18 grudnia 2012

O POCZĄTKU

Dobrze jest zaczynać od początku. Swoją wypowiedź na tym blogu, chciałbym rozpocząć od przedstawienia się :) Mam na imię Artur, pochodzę z Wrocławia i ... staram siebie nie nazywać minimalistą, gdyż nie lubię jakiegokolwiek szufladkowania. Swoją przygodę z tym nurtem zacząłem dość dawno, gdyż nieomal od zawsze charakteryzowało mnie uwielbienie bardzo prostych rzeczy. Przybierało to czasami formy dość komiczne - jak zdzieranie "zbędnych" (w mojej ocenie) etykiet z kremów mojej mamy. Uważałem, że takie białe opakowania są mniej "krzykliwe". 

Pierwsze mieszkanie "na swoim" nie było urządzane, jak jest to w zwyczaju, a opróźniane z ton zbędnych (w mojej ocenie) przedmiotów: bibelotów, pamiątek, skór cielęcych, rozlatujących się karniszy i zdjęć ze ścian, które dosłownie uginały się pod ciężarem kurzu. Mieszkanie, przez osoby z zewnątrz, określane było jako "takie puste". Mnie odpowiadało w zupełności. 

Prawdziwe odkrycie idei minimalistycznej nastąpiło po audycji w Trójce, gdzie do "Klubu Trójki"  zaproszono Pawła Kata, prowadzącego blog Neominimalizm. Słuchałem jak oniemiały, gdy ktoś artykułował myśli, które w mojej głowie siedziały od dawna. Po zakończeniu audycji, o godz. 21:58, postanowiłem zrobić coś co od dawna miałem zamiar uczynić - wyrzuciłem wykładzinę, która w moim mieszkaniu pokrywała dębowy parkiet. Parkiet został własnymi siłami wycyklinowany i polakierowany. Dziś wygląda przepięknie. Od tej pory bezustannie wprowadzam w swoim życiu pewne uproszczenia i udoskonalenia. To właśnie o nich chciałbym pisać na blogu DROGA DO PROSTEGO ŻYCIA, dzięki uprzejmości jego gospodarza - Konrada. Z tego miejsca chciałbym mu bardzo za tę możliwość podziękować. 

Moje wpisy będą dotyczyć minimalizmu widzianego z perspektywy mężczyzny, który prowadzi jednoosobowe gospodarstwo domowe, a więc z perspektywy osoby, której łatwiej jest posiadać mniej przedmiotów i spać na materacu. Proszę więc o wyrozumiałość w tym zakresie. Jednocześnie chciałbym poruszać tematy związane z kuchnią, ekologia, ekonomią, technologią i nurtami jakie kształtują, lub jak kto woli, drenują współczesne społeczeństwo np. konsumpcjonizm. 

Pierwszy konkretny wpis już niebawem - o maszynkach do golenia, czyli jak nas strzygą wielkie koncerny i co możemy z tym zrobić.

6 komentarzy:

  1. Życzę Ci powodzenia w prowadzeniu bloga!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję pierwszego wpisu! I czekam na następne. Pozdrawiam i zachęcam także innych do publikowania! Konrad

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak mi się nasunelo, że Trójka jest inspiracją dlA wielu, dlA mnie też niejednokrotnie. :)
    A i ten blog, jest inspirujący.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostrzegac moga z nas urzedy skarbowe, mam swoj maly biznes i sie zastanawiam czy przysluguje mi jakas ulga za 2013. Jezeli bedziesz pisal ciekawe teksty. Wnoszace cos ciekawego to subskrypcja murowana ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś tacy ludzie byli nazywani po prostu tymi co lubią porządek , dzisiaj są to MINIMALIŚCI , którzy twierdzą ,że konsumpcjonizm jest zły, bo daje prace innym? ... nie twierdze ,że bezmyslne kupowanie jest super ... ale jak chcecie tak już oszczędzać na zyciu , to po co te blogi które zabieraja przecież tak cenny czas i ! PRĄD ... śmieszy mnie to troche ;] a i jeszcze jedna sprawa , narzekania na TV każdego "minimalisty" ... a na komputer juz nie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Maniek

      1.Zamiłowanie do porządku to zupełnie inna kwestia - gdy masz za dużo rzeczy, nie robisz nic innego, jak porządkujesz, odkurzasz i przemeblowujesz, gdyż każdy przedmiot zabiera nieco twojej przestrzeni i choćbyś nie wiem jak porządkował - przestrzeni nie odzyskasz. Minimalizm to także umiłowanie przestrzeni - w szerokim ujęciu.

      2. Konsumpcjonizm w dzisiejszym wydaniu daje pracę, ale ludziom na Dalekim Wschodzi - co samo w sobie nie jest złe, ale to marne grosze dla tamtych ludzi, brak szansy na rozwój rodzimej produkcji (dumping cenowy) i duże zyski globalnych koncernów. Wielu traci, niewielu zyskuje.

      3. Osobiście wpisy traktuję jako formę dwustronnej komunikacji z innymi osobami o podobnych poglądach i nie uważam, że jest to czas stracony. Wprost przeciwnie.

      4. W TV mam bardzo ogranicznony wybór treści jakie są mi podowane i czas w którym mam to obejrzeć. W internecie jest ODWROTNIE - ja decyduję co oglądam i kiedy oglądam. Przykład - na YouTube filmik pewnego Nowozelandczyka, który pokazuje jak się wypala zieloną kawę (!). Na Święta w domu była już świeżowypalona kawa w ziarnach. Oczywiście "siedzenie na necie" to takie samo marnowanie czasu jak przed TV, tu pełna zgoda, jeśli to miałeś na myśli.

      Usuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...