Jak piec bez piekarnika?

Oglądając filmy o niekonwencjonalnych projektach mikromieszkań trafiłam na pomysł zastąpienia piekarnika garnkiem żeliwnym. Nota bene pomysłodawca na zmywarkę już się zdecydował :)
W domu, w którym aktualnie mieszkam, piekarnik z kolei nie działa. Odpowiedź na problem wydaje się być prosta: kupić nowy.


źródło
Poza słynnym modelem MPM (około 400 zł), który pieści stopy i masuje plecy, we wszelkiej maści dyskontach są też dostępne bardziej podstawowe modele (około 130 zł). Niby jest to lepsze rozwiązanie niż kupno wersji pełnowymiarowej, w której trzeba by piec 4 pizze na raz, aby nie marnować energii. Problem polega na tym, że przeprowadzka z takim sprzętem przypomina mi taszczenie telewizora kineskopowego z mieszkania do mieszkania...

Kombiwar halogenowy

źródło
Przeciętny model to wielkie bydlę, tak jak piekarnik wolnostojący. Da się go kupić wprawdzie o pojemności 3,5 litra, ale wymaga to wiele szukania. Najłatwiej chyba nabyć na aliexpress...
Plusy to zdecydowanie szybkość pieczenia (czasem 2 razy szybciej) i energooszczędność porównywalna do mikrofalówki. No i myje się sam...
Minusy? Okrągły kształt powoduje, że zajmuje więcej miejsca w szafce, a światło halogenowe zabija wartości odżywcze (głównie witaminę B2 i D).


A może prodiż?


źródło

Właściciel domu od czasu do czasu pożycza mi prodiż. Działa jak keksówka lub tortownica (w zależności od kształtu), tyle że ma wmontowaną grzałkę. Zakochałam się w tym urządzeniu z miejsca, ponieważ:
-rozgrzewa się migiem, bo jest wykonane z aluminium (chyba żaden inny metal nie nagrzewa się tak szybko), a mi bardzo zależy na szybkim gotowaniu
-jest lekki i mały (szczególnie model a la keksówka), więc w kuchni zajmuje mało miejsca i nie jest uciążliwy przy przeprowadzkach
- to urządzenie "wszystko w jednym" - nie wymaga dokupowania brytfanek lub blach do pieczenia, które również zajmują miejsce, dodatkowo świetnie trzyma wilgoć, dzięki czemu przykładowo kaczka (słynna z tego, że wychodzi sucha) w moim wydaniu jest idealnie delikatna....

Jest jedno "ale": bezpieczeństwo :( Aluminium jest uznawane za przyczynę parkinsona i alzheimera. Na rynku są też dostępne modele pokryte teflonem, ale on też do najbezpieczniejszych nie należy. Wersji z powłoką ceramiczną nie wymyślono, a szkoda...

To może wspomniany żeliwny garnek z angielska zwany francuskim/holenderskim piekarnikiem?

źródło
Oto Pyrex czyli miłość Poznaniaka ;)

Można kupić modele "czysto żeliwne" z powłoką emaliowaną lub ceramiczną. Jak to jest, że żeliwne garnki poleca się anemikom, a w tych z odpryśniętą emalią nie można gotować, bo żelazo przedostaje się do jedzenia? Podobno w takim garnku można też smażyć, czyli mogłabym pozbyć się patelni.
Ten sposób ma jednak tę samą wadę, co piekarniki gazowe, czyli brak przewidywalnej temperatury pieczenia. Należę do osób, które robią jedzenie według przepisu, w związku z totalnym brakiem orientacji w temacie. Coś mi jednak mówi, że pewnie mogłabym z tym jakoś żyć.
Obawiam się też, że pieczenie w nim zajmie dużo czasu, bo żeliwo będzie się wolno nagrzewać (wie ktoś coś o tym?).


Przeszukując Googla znalazłam taki patent:


www.fauziaskitchenfun.com

Jak widać na zdjęciu, chodzi o pieczenie tym razem w zwykłym garnku. Na dno kładziemy kratkę, a na niej stawiamy formę do pieczenia i przykrywamy to wszystko pokrywką. Niby tu też brak przewidywalności temperatury, ale zawsze można użyć pokrywki z termometrem. Boję się jednak, że ciasto nie będzie chciało w takich warunkach rosnąć, a kurczak zrumienić... Kusi mnie to bardzo, bo zwykłe garnki są uniwersalne, a to oznacza mniej naczyń. Wkrótce postaram się spróbować.

Ciekawa jestem, przy czym pozostanę :)

Autor: Amy, minimalizm w praktyce

7 komentarzy:

  1. Ja także, bo jako facet stwierdzam, że do gotowania wystarcza w zupełności garnek i patelnia ;) A tak serio to moja mamuśka od wielu lat używa prodiżu i uważa to za najlepszy wynalazek. Czy ja wiem czy powoduje choroby? Nie wydaje mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hipoteza o wpływie aluminium z naczyń na rozwój Alzheimeria i Parkinsona) jak na razie nie została definitywnie potwierdzona...
      Z tego co pamiętam założenie opartejest na tym, że w mózgach osób zmarłych na te choroby odkryto bardzo wysoką (w porównaniu z "normalsami") zawartość tego pierwiastka.
      Ale czy to aby na pewno efekt używania takich a nie innych naczyń?
      Roman

      Usuń
  2. Hmm.. tak czesto słyszałam o szkodliwości aluminium, że błędnie założyłam, że to fakt udokumentowany badaniami. Jedzenie przyżadzane (a szczególnie gotowane) w aluminium zawiera aluminium, tak jak gotowane w żelazie, itd... Tak więc albo "normalsi" nie gotowali w aluminium, albo ich organizmy miały lepiej wykształconą zdolność utylizacji tego minerału...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo też odkładanie sie aluminum w mózgu - jakkolwiek moze mieć związek ze wspomnianymi chorobami - wcale nie musi mieć źródła w używaniu tych, a nie innych naczyń...
      Roman

      Usuń
  3. Kombiwar halogenowy piecze dwa razy szybciej? pozwolę się nie zgodzić. To zamiennik piekarnika dla tych, którzy nie mają miejsca na ów, ale używanie go to prawdziwa sztuka. Nigdy nic nie dopiekło się szybciej, przeważnie czas podawany w przepisie mnożę dwukrotnie. Ponadto lampa halogenowa świeci wprost na potrawę co powoduje jaranie się owej. Jeśli nie przymusza Was do tego sytuacja życiowa, nie używajcie. Serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym kombiwarem halogenowym to jakaś dziwna historia, bo albo ktoś kocha albo nienawidzi... Naczytaalam się opinii typu: dwie koleżanki z pracy kupiły taki sam model, i jednej nagle wszystko zaczeło wychodzić, a drugiej przestało cokolwiek :/ Czeski film ogólnie..

      Usuń
  4. Jest jeszcze wolnowar czyli slow cooker lub jak kto woli crock pot, który bardzo dobrze sie spisuje przy pieczeniu ciast.

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Etykiety

#diy #christmas #minimalizm aktywa i pasywa Bauman bezpieczeństwo blog bogactwo Boże Narodzenie brak telewizora cele centra handlowe codzienne decyzje Cykl co nam może pomóc Cykl dobre życie czas dobrowolna prostota Dominique Loreau drobne przyjemności dzieci dziesięcina edukacja Edukacja domowa Edukacja Finansowa Crown efekt Diderota efekt jojo efektywność energia elektryczna energia życiowa fachowcy finanse finanse osobiste gadżety gasingus pins gift voucher golenie gospodarstwo domowe gromadzenie przedmiotów gry losowe handel higiena I Komunia integralność finansowa jakość jałmużna kapitalizm kieszonkowe kłamstwo kolekcjonowanie komfort Komputer/internet konsekwencja konsumpcja konsumpcjonizm koń trojańskie koszty kredyty krwiodawstwo kryzys krzywa zadowolenia książki kuchnia lenistwo Leo Babauta Lotto media minimalizm mniej=więcej mocne strony motywy oszczędzania nadmiar rzeczy napoje nawyki niezależność finansowa ojcostwo oprogramowanie oszczędność oszędzanie pamiątki perfekcjonizm pieniądze pieniądze=życie planowanie plastik plus gsm początek podstawowe potrzeby poręczenie kredytu post potrzeby materialne poznawanie pożyczki prace w domu pranie prawo skupienia prezenty priorytety problem produkty produktywnośc przedmioty przepisy rachunki recenzje recesja reguła 90% reklama reklamy relacje z innymi rewolucja przemysłowa Richard Koch rodzice rodzina rower równowaga sąsiedzi skrupuły slow life solidarność sposoby na oszczędności spread stan posiadania styl życia szkoła śmieci Święta świętowanie TATA technika telefon telefon na kartę tempo życia Thoreau Tom Hodgkinson tu i teraz uczucia umiejętności uroczystości Voluntary Simplicity wakacje wartość netto wiara Wielkanoc Wielki Post wychowanie wydatki wykonanie wyspy szczęścia i sukcesu wyścig szczurów Your Money or Your Life zaangażowanie zabawki zabezpieczenia zadłużenie zakupy zaplanowana nieprzydatność zarabianie przez dzieci zasada Pareto zdrowe jedzenie zmywarka zobowiązania zużycie wody życie żywność