Przejdź do głównej zawartości

Pieniądze albo życie - Krok 2. Pieniądze nie są tym, za co je uważamy - i nigdy nie były

W pierwszym kroku opisanym w książce Your Money or Your Life (Pieniądze albo życie – Krok 1 Określenie aktualnej sytuacji finansowej: dotychczasowe dochody i osobisty bilans aktywów i pasywów. ) ustaliliśmy, ile pieniędzy zarobiliśmy w ciągu całego dotychczasowego życia, określiliśmy aktualny stan naszego posiadania i poziom obecnego zadłużenia, co pozwoliło obliczyć wartość naszego majątku netto.

Krok drugi pokazuje, czym tak naprawdę są pieniądze, jak obliczyć relaną stawkę godzinową za naszą pracę i jak śledzić każdą wydaną złotówkę.

Autorzy YMYL analizują pojęcie pieniędzy z czterech perspektyw:
1. Poziom praktyczny - to wszystkie finansowe transakcje "od kołyski aż po grób", to cała aktywność wokół zarabiania, gromadzenia i wydawania pieniędzy. Większość książek o pieniądzach na tym poziomie pokazuje, jak mądrzej nimi obracać, kierując się zasadą "więcej oznacza lepiej". Rozwiązanie problemów tylko na tym poziomie często staje się początkiem kolejnych. 

2. Poziom psychologiczny, związany z emocjami, które wywołuje w nas posiadanie pieniędzy. To poziom naszych myśli i uczuć, nasz finansowy styl i osobowość. Czy jesteś z natury rozrzutny, oszczędny, hojny, zatroskany? Czy jesteś pesymistą czy optymistą? Często nasze podejście do pieniędzy jest wynikiem wpływu środowiska, w jakim dorastaliśmy. To także poziom mitów, jakie posiadamy na temat pieniędzy. Według nich pieniądze są źródłem: 
- bezpieczeństwa (ale czy zawsze, np. w nocy, w ciemnym zaułku?)
- władzy (ale co z "duchową" władzą np. Gandhiego, Matki Teresy?)
- społecznej akceptacji sąsiadów, przyjaciół, kolegów, bliskich (ale przyjaźń i związki z innymi są za darmo dla tych, którzy dzielą się miłością z innymi)
- całego zła na świecie (ale pieniądze nie są brudne, to ludzie czynią je takimi)
    3. Poziom społeczny - żyjemy w określonej kulturze, w której przyjmuje się, że pieniądze akumulują określoną wartość i są środkiem wymiany. Na tym poziomie na sposób rozumienia pieniędzy wpływa szereg założeń obowiązujących w ekonomii, a dotyczących wzrostu PKB, inflacji, recesji. Jeżeli słyszymy, że rosną koszty życia, automatycznie czujemy się biedniejsi, nawet jeśli wiele z dzisiejszych codziennych dóbr było wcześniej niedostępnych dla zwykłych obywateli jako przejaw luksusu. Ekonomia pozostaje pod wpływem syrenich haseł "wzrost jest dobry", "więcej oznacza lepiej", często bez oglądania się na społeczne koszty czy konsekwencje dla środowiska. My także pozostajemy pod ich wpływem, gdy oceniamy siebie i otoczenie według wielkości posiadanego domu, mieszkania, marki samochodu, wysokości zarobków.

    4. Poziom osobistej odpowiedzialności i przemiany - nasze błędne podejście do finansów wynika z traktowania pieniędzy jako czegoś na zewnątrz nas, czego zwykle nie mamy, o co walczymy, by mieć,  z czym wiążemy nasze nadzieje na władzę, szczęście, bezpieczeństwo, akceptację, sukces, zadowolenie i osobistą wartość. Natomiast według autorów YMYL: Money is somthing we choose to trade our life energy for. Krótko mówiąc, pieniądze stanowią ekwiwalent naszej energii życiowej. Pieniądze to bezcenne godziny naszego życia, które na nie wymieniliśmy. Ta definicja pieniędzy jest przydatna, bowiem energia życiowa jest dla nas bardziej namacalna niż pieniądze, jest wszystkim co mamy, jest ograniczona w czasie i nieodnawialna, a sposób jej wykorzystania pokazuje, jak i po co żyjemy.

    Co definicja pieniądze=energia życiowa oznacza dla nas? "Płacisz" za pieniądze swoim własnym czasem. Według GUS w 2009 roku w Polsce mężczyźni żyli przeciętnie 71,5 lat, natomiast kobiety 80,1 lat. Jeżeli jesteś mężczyzną i masz np. 38 lat, do statystycznego końca życia pozostało ci 293.460 godzin życia. Jeżeli połowę tego czasu zajmuje ci utrzymanie swojego ciała - spanie, jedzenie, mycie, ćwiczenia, pozostaje ci 146.730 godzin energii życiowej na takie aktywności jak rozwijanie siebie, budowanie relacji z innymi, twórczość i realizowanie pasji, wkład w rozwój lokalnej społeczności, narodu, świata, osiągnięcie wewnętrznego pokoju i szczęścia  oraz ...a tak, oczywiście... na pracę zawodową. Powyższa definicja pieniędzy jest okazją do ustalenia nowych priorytetów w sposobie używania tego cennego "towaru", jakim są godziny naszego - twojego, mojego- życia. Czy jest coś bardziej wartościowego od niego samego?

    Ciąg dalszy kroku drugiego tutaj

    Komentarze

    Popularne posty z tego bloga

    Na ile potrafimy się uprościć

    "...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

    "Nie potrafimy się uprościć". 

    To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

    Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

    Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

    Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…

    Prawa prostoty: Organizuj

    Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

    Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

    Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

    Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
    1. kupno większego domu,
    2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
    3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

    Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
    Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
    Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

    Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

    25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

    Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

    Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
    "Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

    Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

    1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
    Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

    Uwolnij swoje stopy

    Przed nami okres wakacyjnych wyjazdów, weekendów na działce, wycieczek. Dlatego gorąco zachęcam Was do jak najczęstszego chodzenia boso.

    Warto dać odpocząć stopom, poczuć nie tylko naturalny kontakt z ziemią, ale także otworzyć się na nowe doznania. Stopy to "szósty zmysł": można poczuć różne faktury i twardość nawierzchni, temperaturę, wilgotność. Chodząc boso prostuje się nasza sylwetka, odpoczywa całe ciało. Zwalniamy tempo, bo nie da się spieszyć na bosaka. Stajemy się bardziej skoncentrowani i uważni. I trochę, przyznajmy, przełamujemy codzienną, obutą rutynę...

    Chwile, w których chodzimy boso, pamiętamy szczególnie intensywnie. To taka "pamięć stóp".

    Zalet chodzenia boso jest naprawdę sporo, bez zaglądania w rejony akupresury. To darmowy masaż, relaks, peeling, hartowanie całego organizmu w jednym.

    Warto także odnotować, że chodzić boso można także po śniegu.



    Na stronach angielskojęzycznych natknąłem się nawet na stowarzyszenie chodzących boso (tutaj). Oto i…