Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2012

Jak odwirtualizować prostotę

Wprawdzie nie wracam do stałego pisania na blogu, ale do napisania tego postu skłoniła mnie wiara w to, że tworzymy wspólnotę ludzi, którym bliskie są te same wartości, nadających na tej samej fali. W swoich postach starałem się podkreślać, że prostota nie ogranicza się tylko do redukcji stanu posiadania, choć i to jest ważne, zwłaszcza na początku. Odwracamy się od materializmu, czując w głębi serca, że prawdziwe szczęście leży poza przedmiotami, majątkiem i dobrobytem. Prostota pozwala przebić się przez mur obojętności, wrogości, rywalizacji. Gdy przestajemy gonić za pieniędzmi, karierą, nowymi gadżetami, odkrywamy prawdziwy sens życia. Zaczynamy świadomie żyć, tak jak w głębi serca czujemy, że warto jest żyć, a nie tak jak nam to stara się wmówić współczesny świat. 
W poście Solidarność drogą do prostoty napisałem, że życie w prostocie to także, a może zwłaszcza, odbudowanie naturalnych, serdecznych relacji z innymi ludźmi. Prostota w relacjach z innymi, z Wami, to dla mnie przede w…

O MĘSKIM GOLENIU

Mój pierwszy wpis nawiązuje do wpisu Konrada - Jak wychować konsumpcjonistę. Otóż jako konsumpcjonista zostałem wychowany przez Globalne Koncerny w wieku 15 lat. Sprawa dotyczyła pierwszego golenia, kiedy to zostałem wspaniałomyślnie obdarowany maszynką do golenia G. - najpopularniejszą na rynku. Byłem przeszczęsliwy. "Wreszcie!"  Jak prawdziwy mężczyzna miałem to, co "najlepsze dla mężczyzny" (miałem jeszcze wówczas TV).
Przez te wszystkie lata (dokładnie 13) bez mrugnięcia okiem kupowałem wymienne ostrza lub maszynki jednorazowe średnio raz na kwartał, wydając każdorazowo ok. 15 PLN . Jak łatwo policzyć na same ostrza przeznaczałem min. 60 PLN rocznie. Przełom nastąpił, gdy kolega pracujący w firmie G. w mieście W. opowiedział mi, jak steruje się procesem "trwałości" wymiennych ostrzy, które z początku są bardzo ostre, ale dość szybko tępią się do tego stopnia, że nie golą tak dokładnie... ale golą. Na rynku trwa więc ostra rywalizacja pomiędzy Globalnym…

O POCZĄTKU

Dobrze jest zaczynać od początku. Swoją wypowiedź na tym blogu, chciałbym rozpocząć od przedstawienia się :) Mam na imię Artur, pochodzę z Wrocławia i ... staram siebie nie nazywać minimalistą, gdyż nie lubię jakiegokolwiek szufladkowania. Swoją przygodę z tym nurtem zacząłem dość dawno, gdyż nieomal od zawsze charakteryzowało mnie uwielbienie bardzo prostych rzeczy. Przybierało to czasami formy dość komiczne - jak zdzieranie "zbędnych" (w mojej ocenie) etykiet z kremów mojej mamy. Uważałem, że takie białe opakowania są mniej "krzykliwe". 

Pierwsze mieszkanie "na swoim" nie było urządzane, jak jest to w zwyczaju, a opróźniane z ton zbędnych (w mojej ocenie) przedmiotów: bibelotów, pamiątek, skór cielęcych, rozlatujących się karniszy i zdjęć ze ścian, które dosłownie uginały się pod ciężarem kurzu. Mieszkanie, przez osoby z zewnątrz, określane było jako "takie puste". Mnie odpowiadało w zupełności. 
Prawdziwe odkrycie idei minimalistycznej nastąpił…