Przejdź do głównej zawartości

O krwiodawstwie same plusy.


Jednym z nietypowych form oszczędzania jest systematyczne oddawanie krwi. Oczywiście pomijam tu zasadniczy motyw honorowego krwiodawstwa. Reszta jest tylko dodatkiem, ale właśnie na nim chciałbym się tu skupić. 
Oddając krew dostaje się "posiłek regeneracyjny", czyli 8 (słownie: osiem!) tabliczek czekolady. Wcześniej przed pobraniem jeszcze batonik i żeton na kawę/herbatę na dobry początek. Oddaję krew co dwa miesiące (częściej nie można), więc przez rok to 48 tabliczek czekolady. Tak więc ten słodki dodatek przynosi w roku konkretne oszczędności około 140-150 zł. 
+ Oddając krew ma się zwolnienie od pracy w danym dniu z zachowaniem prawa do wynagrodzenia. Wchodzimy z domu rano, oddajemy krew i... wracamy do domu. Oddając krew co 2 miesiące mamy zatem w roku 6 dodatkowych dni wolnych. 
+ Mamy możliwość odliczenia darowizny w formie ekwiwalentu pieniężnego za oddaną krew od podstawy opodatkowania (130 zł za litr krwi), a więc zapłacimy mniejszy podatek. Przy systematycznym oddawaniu krwi trochę się tego uzbiera.  
+ Krwiodawcom, którzy oddali 15 litrów krwi - kobiety, 18 litrów krwi - mężczyźni przysługują bilety uprawniające do bezpłatnych przejazdów środkami komunikacji miejskiej (obowiązuje w Warszawie). Tak więc mężczyźni muszą oddać krew 40 razy, a kobiety 33 razy. Przy oddawaniu krwi co dwa miesiące zajmie to lat: 6,6 (mężczyźni) i 5,5 (kobiety).  Pomyślcie, darmowa komunikacja miejska.
+ Raz w roku uzyskuje się bezpłatne badanie morfologii krwi. 
+ Jest też element niewymierny. Wizyta w centrum krwiodawstwa należy do tych przyjemniejszych kontaktów ze służbą zdrowia. Uśmiechnięty personel, atmosfera niemal świąteczna, sympatyczne rozmowy. 

Na marginesie dodam, że po oddaniu krwi najczęściej nie odnotowuję efektów ubocznych, ew. lekkie osłabienie, które rekompensują wyżej wymienione profity. Same plusy. Zachęcam!


Plakat wykonała Klaudia Anczurowska


Komentarze

  1. Kurczę, gdybym wiedział... zacząłbym oddawać na pierwszym roku studiów! ;D Zwłaszcza, że mam "najkorzystniejszą" krew dla biorców... Dobry wpis, zmotywowałeś mnie do - bądź co bądź - czegoś naprawdę dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowało mnie szczególnie to zwolnienie od pracy w dniu oddawania krwi. Skąd to uprawnienie wynika ?
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wynika z ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o publicznej służbie krwi. Zgodnie z art. 9 ust. 1 pkt 1 tej ustawy honorowemu dawcy krwi przysługuje zwolnienie od pracy w dniu, w którym oddaje krew, więcej na stronie:
      http://www.poradaprawna.pl/porady/czy-krwiodawcy-nalezy-sie-platne-zwolnienie-od-pracy,137443.html
      http://www.prawo.egospodarka.pl/42088,Prawa-pracownika-zwolnienie-od-pracy-a-oddanie-krwi,1,34,3.html
      Lepiej też uprzedzić pracodawcę, wszystko zależy od atmosfery w pracy...

      Usuń
  3. Czy można dostać gorzką czekoladę bez mleka? Ja tylko taka jem.
    Czy uprawnienia są nabyte na zawsze?
    Jak wygląda sprawa morfologi po oddaniu krwi?
    A jak nie wiesz, to gdzie pytać o takie szczegóły?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dostajesz pakiet czekolad, w nim dwie tradycyjne, reszta mleczne. Uprawnienia są (jak na razie...) na zawsze. Jeśli oddajesz krew kilka razy w roku, to raz w roku masz bezpłatną morfologię. Jak zmienia się morfologia po pobraniu krwi to nie wiem. W samopoczuciu na początku byłem trochę osłabiony. Oddając krew co dwa miesiące przestałem odczuwać różnicę przed i po.

      Usuń
  4. Wczoraj oddałem krew, to już(?) 16-sty raz (7,2L), jeszcze daleko do 18 L, ale półmetek już blisko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też zachęcam wszystkich zdrowych ludzi do oddania krwi! To na prawdę świetny dar z siebie, a dodatkowo w krakowskich stacjach krwiodawstwa dają pyszne czekolady - nie jakieś tam super markowe alpę gold :) - ale w sklepach takich nie widziałam, a są bardzo smaczne i polskie! Dodatkowy dzień wolny - a jakże! zawsze można go wykorzystać na konstruktywny odpoczynek, ewentualne na odrabianie zaległości w spaniu - mnie zawsze świetnie się śpi po oddaniu krwi (przed oddaniem też się trzeba dobrze wyspać), a kolejnego dnia mam tyle energii! Na uczelniach w KRK b. często są organizowane akcje krwiodawstwa - szczególnie w kwietniu - i wtedy też zwolnienie z zajęć się przydaje a i konserwa/pasztecik na drugie śniadanie jak znalazł:)

    Co ciekawe w KRK centralny punkt krwiodawstwa mieści się na ulicy Rzeźniczej... to chyba nie jest dobre pi-arowe posunięcie :))) skądinąd pozdrawiam wszystkie przemiłe panie pielęgniarki - które na rzeźniczki nie wyglądają, a nie raz ratowały postawnych chłopów przed zasłabnięciem na widok igły :)
    pozdrawiam! Szarukasia!

    OdpowiedzUsuń
  6. W ostatni piątek byłam pierwszy raz:))) to faktycznie uzależnia - i wcale nie chodzi o czekoladę;) Zadziwiło mnie tylko, że wiele osób, którym mówiłam o tym, co planuję zrobić mówiło, albo: że chętnie by pomagały innym, ale nie w taki sposób; albo: wręcz ze zgłupiałam i co mi przyszło do głowy... A to jest tak proste i takie satysfakcjonujące! Zastanawiałam się, czemu mi to tak łatwo przyszło (chociaż bardzo żałuję, że tak późno, tyle lat temu mogłam zacząć...) - w moim przypadku to chyba buddyzm był głównym katalizatorem - codziennie rozmyślam o innych istotach, które należy cenić tak samo jak własną matkę, bo każda z nich kiedyś nią była...
    I faktycznie - personel medyczny boski! Wszystkie panie w Wawie w punkcie na Saskiej Kępie takie uśmiechnięte - to była naprawdę wielka przyjemność:))))
    Alienora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję. Ja też żałowałem, że tak późno zacząłem. Ale lepiej późno, niż... (:

      Usuń
  7. dokładnie:) na dodatek męża udało mi się zachęcić i jutro idzie też oddać krew:)))
    Alienora

    OdpowiedzUsuń
  8. No niestety, ale ta czekolada, to bardziej wyrób czekoladopodobny. Da się zjeść, ale do prawdziwej dobrej czekolady to jej daleko.

    Ale oczywiście warto oddawać krew nie dla tej czekolady przecież :)

    Maga

    OdpowiedzUsuń
  9. może czas teraz na minusy... np.: pogorszenie wzroku...zwłaszcza u osób posiadających już wadę - dostałam taką informację od pielęgniarki ze stacji poboru poza tym podam przykład mojego wujka...oddał kiedyś krew w wieku młodzieńczym i od tamtej pory miał nadmierne namnażanie krwinek co zmuszało go do regularnego upustu krwi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pogorszeniu wzroku pierwsze słyszę. O przymusie oddawania krwi krążą takie teorie. Chętnie poczytałbym wyniki jakichś badań na ten temat. Organizm nie produkuje więcej krwi, niż potrzebuje. W każdym razie mam wadę wzroku i nie zauważyłem jej pogorszenia. Zanim zatem zaczniemy odwodzić kogoś od oddania krwi, dobrze poprzeć to naukowymi argumentami. Jeśli chodzi o "choroby" szpiku powodujące namnażanie krwinek to są takie: czerwienica prawdziwa, białaczka i nadpłytkowość samoistna. Nie są powodowane oddawaniem krwi. Polecam stronę http://www.forum.krewniacy.com/faq_krwiodawstwa.php#p38 a także Forum Krewniaków.

      Usuń
    2. Pozwolę sobie się wtrącić: rozmawiałam kiedyś z jednym lekarzem odnośnie tego "przymusu"... Stwierdził, że to zasadniczo nieprawda. Owszem, jeśli ktoś oddaje regularnie co dwa miesiące przez kilka lat, to organizm się przyzwyczaja i wysyła sobie sygnał "hej, trzeba by zwiększyć produkcję", ale to można spokojnie rozregulować do stanu wyjściowego. Na pewno nie działa to natomiast po jednokrotnej donacji. U kobiet w ogóle problem nie występuje ze względu na miesiączkę.
      Przy okazji - kobiety nie mogą oddawać tak często, o ile mężczyzna może 6 razy w roku, o tyle kobieta maksymalnie 4 :)
      Kyo

      Usuń
    3. Ważna uwaga odnośnie kobiet, dziękuję!

      Usuń
  10. Dzisiaj oddałem krew po raz dwudziesty, w sumie 9 l w ciągu 4 lat. Pielęgniarka podpowiedziała mi kolejny plus: oddając krew pozbywamy się starych krwinek i pobudzamy szpik do produkcji nowych, jak to powiedziała takich "fajnych", młodych. Czyli taka kuracja "odmładzająca" (:

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda, że sporo osób najpierw robi pozniej mysli.... przed oddaniem krwi KONIECZNIE nalezy skonsultowac to ze swoim lekarzem... punkty krwiodastwa biora krew jak leci od kazdego chetnego, a jezli krew niebedzie sie nadawała - pozbywaja się jej.... dla chorego utrata prawie pół litra krwi jest bardzo niebezpieczna. To szlachetne ale najpierw pomyślmy o swoim zdrowiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, krew powinny oddawać osoby zdrowe. Dlatego wypełnia się m.in. dość szczegółową ankietę, a pobranie poprzedza badanie poziomu hemoglobiny oraz wizyta u lekarza. Po przeziębieniu siadają parametry krwi i wychodzi to w czasie badania morfologii, która jest badana raz w roku albo za każdym razem gdy poprzednio nie zakwalifikowano dawcy do pobrania. Nie jest tak, że biorą krew jak leci, bo zdarzało mi się, że odmówiono mi pobrania... Dostaje się wtedy zwolnienie od pracy na czas obecności w centrum krwiodawstwa (a nie na cały dzień).

      Usuń
  12. Oddałem 23x - i w ten sposób przedłużyłem sobie "długi" weekend (w tym roku wyjątkowo krótki) :)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć





25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…