Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

Moja historia: ZIARNO MINIMALIZMU

Zachęcam do lektury wpisu Iwony, która postanowiła opowiedzieć Czytelnikom bloga o swojej drodze (a właściwie pierwszych krokach) do prostego życia. Kto wie, może będzie to początek cyklu? "Moja historia" to zatem miejsce, gdzie możecie opowiedzieć o Waszej przygodzie z minimalizmem/dobrowolną prostotą. Serdecznie zapraszam!


Właściwie wiem od czego to wszystko się zaczęło. Od wolnej przestrzeni do zagospodarowania. Mieszkam w mieszkaniu o całkiem słusznych gabarytach, w tym samym miejscu ponad dwadzieścia lat. Moją największą pasją są książki. Każdą chciałabym przeczytać, a najlepiej przeczytać i mieć. Zainteresowania mam (tu chyba trzeba by powiedzieć: niestety) bardzo szerokie, więc książki opanowały mieszkanie bez reszty. Nie tylko zresztą książki...

Czy jestem zakupoholikiem? Myślę, że nie. Właściwie to nie lubię zakupów. Wyjątkiem jest wizyta w księgarni. To kocham i zawsze tam coś dla siebie znajdę. Nienawidzę centrów handlowych. NIENAWIDZĘ!!! Wielka przestrzeń, setki …

Sekret ósmy - podsumowanie

Wpis kończący cykl postów nt. książki "7 sekretów efektywnych ojców".

Poznaliśmy siedem sekretów, ale autor kończy ją ósmym, który nazywa tajemnicą. To pytanie, na które sami, jako ojcowie "uzbrojeni" w narzędzia: zaangażowanie, znajomość swojego dziecka, konsekwencję, czuwaniem nad bezpieczeństwem rodziny, miłość do żony, aktywne słuchanie i przewodnictwo duchowe, musimy sobie odpowiedzieć - czy warto podjąć wyzwanie, czy skorzystam z poznanych sekretów?

"Przestajesz być uczniem zapoznającym się z teorią przedmiotu, a dostajesz szansę zostania czeladnikiem, a może nawet mistrzem ojcowskiego fachu".

Starałem się przedstawić jeden z możliwych scenariuszy zaangażowania w ojcostwo. Wiem, że nie jest to wyrocznia czy jedyna słuszna droga, aby pracować nad tym, by być DOBRYM OJCEM, ale może warto spróbować....

Czy któryś z sekretów Was zainspirował? A może wszystkie składają się w całość?


p.s. w ramach blogowego zespołu, jeśli ktoś jest zainteresowany, mogę wypożyc…

Jak układać Lego

Mój sześcioletni syn obejrzał niedawno film "Lego Przygoda". Ostatnio spędza na zabawie Lego dużo czasu. Wytłumaczył mi, że klocki można układać na dwa różne sposoby. Możesz je układać według instrukcji lub za każdym razem robić coś nowego i nieznanego. Wcześniej wybierał ten pierwszy sposób, teraz bardziej odpowiada mu eksperymentowanie i kierowanie się własną wyobraźnią. 
Gdy dostajesz zestaw Lego otwierasz pudełko, wyciągasz instrukcję i postępujesz zgodnie z nią, krok po kroku. Być może za pierwszym razem czerpiesz z tego satysfakcję, za drugim, trzecim, dziesiątym - już nie.
Jeżeli przyjmiesz styl kolekcjonera: po złożeniu odłożysz np. nowy pojazd na półkę, która, po pewnym czasie, zapełni się mnóstwem "muzealnych" eksponatów. Za każdym razem potrzebujesz nowego zestawu, aby przez chwilę poczuć "powiew nowości", zanim kolejny egzemplarz powędruje na półkę.
To tylko pewien skrajny i raczej czysto teoretyczny przykład.

Jeżeli wybierzesz pasję konstruk…

Minimalista w rodzinie

Minimalizm zawsze kojarzył mi się z życiem pod prąd. Nigdy nie łudziłam się, że moja rodzina będzie chciała funkcjonować w ten sposób, bo -jak pisałam wcześniej- jest to styl życia mocno odbiegający od standardów społecznych. Ilekroć widzę rodzinkę minimalistów, to mam wrażenie jakbym oglądała bajkę. Powiedzmy, że nawet trafiłoby mi się to szczęście, to czy nagle wszystko w domu zostałoby zorganizowane po mojej myśli? Z doświadczenia wiem, że ludzie implementują minimalizm na tyle różnych sposobów, że nawet się nie łudzę.
Jak żyć, Panie Prezydencie? No właśnie, jak tu być minimalistą w rodzinie? Chyba najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie po prostu własnej przestrzeni. Nie, to nie musi być od razu oddzielny pokój. Na myśl przychodzi mi codzienne funkcjonowanie w tzw. open space'ach czyli biurach, w których stanowiska mieszczą się w jednej sali. Nikogo tam nie dziwi różnorodność organizacji biurek. Każdy jest inny i potrzebuje stworzyć na swój sposób "twórczy bałagan". C…

Życie bez czterech kółek – podsumowanie

W sierpniu zeszłego roku miałem wypadek i zdecydowaliśmy się na eksperyment (który w założeniach miał potrwać do wakacji), polegający na życiu bez samochodu (więcej o eksperymencie tutaj). Dziękujemy za Wasze liczne komentarze, szczególnie za głosy wspierające naszą decyzję. Dyskusja pod wpisem pokazała także jak szczególnym dobrem, budzącym wiele emocji, jest samochód.
Eksperyment, w sposób nieoczekiwany dla nas samych, zakończył się w połowie listopada. Nasi przyjaciele postanowili rozstać się ze swoją dwunastoletnią toyotą. Możliwość kupienia samochodu z pewnego źródła i za gotówkę (bez zaciągania kredytu – o tyle jesteśmy mądrzejsi!), a także dająca się dość mocno we znaki późnojesienna aura skłoniły nas do zmiany decyzji.

Mimo to przeżyliśmy bez własnego auta trzy miesiące. O wiele krócej niż zakładaliśmy, a jednak ten mocno odcinający się od zwyczajności okres naszego życia zapadnie nam głęboko w pamięć.

Z pewnością sprzyjała nam stabilna, prawie bezdeszczowa pogoda. Poruszanie…

Pół żartem, pół serio. Vol. 4

Mały przerywnik, czyli kolejna garść żartów rysunkowych z sieci:



W nawiązaniu do wpisu Remigiusza Odłącz się od Matriksa!:





Muszę to kupić!  "Jak powstrzymać się od impulsywnych zakupów"

Toksyczni rodzice - książka ekstremalna?

Próbując rozprawić się z książkami, które trafiły do mnie z powrotem po latach, natknęłam się na publikację Susan Forward pt. "Toksyczni rodzice". Po przeczytaniu jej na początku studiów pamiętam, że nie spowodowała ona u mnie jakichś znacznych rewolucji. Teraz, po 10-ciu latach, zrozumiałam, jak bardzo mi pomogła.  
Nasłuchałam się o tym, że każdy, kto ją przeczyta, uważa, iż to książka o nim. Dlaczego? Bo, wbrew mocnemu tytułowi, nie opisuje ona głównie historii skrajnych dysfunkcji na poziomie Josefa Fritzla.Sednem tematu jest pokazanie z boku mechanizmów, które mają miejsce w rodzinach oraz tego, jak potem kultywujemy je w dorosłym życiu. Przypuszczam, że właśnie dlatego jest to często obowiązkowa lektura na pierwszym roku psychologii.  
Chłopcy z The Minimalists często zaznaczają, że bycie minimalistą to życie intencjonalne, czyli poprzedzone rozważaniami o tym, co jest mi tak naprawdę potrzebne i co daje szczęście. Dzieciństwo jest okresem, gdy przyjmujemy wiele zwycz…

SMAK ZWYKŁEGO PORANKA

Budzę się przedświtową porą. Pakuję ciało w pokrowiec bawełnianej bielizny i wełnianych splotów swetra. Potem robię kawę i na chwilę zatrzymuję się przy oknie. Z sąsiadującej z nami vis a vis potężnej topoli zrywają się rozwrzeszczane gromady wron. Zakręcają za pobliskim jesionem, a potem znienacka zawracają, niemal uderzając skrzydłami o szyby kuchennego okna. Gdy lecą w moją stronę, w ich czarne skrzydła zaczepia się nitka światła.  
Woda w czajniku wrze. Zalewam kawę w kubeczku. Moim ulubionym, glinianym i trochę za ciężkim. Chwilę później słyszę tupot bosych stóp. Tupot zatrzymuje się na progu i czai się zza framugi. Udaję, że nic nie widzę.
Tarcza zegara przesuwa się o kilka sekund. Siedzimy z Małą Filozofką na krześle. Ja wtulam w siebie jej senne jeszcze ciepło, ona chłonie miękkość mego dotyku na jej policzkach. Zanim zdążę pomieszać łyżeczką w kubku, na moje kolana szkrabie się też Mały Wilczek. Łapie mnie za włosy swoimi wszędobylskimi łapkami, próbując zagarnąć całą moją…

Odłącz się od Matriksa!

To się zrobiło chore, nie mogę spokojnie się spotkać z żadnym ze znajomych. Podczas spotkania co chwilę... bzzzz.... bzzzzz.... Bzzzz... albo ding... dong... dang... znajomy wyciąga smartfona i zerka... tak tak, sorry Remigiusz już słucham ciebie... po chwili to samo... buuuuu.... buuuu.... bzzzzz.... bierze smartfona, coś szybko odpisuje... to Radek na mesendżerze, wiesz, obiecałem, że mu napiszę te kwoty... ok, no wiesz... rozmawiamy sytuacja się powtarza... mój rozmówca zerka ukradkiem na smartfona, o sorry, to bardzo ważne, wychodzi na kilka minut na zewnątrz porozmawiać... dobra Remigiusz już jestem, na czym to skończyliśmy, o co chodziło...
...już o nic, netoholiku!
Skoro Ty (tak, do ciebie mówię) mnie czytasz to zapewne masz net, zapewne też masz smarftona. Po co ci jednak ta smycz i obroża niewolnika na szyi? Jesteś botem do obsługi Fejsbuka, psem łańcuchowym Zuckerberga, cholerną ludzką bateryjką w Matriksie?


Niedawno na grupie minimalizm pytałem jednego Kolegę, po co mu sma…

Sekret siódmy - wyposażenie duchowe

Rozwinięcie wpisu nt. książki "7 sekretów efektywnych ojców".

Jeśli bym uważał, że poprawność polityczna jest ważniejsza, to tego wpisu nie powinno być......

Sekret siódmy dotyka bardzo istotnego aspektu wychowania naszych dzieci, a zarazem bardzo wrażliwego i może pomijanego - duchowości, przekazywania wiary i jej codziennej realizacji przez postawy, czyny, gesty.
Czy chcemy być odpowiedzialni za religijne wychowanie naszych dzieci? Czy współczesny świat nam pomaga, a może schodzimy z tym do "podziemia"?

A jeśli nie wierzymy w Boga? Przyjmujemy postawę obojętną lub Absolut jest dla nas tym, w co warto wierzyć? Niezależnie od przekonań warto (jako ojciec, mąż, człowiek) stawać się wzorem uczciwego, prawego i pobożnego mężczyzny.

Autor podpowiada:
Aby poradzić sobie z duchowym wyekwipowaniem dzieci, musisz sobie odpowiedzieć na cztery podstawowe pytania:
Jak ważny jest dla ciebie duchowy i religijny rozwój twojego dziecka?Czy przewodzenie rodzinie jako duchowy przywódca j…

Koncepcja małżeństwa przy filiżance herbaty

W reakcji na wpis Doroty pomyślałem, że podzielę się z Wami pewną praktyką lub też tradycją, która może być dobrym narzędziem wychodzenia z burz i sztormów (a czasem niepokojącej ciszy) w naszych związkach.

Chyba zaraz po ślubie czytaliśmy gdzieś o koncepcji małżeństwa przy filiżance herbaty. Chodziło właściwie o to, aby znaleźć czas na rozmowę ze sobą. Cóż w tym trudnego, myśleliśmy. O to na początku raczej nietrudno. Z czasem, gdy pojawiają się dzieci i fura obowiązków, okazja na jednoczącą dwoje osób rozmowę może się tak prędko nie nadarzyć. Lepiej nie zostawiać jej na łaskę i niełaskę przypadku.

Nieużywane instrumenty muzyczne rozstrajają się, fałszują i raczej nie zagrają razem melodii miłej dla ucha. Jeżeli nie rozmawiamy ze sobą o sprawach głębszych niż odebranie dzieci z zajęć, zrobienie zakupów lub omawianie planów na weekend, może i staramy się oboje zagrać jakąś melodię jak najlepiej, ale dźwięki nie chcą się składać w harmoniczne brzmienie. My także potrzebujemy co jakiś …

O tym co przed nami

Ostatnio jeden z Autorów bloga zapytał mnie jak go sobie dalej wyobrażam ?
Zacząłem się nad tym zastanawiać. Na początku lutego blog obchodzić będzie 4 urodziny. Tak więc okres niemowlęcy, raczkowania i stawiania pierwszych kroków mamy niewątpliwie za sobą. Na blogu mogliście przeczytać bardzo wiele wpisów odnoszących się do idei dobrowolnej prostoty. Wkładam sporo pracy, aby materiał ten systematyzować (stąd pomysł zakładek i archiwum), w miarę możliwości redagować, urozmaicać zdjęciami, czuwać nad poprawnością językową.

Jednocześnie, czego pewnie nie wiecie, staram się chronić blog przed działaniami komercyjnymi  - właściwie stale usuwam linki podszywające się pod komentarze przekierowujące na strony biznesowe, odmawiam prośbom opublikowania tekstów „sponsorowanych”, a także zamieszczania linków do ciekawych stron, ale ociekających reklamami  – już dawno założyłem, że blog jest miejscem, w którym dbamy nawzajem o dobrą, wolną od marketingowych wpływów, atmosferę.

Jedyną korzyścią, ja…

O inwestycjach bardzo osobiście

Prawie dwa lata nic tu nie publikowałam, witam więc po przerwie:)

Trochę się u mnie zmieniło od tego czasu. Po pierwsze - urodziłam drugie dziecko:) W kwestii światopoglądowej - dużo rozmyślałam o związkach, zwłaszcza o moim małżeństwie, ale też o stałych związkach z mojego otoczenia. Jak się tak rozglądam to niestety nie jest kolorowo - z jednej strony rozwody, rozwody ... Moje miasto w skali całego kraju ma najwyższy procent rozwodów rocznie. W pewnym momencie postanowiłam nawet, że wszystkie moje znajome, koleżanki będę wpisywać do telefonu z nazwiskiem panieńskim, bo przestałam się orientować w tych ciągłych zmianach nazwisk ...

Z drugiej strony - mnóstwo par, które łączy wspólne gospodarstwo domowe, dzieci, kredyt - poza tym zdają się sobie być zupełnie obcy ... to takie smutne. W tym wszystkim znalazło się kilka perełek, u których miłość - dojrzała, przerabiająca kryzysy na swą korzyść, oparta na zaufaniu i podejrzewam ... ciężkiej pracy - wciąż po wielu latach trwa. Jak oni t…

Lalka doskonała...

Ciąg dalszy lektury Momo Michaela Ende... (poprzedni wpis znajdziecie tutaj)

Ponieważ Momo, odwiedzając swoich dawnych przyjaciół, weszła w paradę szarym panom, ci podrzucają jej lalkę, która "nie wyglądała jak dziecko, tylko jak elegancka młoda dama lub figura z wystawy sklepowej." Momo kompletnie nie potrafiła bawić się tą lalką, która powtarzała w kółko trzy zdania:

 - Dzień dobry. Jestem Bibigirl, lalka doskonała.

- Należą do ciebie. Wszyscy ci mnie zazdroszczą.

- Chcę mieć jeszcze więcej rzeczy.

"Gdyby lalka nic nie mówiła, wtedy Momo mogłaby odpowiadać zamiast niej i wywiązałaby się całkiem miła pogawędka. A powtarzając ciągle to samo, Bibigirl udaremniała próbę rozmowy." Po chwili ogarnęło Momo nieznane jej uczucie - NUDA. Wkrótce pojawia się szary pan, który próbuje nauczyć Momo zabawy lalką, gdyż "taką fantastyczną lalką nie można się bawić tak jak innymi lalkami, to chyba jasne."

I tu zaczyna się fragment, który być może będzie Wam coś przypominał…

Jak piec bez piekarnika?

Oglądając filmy o niekonwencjonalnych projektach mikromieszkań trafiłam na pomysł zastąpienia piekarnika garnkiem żeliwnym. Nota bene pomysłodawca na zmywarkę już się zdecydował :)
W domu, w którym aktualnie mieszkam, piekarnik z kolei nie działa. Odpowiedź na problem wydaje się być prosta: kupić nowy.


Poza słynnym modelem MPM (około 400 zł), który pieści stopy i masuje plecy, we wszelkiej maści dyskontach są też dostępne bardziej podstawowe modele (około 130 zł). Niby jest to lepsze rozwiązanie niż kupno wersji pełnowymiarowej, w której trzeba by piec 4 pizze na raz, aby nie marnować energii. Problem polega na tym, że przeprowadzka z takim sprzętem przypomina mi taszczenie telewizora kineskopowego z mieszkania do mieszkania...

Kombiwar halogenowy

Przeciętny model to wielkie bydlę, tak jak piekarnik wolnostojący. Da się go kupić wprawdzie o pojemności 3,5 litra, ale wymaga to wiele szukania. Najłatwiej chyba nabyć na aliexpress...
Plusy to zdecydowanie szybkość pieczenia (czasem 2 razy…