Przejdź do głównej zawartości

Lodowe szaleństwo

źródło
Mam nadzieję, że nie ubiegnę Doroty, której posty kulinarne są tak inspirujące. Wiele się ostatnio mówiło o kręceniu lodów. Tym razem, korzystając z merytorycznego wsparcia mojej Żony, chciałbym zaproponować Wam kilka przepisów na Lody domowej roboty.
Wprawdzie za oknem leje, ale myślę, że sezon lodowego szaleństwa mamy jeszcze przed sobą. Apetyt na zimną, białą lub kolorową, masę wzrasta proporcjonalnie do słupka rtęci na termometrze, a producenci -jak co roku- zacierają ręce. Nic dziwnego. Niezależnie od tego, czy kupimy najtańszy wyrób lodopodobny w osiedlowym sklepiku za 1,50 zł, czy też udamy się do cukierni, w której jedna gałka potrafi kosztować 3,50 zł - wniosek jest jeden: ochładzanie się od środka może nas sporo kosztować. W przypadku większej liczby dzieci lodowy budżet jest podobno tylko trochę mniejszy od ceny niewielkiej działki na Antarktydzie.
Latem nic nie topnieje tak szybko jak pieniądze wydane na lody. Gdybyśmy od czerwca do sierpnia kupowali co drugi dzień czwórce naszych dzieci lody za 2 zł/szt., wyniosłoby nas to 368 zł. I to pod warunkiem (co raczej mało realne), że sami nie tkniemy lodów i będziemy z dala omijać cukiernie i stoiska z nieco lepszymi (=droższymi) lodami. Jako rodzice musielibyśmy także pogodzić się z tym, że nasze dzieci będą faszerowane mlekiem, cukrem i różnego rodzaju chemią.

Dlatego od pewnego czasu przyjęliśmy zasadę, że dzieci -jeśli chcą- kupują sobie lody "sklepowe" raz w tygoniu za własne kieszonkowe. My zaś zajmujemy się produkcją zdrowych i smacznych lodów domowych, które mogą jeść... codziennie!
Poniżej kilka propozycji, które możecie wypróbować:

LODY "CZEKOLADOWE"
Pół dojrzałego avocado, 1 dojrzały banan, łyżeczka kakao, pół szklanki "mleka" roślinnego.  Zmiksować. Całość włożyć do specjalnych foremek na lody z patyczkami (wielokrotnego użytku) lub do pojemników po jogurtach...
Wychodzi 5-6 lodów.  Oryginalnie to przepis na mus czekoladowy – bez mrożenia też jest bardzo dobry!

LODY ANANASOWO-BANANOWE
Ananas, 2 banany. Zmiksować...

LODY JOGURTOWO-TRUSKAWKOWE
Garść truskawek, jogurt naturalny (lub mleczko kokosowe), banan. Zmiksować... 

*  *  *
DOMOWA NUTELLA
Korzystając z okazji chciałbym podać Wam przepis na domową nutellę z suszonych  śliwek lub daktyli:
Jedna filiżanka suszonych śliwek lub daktyli. Namoczyć na kilka godzin, gotować 10 minut, po ostudzeniu zmiksować, dodać 2 łyżeczki gorzkiego kakao – ready!

Oczywiście od czasu do czasu możecie odwiedzić razem cukiernię - domowa lodziarnia nie stoi temu na przeszkodzie. Smacznego!

Ile kosztuje u Was gałka lodów? Ile pieniędzy na nie wydajecie? Mile widziane także inne przepisy.

Komentarze

  1. o rany. mniam, jak nie lubię lodów, tak wasze przepisy wypróbuję, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. my lubimy zwykłe bananowe z cynamonem: http://ekostyl.blogspot.com/2011/08/lody-lody-dla-ochody.html

    Albo po prostu mrozimy koktajl truskawkowy w foremkach na lody z Ikea :-)
    Ale "czekoladowe" też wypróbujemy!

    OdpowiedzUsuń
  3. truskawkowe z mlekiem kokosowym - mniam

    przyzwoita porcja lodów w mojej ulubionej lodziarni, czyli Malinovej to 7 zł. gałka w Limoni: 4 zł

    OdpowiedzUsuń
  4. 9 zł za 5 smaków nakładanych łopatką - na wielkość to ok. 3 gałek.

    Najlepsze lody robiłam sama w domu, tylko potrzeba maszyny do lodów, albo dobrego robota kuchennego.
    http://www.nigellalawson.pl/przepisy/pysznosci/lody_truskawkowe.php

    Wydaje się trudny i pracochłonny, ale po drugim czy trzecim razie jest już łatwo. Acha, i lodów wychodzi sporo, ok 2 litrów o ile dobrze pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  5. cena a gałkę 2-2,5zł - z racji prowincji ;-)
    Przepisy wypróbujemy bo jeśli tyle będą dzieci pochłaniać lodów "sklepowych" to reglamentacje wprowadzimy. W przypadku małych dzieci lody a automatu i gałkowe są bardo nieekonomiczne bo proces topnienia (głównie z automatu) jesz szybszy niż możliwości dziecka. Część ląduje na bluzce bądź przetapia wafelek - takie lodowe problemy :-).
    Bardziej preferujemy w pudełkach, szczególnie lubiane lody familijne (smakiem przypominające te z dzieciństwa - mało wody). Dobrym patentem jest ponowne wykorzystanie pudełek po lodach (nam najlepiej sprawdzają się po algidzie), szczególnie do mrożenia owoców czy innych rzeczy - z racji ich bardo optymalnego kształtu i upasowania w zamrażalce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wykorzystuję opakowania po większych lodach na mrożonki. Tańszy zamiennik algidy (sprawdzałam skład, wyglądał na podobny) dostać można w lidlu (nawet kolorystycznie opakowanie zbliżonej jest do algidy), cena: chyba coś ok 4 zł za pudełko.

      Usuń
  6. My oczywiście lody robimy sami z owoców, najlepsze połączenie moim zdaniem to banan plus inny sezonowy owoc. Cukiernie bojkotuję ze względu na syf, który nam oferują.

    OdpowiedzUsuń
  7. u nas (Wrocław) w najbliższej nam cukierni (w centrum handlowym) gałka to 3 zł. Często miksuję w domu banany, takie mocno dojrzałe z odrobiną syropu wiśniowego lub malinowego (żeby złamać bananowy smak)- córka uwielbia takie musy. Często ostatnimi czasy robię ciasto marchewkowe-jest stosunkowo tanie, może stanowić bazę-zamiennik biszkopta do produkcji tortu domowej roboty (ciasto szybko w domu znika:)). A oto przepis:składniki: 1szkl cukru, 2 białka, ok.3 szkl mąki, 3/4 szkl oleju, 4 duże (lub 6 małych) marchewki (starte na drobno), 1 cukier wanilinowy, 1 łyżeczka sody i 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 2 żółtka (można dodać łyżeczkę tartego imbiru, odrobinę cynamonu czy dodatku do piernika). Przygotowanie: cukier z białkami ubić na sztywno (ja miksuję), pozostałe składniki w kolejności wyżej podanej sukcesywnie dodawać do ubitej piany i zawzięcie miksować. Zmiksowaną masę wylać na przygotowaną blachę, włożyć do nagrzanego piekarnika na 40-50 min na ok 200 stopni. I jeszcze polewa: rozpuścić tabliczkę gorzkiej czekolady z 3 łychami śmietany. Wielkość blachy: robię na kwadratowej, tej nieco krótszej.

    OdpowiedzUsuń
  8. "...pół szklanki "mleka" roślinnego..." nie spotkałam się do tej pory z tym określeniem, czy możesz to uszczegółowić? Czy masz na myśli mleko kokosowe, czy może jak znalazłam na innej stronie robione z kaszy, ryżu, czy może mąki? :-/

    pozdrawiam
    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki skrót myślowy... W sprzedaży jest "mleko"/napój: owsiany/ryżowy/sojowy. Dostępne coraz bardziej w zwykłych sklepach i na szczęście coraz tańsze.

      Usuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…