Co robić, aby nie marnować=nie wyrzucać chleba, który, tak czasem bywa, kupujemy w nadmiarze?
Jeśli jest świeży....
- Gdy kupisz świeży chleb, warto najpierw skończyć poprzedni bochenek. Nie oszukujmy się, że zrobimy to potem.
- Najważniejsza jest prewencja: kupuj go tyle, ile potrzebujesz. Chleb to jeden z produktów dostępnych na bieżąco.
- Kupuj chleb krojony (w większości piekarni można pokroić go na miejscu), podziel go na małe porcje, zapakuj w woreczki i zamroź. Będzie łatwiejszy do dalszej dystrybucji.
A jeśli się zestarzał....
- Rewitalizacja: jeżeli jakimś zrządzeniem losu zestarzał się cały bochenek, wystarczy polać go wodą i wstawić do nagrzanego piekarnika na kilka minut. Będzie świeżusieńki, z chrupiąca skórką.
- Stare, czerstwe kromki wrzucone na patelnię stają się chrupiącą grzanką, za którą wszyscy przepadają! Dotyczy to także starych, niezjedzonych kanapek.
- Starsze pieczywo pokrojone na drobne kosteczki i dodatkowo podpieczone na oliwie na patelni, to doskonały dodatek do różnego rodzaju kremowych zup.
- Ze starego pieczywa możesz zrobić "bułkę tartą", wystarczy pokroić je na mniejsze kawałki i zmiksować lub zetrzeć na tarce. Warto, gdyż ta sklepowa zawiera różne dodatki i stabilizatory przedłużające jej trwałość. Przed starciem pieczywa, trzeba je dosuszyć w piekarniku.
- Na śniadanko polecam pokrojony czerstwy chleb/bułkę zalane mlekiem. Przysmak z dzieciństwa (wersja PRL)...
- Tosty francuskie to nasz przysmak zaczerpnięty z filmu Kramer vs Kramer - zeschniętą kromkę obtaczamy w mleku zmieszanym z jednym jajkiem i podsmażamy na patelni, czyli mamy grzankę de luxe...
A Wy? Macie jakieś inne patenty na stare pieczywo?
Z naszych chlebowych opowieści:
Przypominam prośbę o wypełnienie ankiety na górze strony (wisi do najbliższej niedzieli). Jaka częstotliwość kroków w ramach cyklu 365 Wam odpowiada? Głosujcie, bo wyniki ankiety nabierają rumieńców :)
My ze starego pieczywa najczęsciej robimy właśnie tak jak piszesz grzanki. Najlepiej z dodatkiem oliwy czosnkowej. Drugi dobry pomysł to wyłożenie go dla ptaków. Mamy jedno miejsce na placu, w którym dokarmiamy ptaki i tam zawsze znajdą się chętni na starszy chleb :)
OdpowiedzUsuńNo tak, ptaszki (i inne zwierzaki) to ostatnie ogniwo :) Gratuluję ciekawego bloga DIY!
UsuńDziś wyrzuca się chleb może też dlatego, że to co w sklepach opatrzone jest tą nazwą bardzo często chleba nie przypomina. Zdarza mi się wyrzucać chleb, choć wcale nie kupuję go w nadmiarze, ale trudno jest coś co zapleśniało, albo rozsypało się na kupkę okruszków, lub też po jednym dniu przypomina gliniany gnieciuch. :(
OdpowiedzUsuń"Gdy kupisz świeży chleb, warto najpierw skończyć poprzedni bochenek." - mój koszmar z dzieciństwa. Nigdy nie mogłam zjeść świeżego, pachnącego chleba, bo zawsze najpierw kończyło się stary, a świeży jedliśmy dopiero wtedy jaki już nie był ekstra świeży. :(
Tosty francuskie? U mnie w domu to się nazywało i nazywa jajochleb. :D