10 kwietnia 2013

Łakocie i witaminy ...

W ten sposób do kupna wielu słodyczy i tzw. suplementów diety nakłaniają, w bardzo nieuczciwy moim zdaniem sposób, różnego rodzaju firmy i koncerny. Jednak rodzic kupujący  "witaminizowane" cukierki czy żelki albo batony z "mlekiem" w środku, "mleczne kanapki" i im podobne, faszeruje swoje dzieci tłuszczem, cukrem i chemią. Nawet jeśli znajdzie się w takim produkcie jakaś witamina, to jest ona sztucznego pochodzenia i mało prawdopodobne jest, że się przyswoi. A nawet jeśli, to korzyści, jakie uzyska z niej organizm, będą o wiele mniejsze, niż straty spowodowane pozostałą zawartością takiego produktu. Wydaje się to być oczywiste, jednak z moich obserwacji wynika, że wielu ludzi się na to nabiera, nie czytając etykiet, nie zastanawiając się, ufając reklamie, która gra na rodzicielskich uczuciach.

Dzieci, i nie tylko one, pragną słodkiego smaku. Jest możliwe serwowanie im deserów naturalnie słodkich, pysznych, wysokowartościowych i naprawdę odżywczych zarazem. W sklepie się takich nie kupi. Można je zrobić dosyć łatwo w domu. Jedną z opcji jest stare, poczciwe ciasto domowej roboty. Jeśliby w takim cieście dodatkowo zastąpić cukier naturalną słodyczą bakalii, owoców albo syropu daktylowego, ewentualnie miodu, a białą mąkę zamienić na razową, powstaje zdrowy i pyszny deser.

Przedstawiam dziś jabłecznik dr Anny Romanowskiej, który nieco z czasem zmodyfikowałam.

SKŁADNIKI:
1,5 szklanki mąki pszennej razowej
1 szklanka mąki kukurydzianej
1/3 kostki masła
0,5 szklanki wody
1/3 łyżeczki sody

FARSZ:
20g daktyli suszonych
1kg jabłek

WYKONANIE:
Wszystkie składniki na ciasto zagniatamy, 1/3 ciasta odkrajamy i wstawiamy do lodówki. Na blaszkę kładziemy papier do pieczenia i wykładamy blachę pozostałą częścią ciasta. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni na 15 min.
W tym czasie do garnka wlewamy 5 łyżek wody, wrzucamy daktyle, dusimy pod przykryciem aż zmiękną. Następnie miksujemy je. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Ciasto po wyciągnięciu z piekarnika smarujemy masą daktylową, układamy na niej jabłka. wyciągamy pozostałe ciasto z lodówki i trzemy je na tarce, na grubych oczkach, bezpośrednio nad ciastem.Wstawiamy do piekarnika jeszcze na 15-20 minut i gotowe! 

1 komentarz:

  1. Lubię wpisy Doroty... od razu robię się głodny :)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...