Doskonałość w parze z prostotą, czyli o moich wydatkach na komórkę

W pojedynku na najstarszy telefon zwykle pokonuję rywali, gdy wyciągam mojego Samsunga C260, który światło dzienne ujrzał w 2007 r. i w którym, jeśli wierzyć opisowi producenta, doskonałość idzie w parze z prostotą, zaś "atrakcyjna forma przykuwa uwagę gdziekolwiek jesteś!"

Faktycznie, w dobie możliwości i stylistyki współczesnych urządzeń do wszystkiego, moje "cacko" przyciąga uwagę i budzi skrajne reakcje, od zdania, że toto nie licuje z moim zawodowym wizerunkiem aż do stwierdzenia, że mam hipsterski telefon. Co jakiś czas zatroskany operator nagabuje mnie w sprawie zmiany aparatu. Moja komórka jest tak stara, że nie ma formatu aktualnej daty (świat skończył się w 2014 r.). Jest w tym odrobina zdrowej nonszalancji :)

Mój "tradycyjnie dotykowy" telefon ma kilka niewątpliwych zalet. Po pierwsze nie ma praktycznie niczego poza możliwością rozmawiania, a pisanie SMS-ów to już spory wysiłek. Dzięki temu nie czuję się w obowiązku zaglądać na fejsbuka i mogę bezczelnie rozglądać się po okolicy lub zanurzyć nos w tradycyjną książkę. Aparacik jest bardzo mały, a jego czas czuwania wynosi do 16 dni (obecnie pewnie 14), co przydaje się, gdy zapomnę ładowarki.

Jak przeczytałem tutaj średni wiek wymiany telefonu gwałtownie spada. Podczas gdy „normalne” telefony wymieniamy średnio co 2-2,5 roku, duża część klientów decyduje się na zmianę swojego wysłużonego „inteligentnego telefonu” po zaledwie 11 miesiącach! Udział w tak wyraźnej zmianie częstotliwości wymiany urządzeń ma też ich budowa, są one bowiem o wiele bardziej podatne na wszelkie uszkodzenia. Wygląda więc na to, że mój telefonik jest dużym źródłem oszczędności. I jest praktycznie niezniszczalny, chociaż crash testy stanowią jedną z ulubionych zabaw mojego rocznego synka.

Istotnym elementem mojego roku bez zakupów jest zmieszczenie się w limicie środków na telefon, który zasiliłem kwotą 50 zł, czyli średnie miesięczne wydatki na rozmowy mają oscylować w granicach 4 zł. Przy braku stałego abonamentu i posiadając telefon, który służy mi przeważnie do "bycia pod telefonem" utrzymanie się w tej kwocie nie wydaje mi się aż tak trudnym wyzwaniem.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nowoczesny telefon z jego nieprzeciętnymi możliwościami może być dla innych niezbędnym narzędziem pracy, prowadzenia firmy, źródłem dobrego samopoczucia, prestiżu i kontaktu ze światem, aczkolwiek mam wrażenie, że wielu osobom często ten kontakt ze światem mocno, chociaż niepostrzeżenie, ogranicza. 

Źródło

Może jednak mój przykład posłuży komuś do przemyślenia sensu zakupu nowego telefonu, a może - puśćmy wodze fantazji - powrotu do zalet starej, wysłużonej komórki?




2 komentarze:

  1. ja bardzo dług komórki nie miałam wcale i żyłam. Teraz mam i jestem zadowolona i dostrzegam wygodę:)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Etykiety

#diy #christmas #minimalizm aktywa i pasywa Bauman bezpieczeństwo blog bogactwo Boże Narodzenie brak telewizora cele centra handlowe codzienne decyzje Cykl co nam może pomóc Cykl dobre życie czas dobrowolna prostota Dominique Loreau drobne przyjemności dzieci dziesięcina edukacja Edukacja domowa Edukacja Finansowa Crown efekt Diderota efekt jojo efektywność energia elektryczna energia życiowa fachowcy finanse finanse osobiste gadżety gasingus pins gift voucher golenie gospodarstwo domowe gromadzenie przedmiotów gry losowe handel higiena I Komunia integralność finansowa jakość jałmużna kapitalizm kieszonkowe kłamstwo kolekcjonowanie komfort Komputer/internet konsekwencja konsumpcja konsumpcjonizm koń trojańskie koszty kredyty krwiodawstwo kryzys krzywa zadowolenia książki kuchnia lenistwo Leo Babauta Lotto media minimalizm mniej=więcej mocne strony motywy oszczędzania nadmiar rzeczy napoje nawyki niezależność finansowa ojcostwo oprogramowanie oszczędność oszędzanie pamiątki perfekcjonizm pieniądze pieniądze=życie planowanie plastik plus gsm początek podstawowe potrzeby poręczenie kredytu post potrzeby materialne poznawanie pożyczki prace w domu pranie prawo skupienia prezenty priorytety problem produkty produktywnośc przedmioty przepisy rachunki recenzje recesja reguła 90% reklama reklamy relacje z innymi rewolucja przemysłowa Richard Koch rodzice rodzina rower równowaga sąsiedzi skrupuły slow life solidarność sposoby na oszczędności spread stan posiadania styl życia szkoła śmieci Święta świętowanie TATA technika telefon telefon na kartę tempo życia Thoreau Tom Hodgkinson tu i teraz uczucia umiejętności uroczystości Voluntary Simplicity wakacje wartość netto wiara Wielkanoc Wielki Post wychowanie wydatki wykonanie wyspy szczęścia i sukcesu wyścig szczurów Your Money or Your Life zaangażowanie zabawki zabezpieczenia zadłużenie zakupy zaplanowana nieprzydatność zarabianie przez dzieci zasada Pareto zdrowe jedzenie zmywarka zobowiązania zużycie wody życie żywność