycznie redukować poziom wydatkowania cennej energii życiowej.

Radykalne gospodarstwa domowe

Mamy w słowniku pojęcie "gospodarstwo domowe". Rzeczywiście, kiedyś domy były "gospodarstwami", w których większość rzeczy niezbędnych do życia wytwarzało się samemu. W sklepie kupowało się jedynie podstawowe artykuły. W tej chwili jesteśmy konsumentami, czytaj wtórnymi analfabetami. Nie mamy wiedzy ani doświadczenia, jeśli chodzi o zaspokojenie naszych podstawowych potrzeb. Myślę, że warto przywrócić gospodarstwu domowemu jego pierwotną rolę i znaczenie.
W konsumpcyjnym, "nowoczesnym" społeczeństwie prowadzenie domu zyskało reputację niepełnowartościowego zajęcia. Shannon Hayes, założycielka ruchu Radical Homemakers ("Radykalnych Gospodarzy Domowych"), doszła do wniosku, że znaczący udział w ratowaniu świata odegra właśnie prowadzenie gospodarstwa domowego. Im więcej rozumiała znaczenie małych gospodarstw i ekologicznej, lokalnej żywności, tym bardziej podawała w wątpliwość wartość pracy w biurze od 9 do 5. Porzuciła z mężem rynek pracy, zamies…

Tonąc w rzeczach

Przeczytałem właśnie krótki wywiad z antropologiem Anthony P. Graeschem The Way We Live: Drowning in Stuff, który uczestniczył w ciekawym badaniu obejmującym 32 rodziny z klasy średniej zamieszkałe w Los Angeles. Celem (przeprowadzonego w latach 2001-2005) badania, była próba odpowiedzi na pytanie, jak ludzie obchodzą się z tym, co antropologowie nazywają kulturą materialną, a co my nazywamy rzeczami. W badaniu uczestniczyły gospodarstwa domowe, w których oboje rodzice pracują, z co najmniej dwojgiem dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Wyniki badania zostaną opisane w książce "Życie w domu w 21 wieku."

Jak można się spodziewać, rodziny posiadają dosłownie tysiące rzeczy, zaś wiele z nich to dziecięce zabawki. Okazuje się, że poziom hormonu stresu u kobiet podnosi się w zderzeniu z rodzinnym bałaganem, podczas gdy u mężczyzn nie tak bardzo. Wreszcie istnieje bezpośredni związek między liczbą magnesów na lodówkach a ilością rzeczy w gospodarstwie domowym.

Czy także wy toniecie w r…