Przejdź do głównej zawartości

Adwent w rodzinie

Okres przygotowania do Bożego Narodzenia to dla naszej rodziny czas wyjątkowy. Staramy się odłożyć na bok sprawy drugorzędne i przygotować się do dobrego przeżycia Świąt. Dlatego też Adwent (który rozpoczniemy już niedługo) obfituje w naszej rodzinie w zwyczaje i tradycje, które mają za zadanie pomóc nam w tym czasie oczekiwania. Poniżej przedstawię niektóre z nich:

Centralnym wydarzeniem dnia są poranne RORATY, a wiec specjalna msza, która rozpoczyna się przed świtem, przy zgaszonych światłach. Ważnym elementem rorat jest wspólne wędrowanie do kościoła z lampionami. LAMPIONY adwentowe można zrobić samemu – może to być ozdobiony kolorowymi papierami słoik lub metalowa puszka, w której szpikulcem możemy zrobić wzory np. w kształcie gwiazdek. Oczywiście są gotowe lampiony na niewielkie świeczki (tzw. herbaciane), a także wersje papierowe/elektryczne dla młodszych. Przygotowanie własnych lampionów na pewno może być dobrą zabawą!

W domu czas adwentowego oczekiwania staramy się zorganizować według pewnego klucza. Przez długi czas towarzyszył nam KALENDARZ ADWENTOWY – własnoręcznie zrobiony z pudełek po zapałkach. Każdego dnia dzieci otwierały jedno pudełko, w którym były świąteczne naklejki. Pudełka, ułożone na wiszącej planszy, układały się w drogę prowadzącą do szopki. Przy okazji dodam, że nie korzystaliśmy z gotowych „kalendarzy”, w których każdego dnia dziecko odkrywa coś słodkiego. W końcu odeszliśmy od pudełek z naklejkami, starając się nadać przygotowaniom mniej materialny (kolekcjonerski) wymiar.

Bardzo dobrą, gotową propozycją jest książka Marka Kity Wszyscy na Ciebie czekamy, z której już kiedyś korzystaliśmy (nie wiem czy jest/będzie jeszcze dostępna). Do książki dołączony jest zeszyt do wycinania i płyta CD z pieśniami do wspólnego śpiewania. Każdego dnia Adwentu można usiąść z dzieckiem i przeczytać jedno z 28 krótkich historii o postaci ze Starego lub Nowego Testamentu. Dziecko wycina postać i nakleja na duży plakat z grotą Narodzenia Pańskiego.

W zeszłym roku zrobiliśmy z dziećmi DRZEWO JESSEGO, rodzaj genealogii Jezusa (zdjęcia poniżej) – na gałęzi pomalowanej na biało każdego dnia wieszaliśmy jeden znaczek, który symbolizował postać lub wydarzenie biblijne. Każdemu symbolowi odpowiada fragment z Biblii.



Materiały do zrobienia drzewa możecie znaleźć tutaj :
Catholic Activity: Jesse Tree Instructions
wzory znaczków widoczne na zdjęciu

Innym pomysłem jest wykonanie (całą rodziną) GRY ADWENTOWEJ. Możecie poświęcić na to fragment każdej z czterech niedziel Adwentu. Wspólnie wycinamy planszę, postacie biorące udział w grze i inne potrzebne elementy. Wszystkie niezbędne wzory i instrukcję możecie ściągnąć tutaj.

W tym roku planujemy zrobić drewnianą szopkę i codziennie dodawać do niej jakiś własnoręcznie wykonany element – postacie, zwierzęta, gwiazdę, żłóbek…


Szopka już gotowa! (dodano 1.12.)


Jakie jeszcze tradycje pielęgnujemy:

Co roku z gałęzi znalezionych w lesie robię wieniec adwentowy, który dekorujemy razem z dziećmi. Wieniec adwentowy z czterema świeczkami wyznacza kolejne tygodnie Adwentu. Zapalamy go w niedziele podczas wspólnych posiłków.

Tegoroczny wieniec zrobiliśmy z bibuły (dodano 1.12.)

Aczkolwiek mamy sporo gotowych ozdób choinkowych staramy się co roku zrobić wspólnie nowe.

Wydarzeniem, które dzieci lubią szczególnie, jest pieczenie pierniczków z Mamą (:

Wiele emocji budzi także własnoręczne robienie prezentów. Dzieci co roku wykazują się niezwykłą pomysłowością, której przykłady możecie znaleźć w poście Świąteczne postscriptum. Opisałem w nim także, jakimi zasadami kierujemy się przy obdarowywaniu się prezentami.

Staramy się także nie kupować gotowych kartek świątecznych. Robimy je zwykle samodzielnie (przykład poniżej). Znam rodzinę, która co roku przebiera się za Świętą Rodzinę i przesyła bliskim zdjęcie z życzeniami.




Nie mniej ważne, a właściwie ważniejsze, jest "niematerialne" przygotowanie do Świąt. To przede wszystkim różnego rodzaju POSTANOWIENIA ADWENTOWE, a więc świadomie podejmowany wysiłek w czynieniu dobra. Bardzo ciekawy pomysł z wykorzystaniem Lego mieli nasi przyjaciele: każdy klocek obrazował „dobry uczynek”, a zgromadzone klocki posłużyły do budowy nieco awangardowej bożonarodzeniowej szopki.

Warto w tym okresie znaleźć sposób na dzielenie się dobrami materialnymi z innymi. Ustalcie to wspólnie: np. dzieci mogą wybrać, jakie zabawki lub książeczki chcą oddać dzieciom, które nie mają ich zbyt wiele. Można też odmówić sobie drobnych przyjemności (słodyczy?), a zaoszczędzone pieniądze przekazać potrzebującym. Jest wiele gotowych akcji, do których możemy się przyłączyć, jak choćby SZLACHETNA PACZKA.

Jeżeli macie jakieś własne zwyczaje i tradycje adwentowe, gorąco zachęcam do podzielenia się!!!


A jeżeli macie ochotę na przygotowanie się do Świąt BN w duchu dobrowolnej prostoty zapraszam do lektury/wysłuchania cyklu postów Dobre życie, które znajdziecie tutaj!

Komentarze

  1. Dodałabym jeszcze rekolekcje i przedświąteczne porządki (gdy się człowiek postara, te ostatnie także mogą nabrać wymiaru duchowego). Dobrego Adwentu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Najpiękniejsze roraty są u mnie w kościele. To jedyny znany mi kościół gdzie roraty to poranna msza przy świecach dla dorosłych (!), a nie dla dzieci. Jest powaga, piękno, czuwanie i kościół wypełniony po brzegi ludźmi. Szkoda, że wszędzie indziej zrobiono z tego msze dla dzieci, a do tego często przeniesiono ją na wieczór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W naszej parafii na prośbę rodziców roraty dla dzieci przeniesiono na rano - 6.30. Tylko takie moim zdaniem mają sens. Mi tam akurat obecność tych małych porannych bohaterów, którym chce się zwlekać z łóżek i iść na mrozie do kościoła, nie tyko nie przeszkadza, ale i imponuje. Ważne jest mądre przygotowanie homilii. W tamtym roku było to "poszli w ciemno za światłem" o świętych, nie tylko dzieciach - jako dorosły także dużo skorzystałem. Ale rozumiem nutkę nostalgii za poważną liturgią roratnią dla dorosłych.

      Usuń
    2. Ciekawe ile z tych dzieci przyszłoby na roraty (pomijam te, którym mama każe iść), gdyby nie było tych wszystkich losowań figurek, obrazeczków, zabaw i innych podobnych "atrakcji".

      Za normalną liturgią roratnią dla dorosłych (w zasadzie dla wszystkich, bo msza jest jedna, poważna, a tylko jej sprowadzanie do poziomu dzieci jest nie w porządku) na szczęście nie muszę tęsknić, bo ją mam :-)

      M.

      Usuń
    3. Problem dobrej intencji nie dotyczy także dzieci, ale często także dorosłych. Dlaczego przychodzimy do kościoła? Z poczucia obowiązku, bo tak nas wychowano, bo tak należy, z lęku przed karą/oczekiwaniem nagrody, bo jest tak ładnie lub tajemniczo. Trudno te sprawy oddzielić. W przypadku dzieci - nie oczekiwałbym tutaj postawy, której brakuje dorosłym. A z drugiej strony uważam, że jeżeli za tymi obrazkami kryje się jakiś plan/program, to nie można tego odrzucać. W tamtym roku był temat o świętych "Poszli w ciemno za światłem", w tym roku jest to "uBoga droga - skarby niebieskie", a więc temat ubóstwa. Nie jestem za "przekupywaniem" dzieci błyskotkami, ale akurat w mojej parafii te "obrazki i losowanie" czemuś służą. Duże znaczenie ma też klimat w rodzinie. Obecnie święta BN to także klimat, ozdóbki, dobre jedzenie, prezenty. I znowu - trzeba świadomie i stale dbać o intencje i znaczenie pewnych znaków. Inaczej zostaniemy na poziomie "atrakcji" czy to dla dzieci, czy dla dorosłych.

      Usuń
  3. Nasze tradycje:
    1. Wieniec adwentowy - ręczna praca Małżonki. Materiały zbierane już od lata.
    2. Roraty - u nas jest "sprawiedliwie" 3 razy na rano i 3 razy wieczorem :-). Opcja wieczorna jest o tle dobra, że możemy iść całą szóstką. Lampiony homemade.
    3. Pierniczki i piernik staropolski - pierniczki w trakcie adwentu razem robione. Ten ostatni już jest zarobiony i dojrzewa.
    4. Ozdoby choinkowe - nasza choinka nie ma bombek. Co roku dorabiamy kolejne ogniwa do łańcucha tak, że kilka razy możemy już opleść drzewko. Wymyślanie i robienie innych ozdób, np. z masy solnej, makaronu itp.
    BTW polecamy konkurs na najładniejszą choinkę przygotowaną przez przedszkola i szkoły z okolic Częstochowy a do obejrzenia w okresie Świąt na Jasnej Górze. Jest zawsze inspiracją na kolejne lata.
    5. Szlachetna Paczka - mamy możliwość pomagać większą grupą w pracy. Od kilku lat się nam udaje.

    Dodatkowo szukam jakiś dobrych rekolekcji w sieci, tak aby zadbać o stronę duchową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomasz, jesli chodzi o rekolekcje w sieci to nie wiem, czy słyszałej juz o tych:
      http://gloria24.pl/internetowe-rekolekcje-wilki-dwa-szustak-friedrich-zapowiedz?utm_source=FreshMail&utm_medium=email&utm_campaign=fm_20131120%20-%20Rekolekcje%2Bprezenty
      pozdrawiam!

      Usuń
    2. przepraszam za maskarycznie długi link. Mam nadzieje, ze opcja "kopiuj-wklej" zadziała:)
      jelsi nie to wpisz w wyszukiwarke "gloria24.pl" powinno sie wyswietlic:) powodzenia:)

      Usuń
    3. Tak wiem, czekam już na nie.

      Usuń
    4. Jeszcze tutaj: http://www.deon.pl/religia/rekolekcje-adwentowe/adwent-2013/szukajac-nadziei/art,1,adwent-2013-trailer.html
      Veronico, dziękuję (:

      Usuń
  4. Popieram włączenie tej tematyki do nurtu bloga! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pozwolę sobie dopisać jeszcze moje spostrzeżenia nt. Adwentu:
    1. Okres niewidoczny poza KK. Dookoła nas są przygotowania do Świąt bądź wręcz Święta (kolędy, wigilie szkolne, w pracy itp). Wszystko to się dzieje bez świadomości. Po studiach byłem w Austrii i tam (oczywiście też były choinki i Last Christmas) Adwent był bardzo odczuwalny (dla katolików) - min. bardzo popularne jarmarki adwentowe, świętowanie każdej z czterech niedziel Adwentu, wieńce adwentowe.
    2. Miałem wykładowcę, który na prośbę grupy aby nie robić sprawdzianu bo "święta już za pasem" odpowiedział (co było akurat prawdą), że " nawet w Trójce kolędy grają dopiero w Wigilię" :-). Z domu rodzinnego pamiętam, że choinkę ubierało się właśnie w Wigilię, nie mogła się ona znudzić tak aby rozebrać po Świętach jak to ma miejsce teraz.
    3. Wszystko ma swój czas i miejsce a to świadome pomijanie Adwentu powoduje, że ludzie czują się zmęczeni "przygotowaniami" do Świąt. Gdzie jest czas radosnego oczekiwania?

    Może to przychodzi z wiekiem? ;-) Trudno mi się z tym pogodzić co widzimy. Dlatego tak ważne jest aby pielęgnować te zwyczaje adwentowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to pomieszanie i przyspieszenie wynika stąd, że oddzielono tradycję, formę (choinka, kolędy, siano, świąteczny nastrój) od ich znaczenia, treści. Pozostawiono tylko obyczajową otoczkę Świąt, która przestała wskazywać na to, czemu pierwotnie towarzyszyła: kierowała naszą uwagę na tajemnicę Wcielenia. Skoro -przyjemne skądinąd- symbole przestały cokolwiek symbolizować, to nastała pełna dowolność - choinkę możesz ubrać już w lipcu, czemu nie wprowadzić się w świąteczny nastrój. No i nie umiemy czekać, co wynika też z pogubienia się w przeżywaniu czasu, który ma swoją dynamikę. Bez Adwentu nie będzie dobrego przeżycia BN, tak jak bez Wielkiego Postu - Świąt Wielkanocnych...

      Usuń
    2. To się bierze stąd, że teoretycznie w Polsce jest 96% katolików. W praktyce szacuję, że jest nas ok. 30%. Świat dookoła nas staje się coraz bardziej pusty, więc zawłaszcza to wszystko (łącznie ze świętami) czym może tę pustkę zapełnić.
      Ja bardzo lubię Boże Ciało - ostatnie wielkie święto, którego nie sprzedaje się w sklepach.

      M.

      Usuń
    3. Szczerzę mówiąc, to chyba Was, takich prawdziwie wierzących jest w PL znacznie mniej niż 30%, to może liczba rzędu 3%, a może jeszcze mniej. Zresztą: trzeba mieć w sobie wiele samozaparcia, by w PL deklarować się otwarcie jako katolik, zważywszy jak mało budująco postępują hierarchowie tegoż kościoła. Ja jednak szanuję ludzie prawdziwie i głęboko wierzących, chociaż ni w ząb nie rozumiem, co takimi ludźmi powoduje, że w ogóle zaczynają wierzyć. Ja w życiu kieruję się rozumem i zasadą prawdopodobieństwa, toteż sądzę, że Boga prawdopodobnie nie ma.

      Usuń
  6. Tak z ciekawości zapytam - o której chodzą spać dzieci chodzące na 6.30 na roraty?

    Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam jak było rok temu, ale myślę, że w zależności od wieku dzieci będą szły spać między 20.30 a 21.30. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nie jestem dzieckiem, ale w czas rorat chodzę spać ok. 22:00. Wstaję o 5:00.

      M.

      Usuń
    3. No właśnie, wydaje mi się, że to mało. Moje dzieci chodzą spać właśnie o tej porze, a ciężko je ściągnąć z łóżek o 7.00. I nie dlatego, że im się zwyczajnie nie chce. Myślę, że wstawanie o godzinę wcześniej, przy tej samej porze kładzenia się spać, byłoby dla nich zbyt męczące i prędzej czy później by się pochorowały (ja przynajmniej tak mam: zmęczenie + zimno i choroba murowana).

      Usuń
    4. Praktyka wskaże najlepszą porę, trudno mi teraz powiedzieć, ale dam znać. Na pewno będziemy się liczyć z ich potrzebą snu adekwatnie do wieku.

      Usuń
    5. A więc wygląda to tak: młodsze dzieci chodzą spać po 20-tej, starsze ok. 20.30, my chodzimy spać po 22.00, dzieci wstają o 5.30, a my o 5.00. A dzień robi się baaardzo długi...

      Usuń
  7. ciagnąc jeden z watków ja bardzo negatywnie odbieram choinki, kolędy i mikołajów w marketach zaraz po 1 listopada,
    kiedyś to pojawialo się w oklicach 1 grudnia, tak by zdażyć ew. na 6go - a i same kolędy pojawiały się duzo później

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krasnali, a nie mikołajów. Święty Mikołaj to zupełnie inna, zapomniana, postać.

      M.

      Usuń
    2. w czechach- dzieci już w sierpniu malują jezuska ;-)

      Usuń
  8. KOnradzie,
    ależ proszę ;_)

    ja zapewnę będę korzystać z z deona

    myślę sobie, ale u nas w domu jakichś wielkich zwyczajów adwentowych nie było.
    z wieńcem adwentowym spotkałam się po raz pierwszy- w środowisku protestanckim.

    potem dopiero "zaadoptowaliśmy" na nasz grunt- protestancki zwyczaj robienia wyroczków.
    wyroczki przygotowuje się dwa razy do roku- na boże narodzenie i wielkanoc.
    za każdym razem- ma inny wzór i kształt- w okresie bożonarodzeniowym- najczęściej przyjmuje formę jakiejś ozdoby choinkowej, lub jakiejś ozdoby na stół.
    każdy z osobna otrzymuje swój wyroczek- wybiera go sobie z pewnej puli- a najważniejszą rzeczą- jest po prostu - wypisany na wyroczku werset z pisma świętego.
    i przykład

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

O byciu ojcem i nie tylko. Wakacyjne "Charaktery"

Jako wakacyjną lekturę polecam Waszej uwadze nowy numer "Charakterów", a zwłaszcza ich dodatek "Style życia", który ukazuje się co dwa miesiące. Tym razem porusza temat bycia ojcem.

Stan relacji z dziećmi z męskiej perspektywy jest rzeczą dynamiczną, zmienną w czasie, domagającą się naszej czujności i stałej uwagi. Ojcostwa, bardziej niż naturalnego macierzyństwa, trzeba nam, mężczyznom, uczyć się i świadomie je rozwijać. Mówi się o jego kryzysie w erze wywyższenia pracy zawodowej i kariery, które podejmujemy i rozwijamy z jednej strony dla utrzymania rodziny, często jednak kosztem niej i relacji z dziećmi. Choć większość deklaruje, że rodzina jest najważniejsza, w rzeczywistości często ustępuje ona pracy, która stanowi rodzaj alibi dla naszych męskich ambicji.

"Czy to wszystko, co mam, co do tej pory osiągnąłem i co zamierzam osiągnąć, ma jakiś sens? Czy rzeczywiście o to mi chodzi? Czy rzeczywiście muszę spędzać 18-20 godzin w pracy? Czy budowanie zaplecza f…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…