Przejdź do głównej zawartości

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej. 

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. Niemałym kosztem zamieniamy mieszkania na domy, zapełniamy nasze garaże lub piwnice, na rynku usług pojawiły się także specjalne magazyny samoobsługowe do wynajęcia, nie bez powodu nazwane "less-mess storage". Mamy także możliwość profesjonalnego zaprojektowania naszej garderoby, szafy czy szuflad.

Ukrywanie rozmiarów bałaganu poprzez rozprzestrzenienie go lub ukrycie, o czym była mowa przy pierwszym prawie prostoty (tutaj), jest na dłuższą metę podejściem mało satysfakcjonującym. Niechlujny pokój staje się co prawda wolny od bałaganu w krótkim czasie, jednak pozostaje taki najwyżej przez kilka dni lub tygodni.

W dłuższej perspektywie skuteczny schemat organizacyjny jest konieczny, aby osiągnąć sukces w oswajaniu złożoności przedmiotów, z którą spotykamy się w codziennym życiu. Obok prostych pytań: "gdzie to schować" lub "gdzie to odłożyć" musi pojawić się także trudniejsze pytanie "co pasuje do czego", czyli do jakiej kategorii przyporządkować daną rzecz. Dziesiątki rodzajów ubrań można podzielić dajmy na to na sześć kategorii (krawaty, koszule, spodnie, kurtka, skarpetki i buty), dzięki czemu uzyskujemy większą łatwość w zarządzaniu rzeczami. Chodzi, o to by liczba grup była znacznie mniejsza niż liczba elementów, które mają być organizowane. Oczywiście z podziałem na kategorie nie ma co przesadzać, inaczej same w sobie staną się źródłem bałaganu.

Metod organizowania rzeczy codziennego użytku jest bardzo wiele. Już samo wydzielenie pomieszczeń takich jak kuchnia, łazienka, sypialnia czy pokój dzienny to przykład kategoryzacji przedmiotów. Garnki to już nie patelnie, ale może kategoria sprzętów kuchennych pogodzi jedne z drugimi we wspólnej szufladzie?

Poligonem doświadczalnym są pokoje dzieci. W przypadku tych młodszych przyjęcie niezbyt skomplikowanej struktury organizacyjnej (np. duże pudełka na kredki, książeczki, pluszaki, samochody, klocki) pozwoli zapanować im nad chaosem zabawek. Na początek w ogóle wystarcza jedno duże pudło, które oddziela przestrzeń podłogi od przestrzeni przechowywania. Sukcesem będzie już samodzielne wkładanie zabawek do pojemnika. Oczekiwanie, że dziecko będzie odróżniać dajmy na to kredki drewniane od świecowych i pędzelków lub klocki drewniane od duplo może być już zbyt skomplikowaną zasadą okiełznania bałaganu. Pokój nastolatków, a szczególnie ich zawalone różnościami stoły do pracy, to w naszym przypadku obecnie największe wyzwanie dla potrzeby ładu i harmonii. Właściwie narzuciliśmy tylko jedną zasadę organizującą (bezw)ład przestrzenny: żadnych ubrań na podłodze.

Zdradliwym sposobem organizacji jest "odkładanie na stertę": prania do wyprasowania/złożenia, pracy papierkowej, gazet do przeczytania. Kumulująca się sterta rzeczy zamiast pomagać powoduje efekt bałaganu i osaczenia.

Właściwa organizacja to nie tylko podział przedmiotów na kategorie, ale także zaplanowanie przestrzeni. Przykładowo przygotowanie kawy może być prostą i miłą czynnością, jeśli ekspres do kawy, kawę w słoiku i filiżanki masz w zasięgu ręki, bez konieczności dreptania po całej kuchni (kiedyś od kubków do ekspresu dzieliło nas trzy metry). W kuchni zamiast dużej i niepraktycznej wyspy kuchennej umieściliśmy z czasem okrągły stolik, przy którym jemy codzienne śniadania, bez konieczności przenoszenia się kilkanaście metrów dalej na stół w dużym pokoju. 

Jak widać dzięki właściwej organizacji  nie zmienia się liczba rzeczy (tę zmniejszymy dzięki omawianemu wcześniej prawu redukcji), ale odzyskujemy nad nimi władzę, poczucie harmonii i uporządkowania. A to już czasem wystarczy, aby uzyskać pożądany efekt prostoty w życiu.




Poprzednie wpisy z cyklu:
Prawa prostoty: Redukuj
Prawa prostoty: Kontekst ma znaczenie

Polecam także:
Między twórczym bałaganem a pedantycznym porządkiem


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

O byciu ojcem i nie tylko. Wakacyjne "Charaktery"

Jako wakacyjną lekturę polecam Waszej uwadze nowy numer "Charakterów", a zwłaszcza ich dodatek "Style życia", który ukazuje się co dwa miesiące. Tym razem porusza temat bycia ojcem.

Stan relacji z dziećmi z męskiej perspektywy jest rzeczą dynamiczną, zmienną w czasie, domagającą się naszej czujności i stałej uwagi. Ojcostwa, bardziej niż naturalnego macierzyństwa, trzeba nam, mężczyznom, uczyć się i świadomie je rozwijać. Mówi się o jego kryzysie w erze wywyższenia pracy zawodowej i kariery, które podejmujemy i rozwijamy z jednej strony dla utrzymania rodziny, często jednak kosztem niej i relacji z dziećmi. Choć większość deklaruje, że rodzina jest najważniejsza, w rzeczywistości często ustępuje ona pracy, która stanowi rodzaj alibi dla naszych męskich ambicji.

"Czy to wszystko, co mam, co do tej pory osiągnąłem i co zamierzam osiągnąć, ma jakiś sens? Czy rzeczywiście o to mi chodzi? Czy rzeczywiście muszę spędzać 18-20 godzin w pracy? Czy budowanie zaplecza f…