21 września 2016

Samowystarczalni i niedostępni

Podobno przeciętny Polak ma  6 bliskich osób, więc, odliczając partnera życiowego i jedno dziecko, zostają rodzice i teściowie? No i JAK bliscy są ci bliscy? I jaką rolę odegrał tu …. rozwój technologii?

Taka refleksja naszła mnie ostatnio, gdy oglądałam powtórki kultowego serialu „Beverly Hills 90210”, jeśli pamiętacie. Cokolwiek by nie wywinęli Brenda i Brandon, rodzice i tak zawsze się o tym dowiadywali. A działo się tak z jednej, głównej przyczyny: stacjonarnego telefonu! Ileż to rozmów podsłuchali rodzice – i przez to, lub dzięki temu, życie rodzeństwa potoczyło się inaczej. Dzisiaj to nie ma racji bytu; młodzież ma swoje telefony, swoje komputery, swoje telewizory, prywatne adresy, swoje sekrety w sieci, do których rodzice już nie muszą mieć dostępu. Ma namiastkę dorosłości, w której nie potrafi się poruszać.

Lubię prywatność i te wszystkie możliwości, ale wiem, że to tworzy nowe pokolenie, które będzie myślało w określony sposób. Młodzi ludzie przenieśli się do sieci na dobre. Kontakt z rodzicami i tak mają utrudniony, bo oni dużo pracują i tak naprawdę nie chcą mieć domowych problemów na dokładkę. Nie chcą wysłuchiwać o trudnościach, bo nowe czasy stworzyły nowe problemy, a oni - rodzice najczęściej mają stare myślenie (swoich rodziców) i nie chcą się mierzyć z nowymi problemami kolejnego pokolenia.

Popatrzmy też na inne aspekty: nie wpadamy do sąsiada pożyczyć szklanki mąki (i tak prawdopodobnie jest na diecie bezglutenowej ;-)) nie potrzebujemy już usług ksero (jest w drukarce) wypłacania pieniędzy z banku (bankomaty), ani nawet wywoływania zdjęć – ograniczamy kontakt z drugim człowiekiem do minimum. W Japonii są restauracje, w których nie ma żywej obsługi, za to robot podaje nam zamówione jedzenie na talerz.

A ja mam wrażenie, że jak kiedyś człowiek wychodził do ludzi i musiał się z nimi zmagać, ale uczestniczył w prawdziwym życiu, tak teraz człowiek, zostając ze sobą samym, zmagać musi się sam ze sobą. 

Iwona
Motyw kobiety