Przejdź do głównej zawartości

Haiku - jak opisać życie w 17 sylabach

Haiku to kwintesencja minimalizmu. Wiersz, który składa się z 17 sylab podzielonych na 3 wersy (po 5, 7 i 5 sylab). Operujący paradoksem, subtelny i refleksyjny. Prostota, brak ozdobników, przestrzeń niedopowiedzeń pozostawiona czytelnikowi. Poczucie wolności, lekkości i smaku. Urzekła mnie ta formalna dyscyplina i zwięzłość w wyrażeniu myśli w dobie pisania wszystkiego o wszystkim zgodnie z powiedzeniem, że papier jest cierpliwy.

Staliśmy się niesłychanie pragmatyczni, praktyczni i... niekonsekwentni. Czytamy opasłe instrukcje obsługi urządzeń AGD, gazetki reklamowe upchnięte w skrzynce pocztowej tudzież wciśnięte nam do ręki ulotki. Na półkach uginają się kolorowe czasopisma i gazety, choć -cytując Thoreau- co się tyczy gazety, to jestem przekonany, że również w nich nigdy nie wyczytałem żadnych godnych zapamiętania nowin. Przeglądamy setki zdań w internecie, o których zapominamy, przeładowani informacjami, po kilku kliknięciach.

Jesteśmy przemęczeni ilością słów, może stąd taka popularność Twittera, w którym tekst nie może przekroczyć 140 znaków. Jest to jakiś pomysł na zatamowanie słowotoku, choć i ta forma przekazu bywa nadużywana.

Nie wiem czy pamiętacie, ale SMS oznaczał skrót na usługę "krótkiej" informacji i wynosił początkowo 160 znaków. Czy to rodzaj współczesnego haiku? Niestety, chodzi głównie o pośpiech i obawiam się, że niewiele w nich refleksji. Zresztą osoba pisząca zawzięcie SMS-a wygląda na całkowicie zamkniętą na odbiór rzeczywistości. 

Facebook. Zastanawiające, że na stronie użytkownika pojawia się jako pierwsze pytanie "o czym teraz myślisz?" To dobre wyjście do głębszej refleksji, nieprawdaż? Ale najbardziej rozpowszechnioną formą fejsbukowej wypowiedzi jest podniesiony/opuszczony kciuk. 

Może zatem reklamy? Te rzeczywiście w ilości słów zbliżają się do haiku. Niestety chodzi jedynie o to, żeby perswazyjny przekaz wdarł się w świadomość i zamącił w zmysłach. To z pewnością jedne z najbardziej przemyślanych tekstów. Zwykle pracuje nad nimi sztab ludzi. Ostatnio wszędzie widzę znanego aktora, który przekonuje, że "warto zmienić bank nie tylko dla pieniędzy". Dwanaście sylab. Dobry wynik. Mniej niż w klasycznym haiku...

Zachęcam do zabawy formą haiku. Nie chodzi może o określoną liczbę sylab i wersów, ale o pewien rodzaj spostrzegawczości, uchwycenia zdarzenia/ myśli/ chwili w jak najmniejszej ilości słów, niczym migawka aparatu. Może w formie SMS-a, a może lepiej na kawałku kartki lub serwetki. To dobry odpoczynek od informacyjnego chaosu.


nie chodzi o to by biec
ale o to by nie biec
przydrożny kamień 
śmieje się z nas


Można także poczytać gotowe haiku, wejść w jego klimat, choćby na stronie Haiku po polsku. Znajdziecie tam prawdziwe perełki. 
Jest jeszcze towarzyski wymiar haiku, o którym nie wspomniałem, polegający na "dopisywaniu". Na czym rzecz polega... niech to będzie Wasza praca domowa (:
A jeśli przyjdzie komuś ochota zaprezentować swoje "haiku" na temat prostoty i minimalizmu, lub jakikolwiek inny, gorąco zapraszam!

Komentarze

  1. dobry wpis lubię
    tę prostotę haiku
    czyste przesłanie

    OdpowiedzUsuń
  2. droga do życia
    prostego jak połów chwil
    w lesie w jasny dzień
    [z dedykacją dla p. Konrada od Adama. z Wrocławia]

    OdpowiedzUsuń
  3. też tak bym chciała
    czy nauczę się w jednej chwili
    w tej chwili?

    Anna

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie, bardzo dziękuje za odwagę i dedykację (:

    nie mieć
    wszystkiego czego pragnę
    cudownie nic
    już masz
    bezkres nieba

    OdpowiedzUsuń
  5. Bezkres Nieba
    Bezcenny jest
    Nic więcej
    nie potrzeba

    OdpowiedzUsuń
  6. “(…) zaraz dzień
    jeszcze jeden
    zrób co możesz”

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć