26 września 2012

Podaruj sobie prezenty, czyli jak uniknąć przedświątecznej gorączki

Wprawdzie do Świąt (dla jasności dodajmy, że chodzi o Boże Narodzenie) jeszcze daleko, co nie znaczy, że już wkrótce nie zobaczymy w sklepach pierwszych bożonarodzeniowych produktów. Niemożliwe?
Jak donosiły media wraz z końcem wakacji, czyli nawet na 110 dni przed Świętami, w brytyjskich marketach Tesco pojawiły się pierwsze reklamy i towary bożonarodzeniowe. W Polsce w ubiegłym roku pierwsze takie produkty pojawiły się w sklepach już 4 listopada. Tłumaczy się nam, że ma to ułatwić klientom rozłożenie wydatków w czasie. Niezwykła to troskliwość o stan naszych portfeli. Chodzi oczywiście o jak najwcześniejsze wytworzenie specyficznej atmosfery, pod wpływem której wydajemy więcej niż możemy. 

Statystycznie w 2011 r. wydaliśmy na Święta BN około 2100 zł. (kwota ta systematycznie rośnie - w 2007 r. było to raptem 750 zł). Z tego około połowa jest przeznaczona na prezenty. Opamiętanie przychodzi w pierwszych dniach nowego roku. Opada atmosfera, pozostaje nadwyrężony budżet, często dodatkowo obciążony koniecznością spłaty pożyczek na sfinansowanie świątecznego szaleństwa. Jak go uniknąć na różne sposoby, będę jeszcze pisał.

Na razie proponuję rozwiązanie najbardziej minimalistyczne. Zwykle wymieniamy się mniej lub bardziej trafionymi prezentami. A może by tak zwolnić swoich bliskich z konieczności robienia nam prezentu, a skupić się na innych, tak często niedowartościowanych, aspektach świętowania?
Możemy zatem porozmawiać o tym pomyśle ze znajomymi i bliskimi, wręczając im, trochę z przymrużeniem oka, specjalny CERTYFIKAT zwalniający z obowiązku świątecznej wymiany prezentów. Odkryłem ten certyfikat w języku angielskim, ale może ktoś zechce go przetłumaczyć lub napisać własną wersję. Ważne żeby pamiętać, że działa on w jedną stronę. Nie zwalnia wręczającego certyfikat od konieczności podarowania innym prezentów. Dopóki sam nie zostanie zwolniony.


Wersja pdf tutaj

13 komentarzy:

  1. calkowicie nie aprobuję totalnej komercjalizacji Świąt

    mam odruch wymiotny na reklamy bożonbarodzeniowe tuż po Święcie Zmarłych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święto Zmarłych? Kiedy to?

      Miśpiś

      Usuń
    2. W Polsce dokładnie w dniu, w którym katolicy obchodzą Uroczystosć Wszystkich Świętych czyli 1 listopada :)
      Roman

      Usuń
    3. A sami katolicy obchodzą Święto Zmarłych 2 listopada. :-)

      Usuń
    4. Tak, katolickie Święto Zmarłych jest 2 listopada, panstwowe Świeto Zmarłych jest 1 listopada.
      Każdy obchodzi bardziej mu "pasujące" (tudzież oba lub żadne z nich).
      Roman

      Usuń
  2. Świetny pomysł! Samo mówienie, że "mi nie kupuj" w wielu przypadkach nie działa. Certyfikat to już jakiś konkret, do którego można się odnieść. Ale tak czy inaczej trudno być "innym" rozumianym przez resztę.
    Co do prezentów, ja próbuję przed świętami np. piec ciasteczka dla znajomych. Poświęcam im swój czas, pomysłowość, nie zagracam domów trafionymi bądź nie prezentami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że prezenty w formie upieczonego ciasta lub samodzielnie zrobionych przetworów stają się coraz bardziej popularne :))))
      I bardzo dobrze :))))
      Roman

      Usuń
    2. również na święta sporo się wykosztowaliśmy kupując nawet same drobnostki po 20-30zł dla najbliższych, ale i tak najlepszą zadowoloną minę miał szwagier któremu zrobiłam sama masło orzechowe - które mówił, że bardzo lubi;)

      Usuń
    3. Certyfikat to moim skromnym zdaniem dziwactwo. Może sprawdzi się wśród kolegów ze szkoły lub uczelni, ale na pewno w rodzinie nie zostanie dobrze odbrany. Jestem raczej za świeceniem przykładem - regularnie chodzim w gości z własnoręcznymi wypiekami i potrawami. Rodzina się przyzwyczaiła i zaczyna się odwzajemniać tym samym. I nie były potrzebne żadne uzgodnienia. :-)

      Usuń
    4. Racja, własny przykład to najlepsza droga do zmiany przyzwyczajeń, także w dalszej rodzinie. Choć jak piszesz potrzeba czasu na przyzwyczajenie się. Co do certyfikatu, to moim zdaniem konwencja żartu dla tych, którzy są w stanie go zrozumieć. Świadczy o tym choćby jego treść. Liczy się przykład, czasem rozmowa i przedstawienie swoich oczekiwań w temacie prezentów. Ważne żeby nie robić z tego tematu tabu, świąteczne obdarowywanie się jest tylko określoną konwencją, którą (mam ciągle nadzieję) możemy wspólnymi siłami modyfikować.

      Usuń
  3. Jeden z czytelników bloga na FB napisał: Idę sobie ostatnio w Kauflandzie, patrzę...a tu już oferta świąteczna! Słodycze z reniferami, krasnalami (nie mam serca nazywać tych postaci św. Mikołajami) i tym podobnymi bzdurkami. Po prostu zdębiałem! Niecały miesiąc do Wszystkich Świętych...
    Czy ktoś znalazł już podobne oferty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Lidlu chyba mi mignęły (niezbyt mocno wyeksponowane) słodycze świąteczne...Poczekajmy na wyścigi bankowych ofert pożyczek na prezenta i suty stół w stylu " zastaw się a postaw się "...
      Zazwyczaj ten świąteczny cyrk w sklepach rusza z początkiem listopada...

      Usuń
  4. Witam,
    już pod koniec września widziałam słodycze świąteczne w Lidlu, ale szczerze mówiąc myślę, że są to 'resztki' z tamtego roku, ponieważ terminy do spożycia były krótkie.
    Również są już dostępne świąteczne produkty w Kauflandzie i to w pełnej gamie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...