29 grudnia 2013

Dobre życie - cz.5: Śpiewaj i idź!

To już ostatni wpis z cyku Dobre życie.

To nie przypadek, że w Biblii tak wiele dzieje się w drodze, kiedy nie można polegać na swoich nawykach, przyzwyczajeniach, czterech ścianach i pełnych spichlerzach.  

Dobre życie nie jest jakimś punktem docelowym. To proces, który rozwija się nieustannie każdego dnia. Wsłuchiwanie się w swój wewnętrzny kompas - czy idziemy w dobrą stronę. Często podejmowanie na nowo tematów, które tyle razy przerabialiśmy. Walka z nieprzemyślanymi wydatkami, spłatą zadłużenia, uczenie się rozróżniania tego, co jest potrzebą, a co już komfortem, na który nas nie stać. Mamy tendencję, by wracać na utarte szlaki naszych starych nawyków. Dobre życie wymaga czuwania, stałej gotowości do zmian. Jeden z naszych znajomych za każdym razem, gdy nas odwiedza, dziwi się, że tyle zdążyło się u nas zmienić. To dla nas najlepszy sygnał, że jesteśmy na dobrej drodze.
Dosłownie każdy dzień przynosi nam odkrycia, niespodzianki, kolejne drogowskazy - dla naszej rodziny, małżeństwa i nas samych. Dobre życie to ciągłe uczenie się zaufania do Boga, któremu powierzyliśmy nasze życie. Wiara w to, że On sam przygotuje dla nas miejsce najlepsze z możliwych.

Gdy ruszyć chcesz w najdalszą z dróg, tam, gdzie nie sięga wzrok. Musisz wziąć oddech i zrobić pierwszy krok - śpiewała Anna Maria Jopek. Dobre życie jest tym, co na pewno leży w zasięgu Twoich i naszych możliwości. Zostaliśmy do niego stworzeni. Trzeba tylko odważyć się i zrobić pierwszy krok. Wyjść ze schematów naszych przyzwyczajeń, wizji tego, co dla nas najlepsze, naszych pragnień i oczekiwań. Wyjść z domu rodzinnego jak Abraham. Bez oglądania się za tym, co zostawiamy, aby nie zamienić się w słup soli. Wędrować (pozornie bez celu) po pustyni przez czterdzieści lat, nie tracąc przekonania, że wszystko, co nas w życiu spotyka, jest po coś. Zaufać obietnicy, której głos odzywa się gdzieś w głębi naszego serca.

Na początku trzeba zrobić mały krok. Co jest nim dzisiaj dla mnie? Dla Ciebie? Może to rezygnacja z materialnych ambicji i gromadzenia majątku, wybór prostszych warunków życia, może rezygnacja z rzeczy, które zapewniają nam pozorne poczucie bezpieczeństwa, może decyzja o przeznaczeniu swojego czasu dla żony/męża i dzieci, zmniejszenie ilości pracy zawodowej lub jakaś rezygnacja z własnych planów i ambicji na rzecz "najlepszej cząstki", wewnętrznego spokoju i ładu? Przed nami Nowy Rok, to dobry czas na zmiany.

Tę krótką zachętę do "wyjścia" zakończę słowami św. Augustyna:

 

Zapraszam do wysłuchania ostatniego już fragmentu audycji zrealizowanej z udziałem mojej Żony na antenie Radia Warszawa. Link do nagrania znajdziecie tutaj.