Przejdź do głównej zawartości

Samowystarczalni i niedostępni

Podobno przeciętny Polak ma  6 bliskich osób, więc, odliczając partnera życiowego i jedno dziecko, zostają rodzice i teściowie? No i JAK bliscy są ci bliscy? I jaką rolę odegrał tu …. rozwój technologii?

Taka refleksja naszła mnie ostatnio, gdy oglądałam powtórki kultowego serialu „Beverly Hills 90210”, jeśli pamiętacie. Cokolwiek by nie wywinęli Brenda i Brandon, rodzice i tak zawsze się o tym dowiadywali. A działo się tak z jednej, głównej przyczyny: stacjonarnego telefonu! Ileż to rozmów podsłuchali rodzice – i przez to, lub dzięki temu, życie rodzeństwa potoczyło się inaczej. Dzisiaj to nie ma racji bytu; młodzież ma swoje telefony, swoje komputery, swoje telewizory, prywatne adresy, swoje sekrety w sieci, do których rodzice już nie muszą mieć dostępu. Ma namiastkę dorosłości, w której nie potrafi się poruszać.

Lubię prywatność i te wszystkie możliwości, ale wiem, że to tworzy nowe pokolenie, które będzie myślało w określony sposób. Młodzi ludzie przenieśli się do sieci na dobre. Kontakt z rodzicami i tak mają utrudniony, bo oni dużo pracują i tak naprawdę nie chcą mieć domowych problemów na dokładkę. Nie chcą wysłuchiwać o trudnościach, bo nowe czasy stworzyły nowe problemy, a oni - rodzice najczęściej mają stare myślenie (swoich rodziców) i nie chcą się mierzyć z nowymi problemami kolejnego pokolenia.

Popatrzmy też na inne aspekty: nie wpadamy do sąsiada pożyczyć szklanki mąki (i tak prawdopodobnie jest na diecie bezglutenowej ;-)) nie potrzebujemy już usług ksero (jest w drukarce) wypłacania pieniędzy z banku (bankomaty), ani nawet wywoływania zdjęć – ograniczamy kontakt z drugim człowiekiem do minimum. W Japonii są restauracje, w których nie ma żywej obsługi, za to robot podaje nam zamówione jedzenie na talerz.

A ja mam wrażenie, że jak kiedyś człowiek wychodził do ludzi i musiał się z nimi zmagać, ale uczestniczył w prawdziwym życiu, tak teraz człowiek, zostając ze sobą samym, zmagać musi się sam ze sobą. 

Iwona
Motyw kobiety 


Komentarze

  1. To bardzo trafne przemyślenie. Jak młodzi ludzie często jesteśmy poza miejscem zamieszkania (ponieważ sytuacja gospodarcza zmusiła ludzi do wysiedlenia się). Często ludzie też zmagają się z samym sobą (często wydaje się, że jesteśmy w tym świecie sami). Czasami jest to przez brak dobrych więzi z rodzicami lub kiedy one się rozchodzą po wyjeździe. Patrząc na drugą stronę tego zjawiska widzimy, żę ludzie też są bardziej przedsiębiorczy i zaradni kiedy są zostawieni samym sobie i to jest w tym smutnym przemyśleniu bardzo pozytywne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli rozdzielenie od rodziny - co uważam za naturalny proces na pewnym etapie życia, owocuje zaradnością i umiejętnością odnalezienia się w świecie- to wspaniale! O to chodzi. Tylko....trzeba tej podstawy, a ona się coraz bardziej chwieje pod coraz młodszymi osobnikami. Tak sądzę.

      Usuń
  2. Tak, podstawa się chwieje. Ludzie są coraz bardziej samotni, bo jednak życie w sieci nie zastąpi namacalnego, bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Mnie przeraża też wizja, co z tych młodych ludzi wyrośnie, jacy pracownicy, jacy mężowie/żony, jeśli w wieku lat kilku czy kilkunastu nie uczą się tego bezpośredniego kontaktu, współpracy, empatii, bo jednak wypisywanie komentarzy na FB to nie to samo, co dyskusja na argumenty z kolegą siedzącym obok....

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to dobrze, że niektóre polskie wsie są jeszcze zacofane :)
    Osiadłem w miejscu gdzie nie ma czasu pracować hehehe, tak chętnie i często ludzie sie spotykają :)
    Roman

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć