Przejdź do głównej zawartości

Świadome kupowanie - uwagi praktyczne


1. Zanim coś kupuję, zastawiam się, czy na pewno potrzebuję danej rzeczy. W tym celu warto stosować zasadę 10 sekund, polegającą na tym, że przed jakimkolwiek zakupem robimy krótką pauzę. Trzeba pamiętać, że po zaspokojeniu podstawowych potrzeb życiowych, decydującą rolę w zakupach odgrywają, często nieuświadomione, emocje. Można wykorzystać oczekiwanie w kolejce przy kasie na przejrzenie zawartości koszyka i wyjęcie 2-3 nadprogramowych artykułów. W przypadku większych zakupów warto powstrzymać się od zakupu przez 24 godziny, miesiąc lub dłużej, aby przekonać się, że rzeczywiście danej rzeczy potrzebujemy. Satysfakcja, że czegoś nie kupiłem, jest z reguły większa niż przemijające zadowolenie z wydania pieniędzy. 

2. Zapisuję każdy wydatek (co do grosza, bo liczy się każdy grosz) w specjalnie przygotowanej tabeli. Na początku wydaje się to trudne, lecz z czasem staje się nawykiem, dzięki któremu zyskujemy większą kontrolę nad domowymi finansami. Można łatwo prześledzić, na co wydajemy pieniądze w kolejnych miesiącach, stwierdzić czy poziom wydatków rośnie lub maleje, czy przekracza poziom miesięcznych lub rocznych dochodów, a także rozsądnie planować przyszłe wydatki. Nie chodzi jedynie o cięcie wydatków, lecz o życie zgodnie z wartościami. Mając większą świadomość na co przeznaczamy pieniądze, niektóre wydatki zmniejszymy, podczas gdy inne zwiększymy. 

3. Oszczędność, uważana niegdyś za przyczynę bogactwa narodów, została zastąpiona kartą kredytową lub debetową, które umożliwiają natychmiastowe  zaspokajanie pragnienia posiadania.  Zamiast zakupów na kredyt dobrze jest odkładać co miesiąc (do koperty lub przelewem na subkonto) określoną kwotę na wymarzoną rzecz lub inne, zaplanowane wydatki (np. wakacje). Używanie karty kredytowej lub wchodzenie na debet może być uzasadnione tylko wyjątkowo koniecznością zaspokojenia podstawowych potrzeb. Lepiej jednak, gdy niespodziewane wydatki finansujemy z tzw. poduszki finansowej, a więc puli odłożonych wcześniej pieniędzy. 

4. Proponuję nie płacić za zakupy kartą, lecz pieniędzmi z portfela. Płacąc realnymi pieniędzmi łatwiej kontrolować wydatki i uświadomić sobie, że pieniądze to „środek wymiany” naszego czasu i energii życiowej. Ciekawym pomysłem jest noszenie w portfelu jedynie niewielkiej kwoty pieniędzy, co pozwoli uniknąć wielu nadarzających się „okazji”. 

5. Jeśli podejmując decyzję o zakupie, z tyłu głowy pojawia się uczucie dyskomfortu, skrupułów, wyrzutów sumienia - powstrzymaj się od kupienia. Często racjonalizujemy i próbujemy zagłuszyć ten wewnętrzny głos zdrowego rozsądku. A co tam, kupię. Potem zwykle tego żałujemy.

6. Odwrotnością rozrzutności jest skrupulanctwo - to także uciążliwa przypadłość. Przesadne zastanawianie się nad każdym wydatkiem potrafi zatruć dobre samopoczucie. Warto kierować się zdrową równowagą.

7. Konieczność dokonywania codziennych drobnych wyborów pomiędzy dziesiątkami produktów, które różnią się tylko nieznacznie, potrafi przyprawić o ból głowy. Warto wtedy rzucić monetą - orzeł czy reszka. Proste i skuteczne.

Komentarze

  1. Ja mam taką zasadę, że choć zdarza mi się ze względów czysto towarzyskich chodzić na zakupy z siostrą, ze znajomymi to jeśli widzę rzecz która mi się podoba, ale mam problem z podjęciem decyzji czy ją kupić, do czego mi się przyda, jak długo w niej będę chodzić i do czego coś założę(jeśli to jest ubranie) to wtedy jest to dla mnie jasny sygnał, że tego nie potrzebuję i po prostu nie kupuję. Taka zasada też przyświeca mi przy codziennych, spożywczych zakupach. Brak jasnej decyzji=nie kupuję bo nie potrzebuję. Pozdrawiam, Szarukasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Artykuły te przekazują wspaniałą wiedzę, mądrości życiowe o których w dzisiejszych czasach niestety się zapomina przez wszechobecną komercję. Dobrze, że da się utrzymać siebie w pionie, własnie dzięki artykułom tego typu.Dziękuję Autorowi za wysiłek włożony w tworzenie tego bloga, zrobił Pan krok w stronę uzdrowienia umysłów ludzi, którzy szukają pozytywnych wzorców i oparcia. Jeszcze raz dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  3. a to my działamy nieco inaczej.
    jak najbardziej jest konto oszczędnościowe.

    a dodatkowo jest skarbonka- do skarbonki trafiają wszystkie dwu i pięciozłotówki.
    i co jakiś czas jej zawartośąć jest „defraudowana”.
    czasami trafia na konto, a czasami jest przechulana na przyjemności ;-)
    taki - dzień rozrzutności ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo podobnie :) Konto oszczędnościowe powoduje brak wyrzutów sumienia podczas wydawania "reszty" czyli tego, co nie mogło na konto oszczędnościowe iść.
      Kiedyś żyłam głównie wakacjami, oszczędzaniem na nie. Nie uważam tego za złe- to też jest jakiś cel. Jednak ....życie przez większość czasu toczy się w domu , a nie na wyjeździe, toteż wakacje swoją drogą, a przyjemności dnia codziennego, swoją :)

      Usuń
  4. Karta w naszym portfelu, a w szczególności karta zbliżeniowa (gdzie niemal nie czujemy jak płacimy) to "straszny złodziej i oszust", zrobiłem niedawno eksperyment - płaciłem za większość zakupów zbliżeniówką.

    To uczucie... przecież nie płacę ja - tylko mój plastikowy "przyjaciel".

    Werdykt: powrót do gotówki w codziennych zakupach.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…

O byciu ojcem i nie tylko. Wakacyjne "Charaktery"

Jako wakacyjną lekturę polecam Waszej uwadze nowy numer "Charakterów", a zwłaszcza ich dodatek "Style życia", który ukazuje się co dwa miesiące. Tym razem porusza temat bycia ojcem.

Stan relacji z dziećmi z męskiej perspektywy jest rzeczą dynamiczną, zmienną w czasie, domagającą się naszej czujności i stałej uwagi. Ojcostwa, bardziej niż naturalnego macierzyństwa, trzeba nam, mężczyznom, uczyć się i świadomie je rozwijać. Mówi się o jego kryzysie w erze wywyższenia pracy zawodowej i kariery, które podejmujemy i rozwijamy z jednej strony dla utrzymania rodziny, często jednak kosztem niej i relacji z dziećmi. Choć większość deklaruje, że rodzina jest najważniejsza, w rzeczywistości często ustępuje ona pracy, która stanowi rodzaj alibi dla naszych męskich ambicji.

"Czy to wszystko, co mam, co do tej pory osiągnąłem i co zamierzam osiągnąć, ma jakiś sens? Czy rzeczywiście o to mi chodzi? Czy rzeczywiście muszę spędzać 18-20 godzin w pracy? Czy budowanie zaplecza f…