Przejdź do głównej zawartości

Czego uczą nas komórki

Od czasów rewolucji przemysłowej człowiek w swoim myśleniu o sobie samym i środowisku zaczął posługiwać się metaforą maszyny. Z pewnością przyczynił się do tego olbrzymi rozwój techniki, który przyniósł wiele wynalazków i korzystnych zmian w naszym życiu, jednocześnie zdegradował więź człowieka z innymi ludźmi i przyrodą. Przestaliśmy odczuwać naturalną wspólnotę z otaczającym nas światem, a przeobraziliśmy się w zdobywców i konstruktorów, nierzadko – na poziomie „inżynierii społecznej” – traktując innych jako trybiki w maszynie postępu i wzrostu, którego miarą przestał być poziom ogólnego dobrostanu, lecz wyłącznie kategoria ekonomicznego (wy)zysku, gdzie nieliczne grono „zwycięzców” spija śmietankę kosztem szerokiej rzeszy „zwyciężonych”.

Nauczono nas traktować życie i zasoby jak tort, którego nie starczy dla wszystkich, lub przykrótki koc, którym nie każdy zdoła się okryć. Wzajemne stosunki zaczęliśmy opierać na chciwości i rywalizacji o najlepszy, czytaj największy, kawałek, nie bacząc na konsekwencje w postaci spustoszenia, jakie wyrządzamy sobie nawzajem. To, zarówno na poziomie społeczeństw, jak i w skali globalnej, doprowadziło do głębokiej nierównowagi, którą wszyscy odczuwamy na płaszczyźnie codziennego życia. Myślmy przy tym nie tylko o trudach zdobywania środków na utrzymanie, ale także np. o zdrowiu naszych dzieci – w moim pokoleniu w dzieciństwie praktycznie nie występowały tak rozpowszechnione obecnie alergia, nadwaga, ADHD, itp.

Przypomina to jeszcze inny obrazek. Wszyscy, czy chcemy czy nie, jesteśmy naczyniami połączonymi. Poprzez nasze wybory tworzymy klimat, w którym żyjemy i rozwijamy się. Choć większości z Was nie będzie mi dane spotkać, w niewidzialny sposób mamy na siebie wpływ – możemy (lub nie) być dla siebie wsparciem. Podobnie jest z naszym ciałem, które składa się z miliardów komórek. Każda komórka jest niezależnym bytem, a jednocześnie wspiera inne w procesach życia. Komórka w Twojej stopie nigdy nie spotka się z komórką ręki, a jednak obie potrzebują siebie nawzajem.

Zwykle komórki są „przyjazne”. Zdrowe komórki ludzkiego organizmu zachowują swą nienaruszalną integralność, pozostając równocześnie częścią większej całości. Problemem pojawia się, gdy komórka „zapomina", iż jest częścią większego organizmu, którego zdrowe funkcjonowanie jest istotne także dla przetrwania jej samej. Komórka zaczyna się rozrastać, nie biorąc pod uwagę konsekwencji dla całego organizmu, by w końcu zniszczyć ciało, które ją karmi.

W szukaniu genezy nowotworów długo obowiązywała „teoria złych genów”, obecnie zaś uważa się, że przekaz genetyczny jedynie w około 3 do 5% może być odpowiedzialny za możliwość wystąpienia choroby przewlekłej. Geny nie są równoznaczne z przeznaczeniem! Współcześnie chyba każdy zdaje sobie sprawę, że choroby cywilizacyjne są odwracalne, gdyż są następstwem stylu życia – bardziej niż geny istotne jest, co spożywamy, czym oddychamy i stan naszego środowiska, w jakim żyjemy.

Jeżeli mówimy, że nie ma rady na obecny kryzys, a jedyną drogą jest tylko większa, indywidualna konsumpcja „tortu”, wyznajemy teorię złych genów. Ideą tego bloga jest przywrócenie naturalnej równowagi w "organizmie”, wiara w możliwość zmiany stylu życia i odzyskanie zdrowia. Wiele z naszych zachowań jest wynikiem „zatrucia” złymi toksynami materializmu i konsumpcji. Nie wierzymy, że „mniej oznacza lepiej”. We wpisach na Drodze próbujemy przywrócić „pamięć”, że wszyscy jesteśmy częścią większej całości i dlatego, poprzez nasze decyzje, mamy moc ją uzdrawiać, choć również doprowadzić do nasilenia symptomów choroby.

Jesteśmy częścią natury i to od niej możemy wiele się nauczyć, jeśli chodzi o wyjście z obecnego kryzysu. System ekonomiczny, ujmowany jako dobrze naoliwiona maszynka do robienia pieniędzy, po prostu się sypie i za bardzo nie wiadomo, jakich śrubek brakuje… Sami boleśnie odczuwamy ten proces na poziomie naszych portfeli, jak i samopoczucia. Nikt nie chce być bezwolnym trybikiem z numerem PESEL i  pinem, którego potrzebę szczęśliwego, spełnionego życia zaspokoić ma naprędce podana kroplówka z konsumpcyjnej papki.

Możemy zastąpić metaforę maszyny metaforą organizmu. Na życie społeczeństw, a nawet całego świata, spojrzeć z perspektywy organizmu zbudowanego z miliardów pojedynczych komórek. Jeżeli odzyskamy utracone zdrowie, rzeczą naturalną i oczywistą dla nas będzie cieszyć się pełnią życia, pamiętając wszakże o tym, że należy troszczyć się zarówno o własne dobro, jak i o pomyślność całego organizmu.

W dobie internetu wizja społeczeństwa jako organizmu złożonego z komórek jest chyba łatwiej przyswajalna. W miejsce hierarchicznej struktury, w której nieliczni decydowali o całej reszcie, odkrywamy nowy, „egalitarny” model współdziałania, w którym każdy może wejść w interakcję z innymi. Choćby poprzez pisanie bloga lub komentowanie wpisów… Pokazujemy swoim życiem, że wybierając „mniej” w jednej dziedzinie, zyskujemy stokroć „więcej” w innych. Dzięki wymianie informacji wypieramy toksyny, oczyszczamy organizm, czujemy przypływ witalnych sił. Dlatego chciałbym, aby idea prostego życia rozszerzała się. W pewien sposób, jeśli chcemy stworzyć lepsze miejsce do życia dla naszych dzieci, nie mamy innego wyjścia!



Głosowanie w konkursie na blog roku 2014 kończy się jutro o godz. 12.00. Serdecznie zapraszam do oddania głosu na ideę prostego życia!

Komentarze

  1. Podpisuję się pod tym tekstem obiema rękoma.
    Z przyjemnością zagłosowałam na "DROGĘ DO PROSTEGO ŻYCIA". To takie symboliczne DZIĘKUJĘ za wspaniałe idee, jakie autorzy tego bloga rozsiewają w świat. Niech nadal sieją niestrudzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Uwolnij swoje stopy

Przed nami okres wakacyjnych wyjazdów, weekendów na działce, wycieczek. Dlatego gorąco zachęcam Was do jak najczęstszego chodzenia boso.

Warto dać odpocząć stopom, poczuć nie tylko naturalny kontakt z ziemią, ale także otworzyć się na nowe doznania. Stopy to "szósty zmysł": można poczuć różne faktury i twardość nawierzchni, temperaturę, wilgotność. Chodząc boso prostuje się nasza sylwetka, odpoczywa całe ciało. Zwalniamy tempo, bo nie da się spieszyć na bosaka. Stajemy się bardziej skoncentrowani i uważni. I trochę, przyznajmy, przełamujemy codzienną, obutą rutynę...

Chwile, w których chodzimy boso, pamiętamy szczególnie intensywnie. To taka "pamięć stóp".

Zalet chodzenia boso jest naprawdę sporo, bez zaglądania w rejony akupresury. To darmowy masaż, relaks, peeling, hartowanie całego organizmu w jednym.

Warto także odnotować, że chodzić boso można także po śniegu.



Na stronach angielskojęzycznych natknąłem się nawet na stowarzyszenie chodzących boso (tutaj). Oto i…