18 października 2014

Łapy, łapy, cztery łapy...

Od tygodnia mamy psa!

Od bardzo dawna na propozycję posiadania psa odpowiadaliśmy dzieciom, że mieszkając w bloku nie mamy warunków na trzymanie czworonoga. W międzyczasie u niektórych sąsiadów pojawiły się zwierzęta. A w nas odżyły wspomnienia: Żona w dzieciństwie miała jamnika, moje ograniczały się do pragnienia i stanowczego "nie" rodziców, argument podobny: mieszkanie w bloku.

Ale po to są różne rasy i rozmiary, aby poradzić sobie z problemem ograniczonej -ale przecież nie tak bardzo (87 m2)- przestrzeni.
Dzieci rosną, ani się obejrzymy jak zabiorą w świat własne doświadczenia dzieciństwa - m.in. posiadania psa lub jego braku. Nie chcę przez to powiedzieć, że własny czworonożny pupil to rzecz niezbędna. Ale obserwując zabawy dzieci (naszych i cudzych) z psami znajomych zauważyliśmy wiele pozytywnych zmian w usposobieniu (tych pierwszych): większa spontaniczność, otwartość, pewność siebie. Więcej zabawy i radości, w ogóle pozytywnych uczuć. Oczywiście okazja do opieki i troski.

Więc w końcu daliśmy się przekonać, co w sumie nie było aż takie trudne.

Na początku przeglądaliśmy w internecie oferty sprzedaży psów rasowych. Nie zdawałem sobie sprawy ile potrafią kosztować szczeniaki "z rodowodem"! Zwyciężył zdrowy rozsądek. W końcu wybraliśmy się do pobliskiego schroniska, w którym właściwie od razu wpadł nam w oko pies (rasy kundel) w sam raz dla naszej rodziny: średnich rozmiarów, młoda, energiczna, pozytywnie nastawiona i ciekawa świata suczka. Po rozmowie adopcyjnej i wzięciu na siebie kilku zobowiązań pies, ku radości domowników dużych i małych, znalazł się w domu.

Opcja zabrania psa ze schroniska to rozwiązanie ekonomiczne (żadnych opłat) i na pewno wielkoduszne: wizyta w schronisku to przykry widok psów porzuconych, opuszczonych, sponiewieranych, które na pewno odwdzięczą się za ich przygarnięcie i udomowienie.

Niekiedy właściciele psów adoptowanych zwolnieni są z podatku od posiadania psów. Schronisko, skąd zabraliśmy psa, pokrywa też koszty obowiązkowej (warunek adopcji) sterylizacji, a to znaczny wydatek (150-400 zł). Tak czy inaczej oprócz korzyści pojawiają się dodatkowe koszty w budżecie. Tabela naszych wydatków poszerzyła się o kategorię "pies", a w niej wydatki na jedzenie, weterynarza, szczepienia, wyposażenie. Mamy jednak nadzieję, że zwierzak odpłaci nam swoimi uczuciami z nawiązką!

8 komentarzy:

  1. Piekna suczka i wygląda jakby miała bardzo porzadny psi charakter :-) Na pewno uszczesliwi dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po 3 psach wychowywanych od szczeniaka mieszka teraz z nami od 3 miesięcy sunia 9-letnia zabrana ze schroniska. Miłość od pierwszego - internetowego, bo tam ją wypatrzyłam - wejrzenia. Wzajemna:)
    Mieliśmy lekki dylemat co do jej wieku, ale każdy dzień spędzony z nią potwierdza trafność tej, podjętej sercem, decyzji.
    Życzę Wam wielu radości z dzielenia życia z psem!

    OdpowiedzUsuń
  3. wychowałem się w 4 osobowej rodzinie na 48 metrach w bloku i odkąd pamiętam miałem jednego a później po dwa średnie kundelki i jakoś dawaliśmy rade. Podstawa to długie spacery i pies jest zadowolony nawet w małym mieszkaniu. Musze jednak przyznać ze obserwując te same psy mieszkające na działce (moi rodzice wyprowadzili się do domu poza miastom) widzę ze tam jest im lepiej. Najlepsze ze te spacery tak wszystkim weszły w krew ze ja po zostaniu sam w domu jeszcze miesiąc musiałem wyjść ok 21 na dłuższy spacer bo czegoś mi brakowało :)
    Osobiście uważam ze wychowywanie dzieci ze zwierzętami ma same zalety od nauki odpowiedzialności po stały ruch fizyczny dzięki spacerom.
    Teraz ze swoją partnerką mam 3 koty ale od dawna zgodziliśmy się ze mając już dzieci w odpowiednim wieku weźmiemy ze schroniska jakiegoś psa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez wątpienia pies uaktywnia wszystkich domowników: ja sam byłem już trzy razy na spacerze z psem w pobliskim lesie, a ostatnio zawsze jakoś jakoś było mi "za daleko". Dzięki temu mam okazję podziwiać resztki złotej jesieni. Akurat lubię krótkie spacery po okolicy (do 15 minut) na zebranie myśli, więc nie będę musiał zmieniać nawyków. A po takim wieczornym (u nas ok 22.00) przewietrzeniu głowy lepiej się śpi :)

      Usuń
  4. Nie jestem zwolennikiem trzymania zwierząt w domu. Ale zdecydowanie wychowaniu dzieci sprzyja zwierze. Sam miałem psa, choć nie w domu. (dom na wsi) To jest ulotne, ale działa. Dzieci uczą się łagodności, przywiązania, uczuć. Pies, niby zabawka w oczach dziecka, ale potrafi się "odgryźć" Szczególnie przy wychowaniu jedynaka zwierze jest konieczne. Zaczynam obserwować - mądry blog.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam na blogu. Faktycznie, sam jestem jedynakiem i taki czworonożny przyjaciel bardzo by mi w dzieciństwie pomógł. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Pies, tzn. suczka śliczna. Takie na mnie zrobiła wrażenie, jak wczoraj przeczytałam wpis, że aż mi się w nocy przyśniła. W dzieciństwie bardzo pragnęłam mieć psa, ale rodzice odmawiali. Mieszkałam z nimi sama, bo moja starsza o 13 lat siostra szybko wyprowadziła się z domu, jak byłam w 3 klasie podstawówki. Wychowywałam się więc sama. I dopiero w 8 klasie, kiedy z tej tęsknoty za psem byłam właściwie od dłuższego czasu wręcz nieobecna, dostałam..... 6-tygodniowego jamnika. Płakałam ze wzruszenia, kiedy Czibi stawiała w naszym mieszkaniu pierwsze kroki. Była z nami 13 lat.
    Życzę, żeby Wasz pupil się dobrze chował i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo wszystkim dziękujemy za życzenia i pozytywne historie, którymi podzieliliście się z nami. Utwierdzają nas, że podjęliśmy właściwą decyzję.

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...