Przejdź do głównej zawartości

Czy warto poręczać kredyt lub pożyczkę?

Chciałbym poruszyć temat trudny, a dotyczący poręczania kredytów i pożyczek. Zgoda na poręczenie kredytu/pożyczki rodzinie lub znajomym stanowi z pewnością dowód naszego zaufania i chęci przyjścia z pomocą mniej lub bardziej bliskim osobom, niesie jednak ze sobą olbrzymie ryzyko utraty swojego majątku. Myślę, że odmowa poręczenia jest słuszną decyzją, za którą stoi rozsądek i dbałość o bezpieczeństwo finansowe swojej rodziny. Byłem świadkiem, gdy mój znajomy stracił dom, który zbudował z wielkim poświęceniem, gdyż poręczył kredyt komuś ze swojej rodziny. Dramatyczna sytuacja. Poręczając musimy liczyć się z koniecznością spłaty cudzego długu. Czy mamy na to odpowiednie środki? Odmowa często może zostać źle odebrana. Należy starać się jasno przedstawić motywy swojego postępowania. Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest pożyczenie pewnej sumy temu, kto prosi nas o poręczenie? Wprawdzie odmawiamy poręczenia, ale wyciągamy pomocną dłoń, pożyczając określoną kwotę pieniędzy. Gdy nasz znajomy/ członek rodziny popadnie w finansowe tarapaty, wprawdzie nie otrzymamy szybko (możliwe, że nigdy) zwrotu pożyczonej kwoty, jednak zachowamy spokojny sen swoich najbliższych. 

Komentarze

  1. poręczenie kredytu jest obarczone podobnym ryzykiem jak samo wzięcie kredytu. Decyzja:poręczać czy nie to w zasadzie decyzja o tym czy brać kredyt czy nie.Różnica taka ,że poręczający nie widzi pożyczonych pieniędzy i nie spłaca rat (ale ryzyko spłaty nad nim wisi), zapewne jego dane znajdują się w BIK i pewnie wpływa to na ocenę jego zdolności kredytowej (innymi słowy: poręczający może mieć problem z uzyskaniem kredytu dla siebie). No, chyba,że dane poręczycieli nie trafiają do BIK (tego nie wiem). Ja z mężem byłam po drugiej stronie barykady: staraliśmy się o kredyt, potrzebowaliśmy trzeciego współkredytobiorcy, a jak na złość w danym momencie nikt z rodziny nie spełniał warunków. Kolega męża sam zaproponował swoją kandydaturę (nawet nam przez myśl nie przeszło,żeby go o to zapytać). Po półtora roku zmienialiśmy bank i kredyt, i wówczas "uwolniliśmy" kolegę od naszego kredytu. Przy poręczeniu, itp. warto dobrze się zastanowić i faktycznie, jeśli jest możliwość, pomóc w inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga - poręczenie kredytu jest zobowiązaniem, które obniża zdolność kredytową nawet jeśli kredytobiorca spłaca swoje zobowiązanie. Poręczyciel, chcąc wziąć kredyt dla siebie z pewnością otrzyma mniejszy lub w szczególnych przypadkach nie otrzyma go wcale. Zasadą bowiem jest, że informacje o poręczycielach zawarte są w BIK. W wielu sytuacjach poręczyciel, w trakcie trwania zobowiązania kredytobiorcy, może liczyć dla siebie wyłącznie na kredyt bez BIK, bo jeśli poręcza kredyt znacznej wysokości praktycznie nie posiada zdolności kredytowej.

      Usuń
    2. Nieprawda. Jestem analitykiem i pracowałam w 5 bankach i nigdy prawidłowo obsługiwane poręczenie nie wpływa na zdolność!

      Usuń
  2. Poręczenie jest równoznaczne z wzięciem kredytu. Róbmy to tylko w sytuacji, kiedy jesteśmy przekonani, że osoba, której poręczamy wzięcie kredytu nie zrzuci na nas odpowiedzialności spłaty zadłużenia. Skomplikowany temat, ale warto szukać rozwiązań u specjalistów lub na profesjonalnych blogach finansowych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tutaj, niestety moje zasady są nie do złamania. Jeśli nie zbierasz na operację ratującą życie, to Ci nie pożyczę, ani nie poręczę.

    Zdarzy się znajomym pożyczyć dosłownie kilkanaście, max. kilkadziesiąt zł, jak ktoś jest w bardzo trudnej sytuacji, na benzynę by dojechać do pracy (na zlecenie) oraz na obiad dla dzieci (i tak przyjmuję, że takich pieniędzy mogę nie odzyskać) ale nic ponad to.

    Niestety, przejechałem się na pożyczaniu i zasad nie zmienię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć