Przejdź do głównej zawartości

Balansując na drabinie - o priorytetach

"You can't see the forest for the trees" - zobaczenie lasu (szerszej perspektywy) często utrudniają drzewa (nadmierna koncentracja na szczegółach). Zajmowanie się bieżącymi i naglącymi sprawami nierzadko staje się wymówką przed śmielszym wychyleniem w przyszłość, poza czubek własnego nosa utkwiony w terminarzu. Bolączką (ale modną) naszych czasów jest wielozadaniowość (multitasking), a więc robienie kilku rzeczy naraz. Nasze życie rozbiega się w wielu kierunkach. Gdzieś po głowie tłuką się myśli, że o czymś zapomnieliśmy. Jest w nas nieumiarkowanie w rzucaniu się w wir nowych zadań i tematów. Wiele rzeczy zaczynamy, mało doprowadzamy do końca. Jesteśmy pełni sprzecznych dążeń, często gubimy kierunek. Zajmujemy się gaszeniem codziennych pożarów, brakuje nam natomiast jasnej wizji tego, dokąd chcemy dojść. 

Czy potrafisz w kilku słowach powiedzieć, co jest twoim celem w życiu, jakie są twoje życiowe priorytety? Być może od jakiegoś czasu pokonywaliśmy kolejne szczeble na drabinie zawodowego lub społecznego awansu, aby po pewnym czasie stwierdzić, że była ona przystawiona do niewłaściwej ściany. Henry Thoreau zauważył, że często usiłujemy rozwiązać problem środków egzystencji za pomocą formuły bardziej skomplikowanej aniżeli sam problem i aby zdobyć sznurowadła, spekulujemy stadami bydła.

Dobrowolna prostota pomaga w uporządkowaniu życiowych priorytetów, czyli postawieniu drabiny przy odpowiedniej ścianie. Żeby żyć prosto, trzeba umieć skoncentrować się na kilku podstawowych sprawach, resztę zaś odrzucić. Określenie priorytetów oznacza także uznanie własnych ograniczeń. Nie mogę (i nie chcę) być wszędzie i we wszystkim.
Warto zatem zatrzymać się na chwilę i odpowiedzieć na proste pytanie: Co jest dla mnie naprawdę ważne? Na jakich sprawach w życiu chciałbym się skupić? Zapisz je w 5-10 punktach (im mniej, tym lepiej) w kalendarzu lub na kartce. Co jakiś czas warto aktualizować te punkty, a także weryfikować na ile to, czym zajmuję się w ciągu dnia, jest zgodne z tym, co dla mnie rzeczywiście istotne. W ten sposób łatwiej będzie odrzucić to, co nieistotne, rzeczy pozornie ważne, sprawy, które starają się przyciągnąć uwagę, a prowadzą donikąd. 


Jakie są  moje (zastrzegam, nie wszystkie) priorytety?
1. Spędzanie czasu z żoną i dziećmi.
2. Wychowanie i edukacja dzieci.
3. Czytanie i pisanie o dobrowolnej prostocie.
4. Pomaganie innymi w odkrywaniu osobistej wolności.
5. Oszczędne życie i spłata zadłużenia.
6. Jazda na rowerze i w ogóle aktywny tryb życia.


Zapraszam, podzielcie się waszymi!

Komentarze

  1. hmm priorytety na dziś?
    1. ugotować pyszną zupe (w trakcie)
    2. Zrobić porządek w szafie i wybrać rzeczy do pozbycia się czyli sprzedaż i je wystawić.
    3. chciałabym iść na rower ale to też zależy od pogody...-pada.
    Marzena:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, ta wizja dokąd chcę dojść. Jestem już po urlopie i zabrałam się za porządkowanie priorytetów. Na dziś, czyli na najbliższe 5 lat:

    - częściowa zmiana pracy co wiąże się z dokształceniem - daję sobie 6 miesięcy
    - uporządkowanie mojej przestrzenie życiowej (mieszkanie) i utrzymanie jej w tym stanie
    - jeszcze bardziej aktywny tryb życie - na rower marsz, od dziś, chyba że znowu lunie z nieba
    - uzyskanie swobody finansowej - środki na koncie na czarną godzinę
    - stabilność profesjonalna, pewna baza, chociaż jak się znam ciągle będę się dokształcać
    - oddychanie świeżym powietrzem czyli jeszcze większy kontakt z naturą
    - rozwijanie moich pasji

    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze dwa punkty są takie jak i Twoje, Konradzie :)
    A kolejne...

    3. Życie z pracy u siebie i własnymi rękoma. Wcale mnie nie przeraża cieżka, mozolna praca, ani praca do samej śmierci. (emerytura, logicznie patrząc, jest nieracjonalna). Mogę tyrać jak przysłowiowy wół, byleby ze świadomością bycia "wołem niezależnym" :)

    4. Własny ogród jako źródło relaksu, wyciszenia, refleksji no i oczywiście jedzenia :)))

    5. Pielęgnowanie przyjaźni z kilkoma "pięknymi duchowo ludźmi"

    6. Oszczędne i proste życie w stylu "slow" :)))

    Z grubsza nie zmienia sie to od 20 lat (choć w szczegółach zmienia się jak najbardziej).

    Roman

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się zastanawiam, bo mam kilka priorytetów, o których cały czas nie wiem czy są naprawdę moje. Próbuję dotrzeć do tego, czego ja naprawę chcę i co jest ważne dla mnie, a ciągle na liście wyłazi kilka pozycji, które, jak podejrzewam, są "kupione" od innych. Naprawdę trudno mi to ocenić. Ale może to właśnie oznacza, że nie są moje, bo gdyby były nie miałabym wątpliwości?

    OdpowiedzUsuń
  5. 10 lat temu to było dla mnie proste: zdać maturę, skończyć studia. To były główne priorytety. Dzięki ich małej liczbie, skupienie było maksymalne i cel został osiągnięty. Dziś dwoję się i troję i z powodu wielu "rozpraszaczy czasu" (internet, TV, centra handlowe itp. itd.) udaje mi się osiągnąć niewiele ze swojej listy priorytetów. Myślę, że chodzi o nadmiar bodźców, wrażeń i oczekiwań innych osób.

    OdpowiedzUsuń
  6. Spokój, spokój i jeszcze raz spokój. Może to trochę egoistyczne ale wolę nie mieć priorytetów i być spokojnym niż odwrotnie. Co wcale nie znaczy że ich nie mam i w dodatku ciągle mi się zmieniają te, które są na topie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Posiadac zrodla pasywnego dochodu ,lowic ryby , grzybobranie , zbudowac wedzarnie ,przetwory domowe ,pomieszkac jakis czas mogac polowac w tajdze syberyjskiej w chacie mysliwych (takiej z bali drewnianych) a ,latem wyplukiwac zloto ,byc w Szwecji na szczupakach , na alasce lowic lososie .ach i jeszcze wiele innych. Jarcio.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moim priorytetem, jest znalezienie priorytetów...

    Dorota

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…