23 stycznia 2015

Toksyczni rodzice - książka ekstremalna?

Próbując rozprawić się z książkami, które trafiły do mnie z powrotem po latach, natknęłam się na publikację Susan Forward pt. "Toksyczni rodzice". Po przeczytaniu jej na początku studiów pamiętam, że nie spowodowała ona u mnie jakichś znacznych rewolucji. Teraz, po 10-ciu latach, zrozumiałam, jak bardzo mi pomogła.  


Nasłuchałam się o tym, że każdy, kto ją przeczyta, uważa, iż to książka o nim. Dlaczego? Bo, wbrew mocnemu tytułowi, nie opisuje ona głównie historii skrajnych dysfunkcji na poziomie Josefa Fritzla.Sednem tematu jest pokazanie z boku mechanizmów, które mają miejsce w rodzinach oraz tego, jak potem kultywujemy je w dorosłym życiu. Przypuszczam, że właśnie dlatego jest to często obowiązkowa lektura na pierwszym roku psychologii.  

Chłopcy z The Minimalists często zaznaczają, że bycie minimalistą to życie intencjonalne, czyli poprzedzone rozważaniami o tym, co jest mi tak naprawdę potrzebne i co daje szczęście. Dzieciństwo jest okresem, gdy przyjmujemy wiele zwyczajów bezkrytycznie. Będąc dorosłymi wiemy, że nasi rodzice, choć chcieli dla nas jak najlepiej, nie byli idealni. Im samym pewnie wielu rzeczy nie udało się przerobić zanim pojawiliśmy się na świecie.

Jeżeli pragniemy żyć świadomie, warto byśmy wyrobili w sobie umiejętność spojrzenia z dystansem na pewne sytuacje, w oderwaniu od emocji, które często skutecznie zaciemniają obraz. Ta książka jest do tego świetnym treningiem. Pozwala wyjść z mechanizmów, które nas zniewalają.  

Bardzo polecam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...