Jak rozstać się z pamiątkami, czyli dlaczego nie kolekcjonuję medali

Nie jestem zapalonym maratończykiem, ale lubię biegać od czasu do czasu w organizowanych biegach (w tym roku ograniczam się do Półmaratonu i Maratonu Warszawskiego). Na mecie dostaje się pamiątkowy medal, na którym można wygrawerować swój czas i powiesić go w domu na specjalnie zaprojektowanym "wieszaku na medale". Ja jednak postanowiłem nie gromadzić zbędnych pamiątek i kolejne sportowe wydarzenie odkładam na specjalną przegródkę w... mojej pamięci. Wolę gromadzić doświadczenia, nie zaś kolejne, nawet owiane sentymentalną mgiełką, przedmioty. Medale puszczam dalej i, co ciekawe, prawie zawsze są chętni...

W odniesieniu do pamiątek we wpisie Strategia pozbywania się rzeczy spodobał mi się "test stołu w salonie" -  powierzchnia stołu orientacyjnie wskazuje, ile powinieneś ich mieć w swoim domu. Twoje pamiątki mają upamiętniać jedynie te najpiękniejsze, najbardziej wartościowe i warte zapamiętania momenty z twojego życia.

Ja sam od dawna pozbyłem się większości pamiątek, a o samym procesie pisałem we wpisie Pamiątki, wspomnienia, mucha w bursztynie...

Poniżej przedstawiam 10 zasad, które mogą okazać się pomocne w uporaniu się z sentymentalnymi pamiątkami:

1. Zamień swoje pamiątki w sztukę: opraw w ramkę stare zdjęcie, wiersz, pamiątkowy list, rysunek,  okładki po starych płytach czy bilety z jakiegoś koncertu.

2. Uświadom sobie, że nie pozbywasz się rzeczy. Trzeba rozstać się z tym, co sobą dla nas reprezentują. Często nie potrafimy rozstać się z pamiątkami bez zrozumienia przywiązania do nich. Tak naprawdę pozbywamy się nie materialnego przedmiotu, ale emocjonalnego ładunku, który zawiera w sobie dany przedmiot. Czy masz pamiątki, które reprezentują coś, czemu powinieneś pozwolić odejść?

3. W przypadku rzeczach po bliskich, którzy zmarli, zapytaj się: co chcieliby, abym zrobił z ich rzeczami? Czy chcieliby, abyś to zatrzymał, czy wyrzucił? A jak byłoby w sytuacji, gdyby to były twoje rzeczy? Czy chciałbyś, aby bliscy je zatrzymali czy się ich pozbyli?

4. Nigdy nie zatrzymuj rzeczy jedynie dlatego, że otrzymałeś ją jako prezent. Mamy prawo pozbyć się przedmiotów, które nam, z różnych względów, nie pasują.

5. Zastanów się, czy dana rzecz w dalszym ciągu wywołuje w tobie te same uczucia. Jeśli czujesz przywiązanie do jakiejś rzeczy, zatrzymaj ją. Trzymaj się wspomnień, dopóki nie nadejdzie czas, gdy jakiś przedmiot przestanie cię poruszać.

6. Zrób danej rzeczy zdjęcie i pocałuj ją na do widzenia! Wciąż masz wspomnienie, a nie obiekt. To skuteczna metoda, jaką stosujemy przy różnych pracach twórczych dzieci, których objętość przekracza możliwości ich przechowywania (o czym przeczytacie tutaj).

7. Zatrzymaj tylko kilka przedmiotów. Trzymaj się dwóch lub trzech rzeczy. Z całego pliku korespondencji do bliskiej ci osoby wybierz tylko kilka najważniejszych dla ciebie listów. Z twórczości dzieci kilka wyjątkowych rysunków i laurek. Kilka fotografii tej samej osoby. Ja mam na przykład nożyk do listów od dziadka, który mi go naostrzył. Mały drobiazg, który mi o nim przypomina.

8. Zatrzymaj przedmioty, które łączą sentyment i użyteczność. Niektóre pamiątki to przedmioty użyteczne: stara maszyna do szycia, lornetka, ręcznie dziergane obrusy, haftowane chusteczki. Róbmy z nich użytek, jeżeli możemy. Jeżeli nie, oddajmy tym, którym jeszcze posłużą.

9. Zastanów się, czy dana rzecz nie spodoba się komuś innemu. Przejrzyj pamiątki z myślą, że może mogłyby być dla kogoś jeszcze przydatne. Czy tak nie byłoby lepiej?

10. Uważaj na okazje. Nie przyjmujmy sentymentalnych przedmiotów od innych. Być może w pierwszym odruchu mamy na to sporą ochotę, ale wkrótce nadmiar obróci się przeciwko nam. Będziemy mieli dodatkowy kłopot - nie tylko ze swoimi pamiątkami, ale i pamiątkami innych.

Okładki ze starych płyt przerobione na "sztukę" źródło

 

Określ strategię pozbycia się długów

Droga do prostego życia nie jest blogiem poświęconym zarządzaniu swoimi finansami, ale raczej trudno nie zauważyć, że proste, zrównoważone życie jest ściśle związane z uregulowaniem naszego stosunku do pieniędzy. Dlatego jeden ze sformułowanych niegdyś przez mnie kroków do dobrowolnej prostoty brzmiał: Spłacaj długi i nie zadłużaj się, pozostając wolnym od obciążeń finansowych.

W ramach obecnego cyklu "365" zachęcam do określenia własnej strategii pozbycia się długów: 

1. Czy wiesz, ile wynosi twoje aktualne zadłużenie? Najpierw zastanów się, jaki procent twoich dochodów przeznaczasz na obsługę całego swojego zadłużenia. Czy jest to 10, 20, a może 50% twoich obecnych dochodów? Czy ta wielkość ci odpowiada, czy też odczuwasz nieznośny ciężar zadłużenia na swoich barkach, który nie pozwala realizować twoich zamierzeń? Jeżeli to drugie, z pewnością masz w sobie motywację do okresowego zaciśnięcia pasa i wygospodarowania środków na dodatkową spłatę. 

2. Kolejnym, wcale nie tak banalnym, etapem jest postanowienie, by nie zaciągać kolejnych długów na cele konsumpcyjne. Banki ciągle wpychają nam propozycje korzystnych pożyczek, a sklepy zakupów ratalnych za 0%. Kupując na raty kreujemy jednak nowe zobowiązanie, które powiększy nasze obciążenia. Dlatego zakręć kredytowy kurek. Nigdy więcej zakupów za cudze pieniądze!

3. Zastanów się, jaką kwotę miesięcznie możesz wygospodarować na wcześniejszą spłatę długów. Postaraj się określić ją precyzyjnie, nawet jeżeli będzie to 100 zł miesięcznie. Na pierwszy rzut oka często wydaje się to niemożliwie w aktualnym budżecie. Być może myślisz, że problemem jest to, iż nie zarabiasz dostatecznie dużo. Zarabianie więcej nie jest jednak odpowiedzią. Jeżeli nie kontrolujemy wydatków z reguły przekraczają one nasze dochody, nawet jeśli te ostatnie wzrastają (co nazywamy inflacją stylu życia). Każdy może zapanować nad swoimi wydatkami i zmniejszyć je w pewnych obszarach życia, a nadwyżkę przeznaczyć na dodatkową spłatę długów. Dlatego obserwuj swoje wydatki i analizuj je w celu odkrycia, w których dziedzinach można je zredukować lub obciąć. Z drugiej strony warto, tak jak w przypadku metody na skuteczne oszczędzanie, zacząć "wydatki" od mniejszej lub większej nadpłaty na starcie miesiąca, zamiast odkładać ją na ostatnią chwilę.

4. Sporządź listę wszystkich swoich zobowiązań. Większość ludzi nie wie, ile dokładnie jest winna. W tabeli w poszczególnych rubrykach wpisz wysokość kapitału do spłaty, wysokość oprocentowania, wysokość miesięcznej raty, okres, jaki pozostał do spłaty. Te podstawowe dane pozwolą na dokładne ustalenie twojej obecnej sytuacji finansowej. 

5. Określ, w jakiej kolejności chcesz spłacać długi. To wcale nie jest trudne. Być może wydaje ci się, że jest to przelewanie z pustego w próżne, ale określenie kolejności może mieć wpływ na szybkość spłaty zadłużenia, ma też związek z naszą motywacją. Można przyjąć trzy warianty wcześniejszej spłaty:

  • metodę lawinową (avalanche/stacking method) - spłacamy w pierwszej kolejności zobowiązanie najwyżej oprocentowane, bo odsetki stanowią często większą część naszych zobowiązań, metoda ta pozwala zaoszczędzić na odsetkach, ale zajmuje więcej czasu i bywa zniechęcająca
  • metodę kuli śnieżnej (debt snowball) - spłacamy najpierw najmniejszy dług, gdyż szybka spłata jednego zobowiązania mobilizuje do spłaty kolejnych, choć jest bardziej kosztowna, jeśli chodzi o odsetki z innych długów
  • spłacamy dług, którego najbardziej nie lubimy (czasem nasze emocje stanowią najlepszą siłę napędową), np. dla niektórych wyjątkowo wredne są karty kredytowe...

Przy każdej metodzie kwoty zaoszczędzone w wyniku wcześniejszej nadpłaty dokładamy do stałej kwoty, którą przeznaczyliśmy do walki z naszym zadłużeniem, dzięki czemu, nawet jeśli nasza sytuacja materialna się nie zmienia, nasza walka z zadłużeniem nabiera przyspieszenia. Jednym słowem nie zwiększamy wydatków kosztem wygenerowanych środków. 

6. Bywają miesiące, w których wydatki są mniejsze lub zanotowałeś jakieś dodatkowe środki. Każde takie ekstra dochody (13-ta pensja, zwrot z urzędu skarbowego, dodatkowe nieoczekiwane zlecenie,itp.) przeznaczaj na dodatkową spłatę. 

7. Narysuj swój dług. U nas bardzo dobrze sprawdził się wykres w postaci prostokąta, którego długość odpowiadała wielkości zadłużenia (przykładowo 1cm to 500 zł), na którym grubą kresą odznaczaliśmy poszczególne spłaty, zapisując datę i kwotę, jaka pozostała nam do spłaty. Spłacony obszar zamalowywaliśmy na zielono. Tego rodzaju motywajka przypięta na lodówce może być dodatkową zachętą. 

8. Niektórzy radzą jeszcze świętowanie momentu, w którym całkowicie spłacisz kolejny ze swoich długów. Bo jest to niewątpliwie powód do radości. 




Szybsza spłata naszych zobowiązań to także dobra lekcja skutecznego i systematycznego oszczędzania, które może być kolejnym krokiem po spłacie długów.

Polecam także:
O naszej walce z długami
Dobrowolna prostota sposobem na recesję


Jeżeli potrzebujecie bardziej dopracowanej metody walki z zadłużeniem polecam projekt Michała Szafrańskiego tutaj.

Napiszcie, jakie metody wykorzystujecie przy spłacie swojego zadłużenia?