Przejdź do głównej zawartości

Lepiej mieć więcej

Brak telewizora i sporadyczność w oglądaniu telewizji powoduje, że niektóre rzeczy docierają do nas wolniej, ale i tak jesteśmy bombardowani reklamami. Czekając kiedyś na światłach na budynku zobaczyłem baner jednego z operatorów telekomunikacyjnych, który miał takie hasło "Lepiej mieć więcej".

Nie było napisane czego  - czy smsów, minut, telefonów etc. Niby oczywiste, ale z drugiej strony czy my musimy mieć więcej? - szczególnie jeśli to nie są pierwszej potrzeby przedmioty.
Wmawia nam się, że to więcej to lepiej, fajniej, nowocześniej. Co w zamian? Co będzie jak będę miał już to więcej? Co potem dostanę?

Błędne koło. Lepiej być sobą.

p.s. filozoficzne przemyślenia przed snem ;-)

Komentarze

  1. Zdecydowanie tak, choć trudniejsze do (ro)reklamowania.
    Warto pomyśleć o potrzebach z wyższych partii piramidy potrzeb, tam jest bardziej być.

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, reklamy dają tak wiele... do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. No nie jestem przekonany czy np. "LEpiej mieć więcej... długów" :)
    Roman

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam jestem odporna na reklamy a nawet podchodzę do nich ostrożnie... A niektóre są bez sensu.A czego więcej zmartwień, kłopotów a może problemów ze zdrowiem np. No ale ja jestem niedzisiejsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka niedzisiejsza?! Jesteś jak najbardziej NORMALNA i ROZSĄDNA! Tak trzymaj!:)
      Pozdrawiam i życzę dużo uśmiechu:)
      Zuzia:)

      Usuń
  5. Właśnie oglądałem wykład niby niezwiązany z tematem, a jednak jak bardzo. Człowiek opowiada "Jak napaść na państwo" i podaje na to konkretne kroki, jednym z pierwszych i szalenie ważnych jest właśnie konsumpcjonizm". Cytat z filmu: "Czy widzieliście Państwo reklamę w telewizji która namawia do ograniczania zakupów? [...] bez względu na to czy jest Ci potrzebny samochód z 6 cylindrami, czy nie, masz go kupić i to natychmiast! Biegiem, Pośpiesz się! ..."

    Bardzo polecam wykład ten w całości: http://www.youtube.com/watch?v=lWIpFvGrNak

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie miałam podobne przemyślenia na swoim blogu. Chyba oglądamy te same reklamy - zresztą nic dziwnego, są strasznie nachalne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio przysłuchiwałam się rozmowie mojego męża z przedstawicielką firmy"komórkowej"namawiała go na większy abonament(obecnie ma na kartę i tyle mu wystarcza) bardzo była zdziwiona kiedy mąż zapytał-"Czy ma pani abonament za 5 zł,bo tylko tyle potrzebuję,nie potrzebuję 1000 smsów,bo ich nie wysyłam itp i zażądał rozmowy tylko o takiej propozycji,przedstawicielka się rozłączyła,a mój mąż ma nadzieję,że już nigdy nie zadzwoni,bo nie cierpi takich rozmów o niczym:)sid

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam:) W podobnych sytuacjach, gdy namawiają mnie na nowy model komórki, mówię tylko: moja komórka nie musi tańczyć, sprzątać i gotować... ;)
      Nowa czytelniczka - Basia

      Usuń
    2. Witamy nową Czytelniczkę!

      Usuń
    3. :) Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości, a jest co czytać:) Pozdrawiam wszystkich Dobrowolnych:)

      Usuń
    4. Tak się spieszyłam do czytania, że zapomniałam się podpisać:) Basia.

      Usuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć





Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…