Przejdź do głównej zawartości

Kalendarze, plannery, notatniki

Kilka słów na temat kalendarzy, notatek w naszej rodzinie:
  1. Jeden wspólny kalendarz ścienny w kuchni, w którym wpisywaliśmy nasze aktywności typu "wizyta u lekarza 17.00", "zabranie w szkole" itp. Sprawdzał się do momentu, kiedy nie było więcej niż dwa wydarzenia w ciągu dnia - ze względu na miejsce.
  2. Na laptopie mamy zainstalowany darmowy Rainalnder, w którym mamy głównie zadania związane z komputerem, siecią np. "przelew na konto", "rata kredytu". Sprawdza się od kilku lat. W tym roku wypróbuję dodatek do Thunderbirda - Lightning, aby móc zsynchronizować z e-mailami niektóre zadania. 
  3. Inne zadania spisywaliśmy na kartkach, ew. w zeszycie, planując rok. Jednak to rozwiązanie nie do końca się sprawdziło - brak jednego standardu, brak systematyczności oraz kilka źródeł. Dodatkowo nasze planowanie tygodniowe jadłospisu było na kolejnej kartce :-). 
  4. W pracy już od kilku lat zrezygnowałem z kalendarza książkowego - nie sprawdzał się, większość zadań i tak jest/była w komputerze (głównie e-maile). Natomiast do notatek bardziej się sprawdza, niż np. one note, zwykły zeszyt formatu B5. 
  5. Dostałem kalendarz TATY wydany przez inicjatywę tato.net, który oprócz standardowych elementów kalendarza zawiera m.in. plan na miesiąc oraz kompas tygodnia z rozbiciem na role męża, ojca, pracownika oraz obszar związany z zainteresowaniami. Może okazać się pomocny, jeśli chcemy się rozwijać i mieć małe, poręczne "narzędzie". Zobaczymy czy i jak się sprawdzi. 



Źródło
W tym roku wypróbujemy notatnik zawierający połączenie kalendarza, plannera i miejsca na notatki. Znalazłem w sieci notatnik mamy, który zawiera m.in.:
  • plan na tydzień z uwzględnieniem posiłków i listy akcji
  • tygodniowych spisów akcji
  • standardowej listy zakupów
  • codziennych i tygodniowych czynności (dotyczących m.in. sprzątania)
  • zagadnienia do rozwoju duchowego (bardzo to nam się spodobało)
Mamy nadzieję, że to rozwiązanie pozwoli nam nad zapanowaniem głównie akcji z pkt trzeciego. Jedno miejsce, jeden standard.


Jakie rozwiązania są w Waszych rodzinach? 
O obowiązkach domowych pisał Konrad tutaj jako jeden ze sposobów radzenia sobie z czynnościami, które nas "spotykają" każdego dnia. Jak planujecie, czego używacie?

Komentarze

  1. A gdzie można nabyć taki kalendarz-planner "Notatnik mamy?"

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie napisałem tego - nie ma niestety w Polsce (nie znalazłem). Najbliżej Niemcy bądź UK. Ja kupiłem przez kuzyna w Irlandii. Na stronie jest lista sklepów i krajów gdzie można kupić. To jeden minus. Drugi to to, że po angielsku ale bardzo proste i intuicyjne opisy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja i Żona mamy własne niewielkie kalendarze książkowe, przy czym mój służy mi głównie do celów zawodowych, gdzieniegdzie wpisuję ważniejsze planowane wydarzenia rodzinne. Do osobistych notatek mam zeszyt B5, który zapełniam już trzeci rok. W kuchni wisi duży kalendarz (A4), ale dla celów orientacyjnych - bez wpisywania, a na lodówce grafik sztywnych zajęć dzieci na cały tydzień. Nie korzystamy z kalendarzy w komputerze. W sumie wygląda to dość skromnie (: Mój znajomy chwali sobie kalendarz z Googla, ale nie potrafię nic więcej o nim powiedzieć. Może ktoś korzysta?

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.mamykalendarz.pl/
    pzdr
    Szajba

    OdpowiedzUsuń
  5. My korzystamy z kalendarza googla od dobrych kilku lat. Przy trójce dzieci i dwóch osobach pracujących, w tym jednej ze zmiennym czasem zajęć to konieczność. Kalendarz ten wspaniale nam się sprawdza. Mamy udostępnione swoje i dzieci kalendarze, tak że mąż i ja widzimy cały rozkład dnia/tygodnia na komputerze i telefonie. Jest to wspaniale, bo np. mąż widzi do której godziny syn ma szkołę, może go odbierać, w jakie dni i o której godzinie drugi niepełnosprawny syn ma swoje zajęcia po południu, kiedy występy dzieci. Ja widzę o której godzinie mąż skończy pracę,a ma zmienne godziny. Kalendarz google ma też listy zadań, które sobie każdy z nad określa. Ponadto oboje korzystamy z AnyDo, gdzie zapisujemy i udostępniany listy zakupów i innych czynności do wykonania. W przedpokoju wisi zwykły kalendarz, gdzie zapisuję wydarzenia typu koncert, występ, kolęda, spotkanie z przyjaciółmi, żeby było to widoczne dla dzieci i dla nas. My postawiliśmy na elektronikę i od kilku dobrych lat tak funkcjonujemy :-) pozdrawiam Lusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To oznacza, że musicie być bez przerwy on-line. Rozumiem, ale nie popieram. My przeszliśmy tę fazę jakiś czas temu i zrezygnowaliśmy z niej ze względu na konieczność ciągłego zaglądania do komputera lub smartfona, Poza tym uznaliśmy, że nie chcemy żyć on-line. Smartfona się pozbyłem, konto Google zlikwidowałem, a zamiast komputera mam teraz kalendarz książkowy, a w nim sprawy zawodowe moje i żony (żeby nie umówić się do lekarza, jak żony nie ma w domu) + rodzinne.

      Usuń
  6. Szczerze powiedziawszy u nas planery i kalendarze nie sprawdzają się. Do książkowego po pewnym czasie przestaję zaglądać więc traci rację bytu. Rozkład zajęć córki wisi na lodówce do wglądu dla każdego. Ewentualne ważne daty wpisuję albo w komórkę albo po prostu lądują na lodówce - zdarza się to jednak sporadycznie. Listę zakupów robimy w dniu zakupów. Plan sprzątania i obiadów nigdy nie pokrywał się z rzeczywistością więc go zarzuciłam. Mówiąc krótko plany lubią się u nas często zmieniać a to co jest ustalone na dłużej po prostu mamy w głowie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie... do ewentualnej "szybiej komunikacji" służą kartki na lodówce :)
      Zdecydowaną większość się po prostu pamięta :)
      Wyjątkiem są rachunki i opłaty; żona zrobiła sobie jakiś tam plik w arkuszu kalkulacyjnym i w ten sposób ma pod kontrolą...
      Roman

      Usuń
    2. Prawda. Wyjątek to wizyty kontrolne u lekarza, szczepienia itp. Niektóre trzeba zaplanować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. A NFZ nie wybacza... :-)

      Usuń
  7. Taa.. w kalendarzu taty zainteresowania, a u mamy obiady i zakupy. Dziękuję, ale nie.
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  8. MaMy Kalendarz jest teraz darmowy, gotowy do wydrukowania ze strony www.mamykalendarz.pl , zakładka DODATKI polecam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…

Prawa prostoty: Redukuj

Okazuje się, że niektórzy próbują wyodrębnić prawa prostoty. John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity" formułuje 10 takich praw. Pierwsze z nich, to:

Redukuj, ale rób to rozsądnie.

To dosyć oczywiste prawo prostoty – im mniej rzeczy posiadasz, tym żyje się prościej. Prawda to? Niezupełnie. Redukując możemy pozbawić nasze życie funkcjonalności. Zatem redukuj rozsądnie, próbując znaleźć złoty środek między funkcjonalnością a prostotą. Kiedyś, w przypływie energii, pozbyliśmy się miksera, znacznie ograniczając funkcjonalność naszej kuchni. Cóż, po pewnym czasie pożyczanie miksera od znajomych okazało się na tyle niewygodne, że postanowiliśmy kupić nowy. Czy wy także wpadliście w podobne minimalistyczne pułapki? Pamiętajcie zatem, aby nie stać się ofiarą nadmiernego minimalizowania. Ale inny, pozytywny, przykład: kupując nową pralkę wybraliśmy celowo jak najprostszy model, wyposażony w dość niewiele funkcji w stosunku do innych pralek, które miały uwodzić mnóstw…