Przejdź do głównej zawartości

Dobre życie - cz.5: Śpiewaj i idź!

To już ostatni wpis z cyku Dobre życie.

To nie przypadek, że w Biblii tak wiele dzieje się w drodze, kiedy nie można polegać na swoich nawykach, przyzwyczajeniach, czterech ścianach i pełnych spichlerzach.  

Dobre życie nie jest jakimś punktem docelowym. To proces, który rozwija się nieustannie każdego dnia. Wsłuchiwanie się w swój wewnętrzny kompas - czy idziemy w dobrą stronę. Często podejmowanie na nowo tematów, które tyle razy przerabialiśmy. Walka z nieprzemyślanymi wydatkami, spłatą zadłużenia, uczenie się rozróżniania tego, co jest potrzebą, a co już komfortem, na który nas nie stać. Mamy tendencję, by wracać na utarte szlaki naszych starych nawyków. Dobre życie wymaga czuwania, stałej gotowości do zmian. Jeden z naszych znajomych za każdym razem, gdy nas odwiedza, dziwi się, że tyle zdążyło się u nas zmienić. To dla nas najlepszy sygnał, że jesteśmy na dobrej drodze.
Dosłownie każdy dzień przynosi nam odkrycia, niespodzianki, kolejne drogowskazy - dla naszej rodziny, małżeństwa i nas samych. Dobre życie to ciągłe uczenie się zaufania do Boga, któremu powierzyliśmy nasze życie. Wiara w to, że On sam przygotuje dla nas miejsce najlepsze z możliwych.

Gdy ruszyć chcesz w najdalszą z dróg, tam, gdzie nie sięga wzrok. Musisz wziąć oddech i zrobić pierwszy krok - śpiewała Anna Maria Jopek. Dobre życie jest tym, co na pewno leży w zasięgu Twoich i naszych możliwości. Zostaliśmy do niego stworzeni. Trzeba tylko odważyć się i zrobić pierwszy krok. Wyjść ze schematów naszych przyzwyczajeń, wizji tego, co dla nas najlepsze, naszych pragnień i oczekiwań. Wyjść z domu rodzinnego jak Abraham. Bez oglądania się za tym, co zostawiamy, aby nie zamienić się w słup soli. Wędrować (pozornie bez celu) po pustyni przez czterdzieści lat, nie tracąc przekonania, że wszystko, co nas w życiu spotyka, jest po coś. Zaufać obietnicy, której głos odzywa się gdzieś w głębi naszego serca.

Na początku trzeba zrobić mały krok. Co jest nim dzisiaj dla mnie? Dla Ciebie? Może to rezygnacja z materialnych ambicji i gromadzenia majątku, wybór prostszych warunków życia, może rezygnacja z rzeczy, które zapewniają nam pozorne poczucie bezpieczeństwa, może decyzja o przeznaczeniu swojego czasu dla żony/męża i dzieci, zmniejszenie ilości pracy zawodowej lub jakaś rezygnacja z własnych planów i ambicji na rzecz "najlepszej cząstki", wewnętrznego spokoju i ładu? Przed nami Nowy Rok, to dobry czas na zmiany.

Tę krótką zachętę do "wyjścia" zakończę słowami św. Augustyna:

 

Zapraszam do wysłuchania ostatniego już fragmentu audycji zrealizowanej z udziałem mojej Żony na antenie Radia Warszawa. Link do nagrania znajdziecie tutaj.

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…

Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…

Jak nie ułatwiać sobie życia

Jestem łowcą cytatów. Poniższy znalazłem w książce "50 maratonów w 50 dni" Deana Karnazesa, ultramaratończyka. W epoce komfortu i wygody coraz częściej potrzebujemy zdrowego, ciężkiego wysiłku!

"Bieganie uczy, że istnieje różnica pomiędzy ciężką pracą a złym samopoczuciem. Kultura konsumpcjonizmu stara się nam wmówić coś wręcz przeciwnego. Ileż reklam porusza kwestię "ułatwienia sobie życia"? Jeśli cała wiedza brałaby się z telewizji, naszym celem byłoby życie możliwie najprostsze, najwygodniejsze i najmniej wymagające. Wierzylibyśmy, że jedyne pozytywne uczucia płyną z dostarczania ciału przyjemności: smaku drinka, satysfakcji z prowadzenia drogiego samochodu i leżenia na plaży.

A to nieprawda. Stawianie sobie wyzwań, testowanie granic możliwości umysłu i ciała nawet na skraju wyczerpania i klęski, może budzić równie pozytywne uczucia jak inne doświadczenia, jakie oferuje nam życie. Przypuszczam, że stan zadowolenia po wysiłku jest bardziej wyuczony niż przyj…