Przejdź do głównej zawartości

Co nam może pomóc cz.3 - Kaizen

Rozwinięcie punktu drugiego z wpisu:

Kaizen - jedno z tłumaczeń "dobra zmiana". Filozofia (czasami określana techniką) przywędrowała do nas z Japonii przez korporacje, a ma zastosowanie do eliminacji strat (z j. japońskiego muda) i doskonalenia procesów produkcyjnych, usługowych.

"Długa podróż zaczyna się od pierwszego kroku". Metoda małych kroków, małych zmian jest najczęściej nisko kosztowa i wymaga jedynie własnej determinacji. W przeciwieństwie do dużych, przełomowych projektów/decyzji, gdzie potrzebujemy najczęściej większych pieniędzy, zaangażowania innych ludzi, itp..

To teoria, a co z praktyką?

Przykładów jest bardzo dużo:
  1. Chcę przebiec maraton - nie zaczynam od zapisania się na starcie po kilkuletniej przerwie w bieganiu po skończeniu w-fu w szkole ;-), ale od małych dystansów.  Systematyczne treningi trwające określony czas doprowadzą nas do celu.
  2. Zaczynam oszczędzać - od małych kwot, regularnie przelewam na konto określone pieniądze. Nie zgromadzę od razu 100 000 zł, ale po kilku latach/miesiącach zapewne tak. Jeśli dołączymy zasadę najpierw płać sobie (polecam ten tekst) to jest to wymarzony Kaizen :-)
  3. Wdrożyłem wraz z synami takie usprawnienie:  porządkowanie i przechowywanie klocków lego po rozpakowaniu - używamy woreczków strunowych do segregacji.
    A propos - jedyna wada klocków lego to to, że wszystkie małe elementy w górę od duplo dość łatwo się gubią ;-(
  4. Kaizen w lodówce - stosujemy zasadę FIFO (First-in, First-out - pierwsze weszło, pierwsze wyszło), opisujemy z datami nasze mrożonki. Unikamy marnowania/wyrzucania żywności.

W praktyce w domu nie znając tej filozofii- jest to zdrowy rozsądek, oszczędzanie, świadomość nt. zagrożeń i ich eliminacja (o ile sami tego chcemy ;-)).

Większość z nas nie wiedząc, że to Kaizen, stosuje pewnie takie podejście do życia, prac w domu czy realizowania własnych celów.
Najpierw musimy sami zrobić pierwszy krok, przemóc się wewnętrznie i pozwolić wdrożyć lub choćby spróbować zmienić coś w naszym życiu, zachowaniu, otoczeni, a efekty będą widoczne.


Komentarze

  1. Można by rzec, że opisywana metoda jest po prostu opisem tego jak żyje organizm. Powoli się rodzimy i małymi kroczkami umieramy: zanim mały człowieczek nabierze pełnej świadomości i aktywności jest nieporadny i mało rozumiejący z tego, co się dzieje dookoła. A i naturalna śmierć jest wynikiem powolnego zastygania i osłabiania się organizmu. I tylko ten środek życia - dziś taki pospieszny - jest taki nienaturalny, nieuporządkowany i zwariowany. Niechże troszkę będzie, ale nie tak jak to na ogół wygląda w konsumpcyjnym świecie. Zwolnienie obrotów, namysł - to dziś iście luksusowe dobra, przez niektórych wyśmiewane.

    Nie bez kozery nasi przodkowie mawiali: "Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy".

    Adam S.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ważne, działając według zasad kaizen, powinniśmy unikać wszelkich zmian rewolucyjnych. Kaizen skupia się na procesie "dochodzenia do...", na ewolucji naszych działań, a nie na konkretnym, z góry założonym wyniku. O kaizen w życiu codziennym całkiem miło mówi mała książeczka "Filozofia kaizen".
    Roman

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis - warto stosować się do takich zasad.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć





25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…