Przejdź do głównej zawartości

Piękne życie bez pieniędzy

Czy bez pieniędzy można być bogatym? Swego czasu znalazłem w bibliotece niewielką książeczkę niemieckiego dziennikarza Alexandra von Schonburga Piękne życie bez pieniędzy, w której przekonuje czytelników, że tłuste lata przeminęły bezpowrotnie, a relatywne zubożenie w połączeniu z odpowiednią postawą może być korzystne. Autor wie, o czym mówi, bowiem opisuje okres, w którym znalazł się na bezrobociu. Czas ten potrafił jednak przekuć w cenne doświadczenie, które całkowicie zmieniło jego podejście do pieniędzy i rzeczy materialnych. Refleksje zawarte w tej pozycji, zwłaszcza w obliczu postępującego kryzysu, nie straciły na swojej aktualności. Poniżej kilka perełek (w tłumaczeniu Macieja Misiorny):

Dobrobyt to nie gromadzenie pieniędzy i przedmiotów, lecz odpowiednia postawa. Na tę postawę składają się: zdolność do rezygnowania akurat tam, gdzie wszyscy inni się pchają; niezależność ufundowana na świadomości, że styl innych nie jest wyznacznikiem tego, co sami powinniśmy robić.

Bogaty bez pieniędzy będzie tylko ten, kto krytycznie przyjrzy się swoim potrzebom i odpowie na pytanie, czy przypadkiem bez nich nie będzie szczęśliwy. Ubożenie uczy wyznaczania priorytetów, pozwala zrozumieć, co jest naprawdę ważne. Możemy wreszcie skoncentrować się na istocie rzeczy i zacząć uprawiać lean management.
[lean management to eliminacja czynności, które wykonywane są przy tworzeniu produktu lub usługi, a które nie dodają wartości temu produktowi lub usłudze]

Każde wyznanie, że czegoś potrzebujemy, przypomina kapitulację. W walce z wulgarnością kultury masowej skazani jesteśmy wyłącznie na małe sukcesy. Niech jeden z nich polega na tym, że nauczymy się funkcjonować bez czegoś, co jeszcze niedawno wydawało nam się absolutnie niezbędne.

Oto pierwsza zasada ubożenia z klasą: trzeba wyznaczyć priorytety. Dwa tygodnie opychania się łykowatymi żeberkami w hotelu w Alicante czy raczej urlop w rodzinnym mieście z długimi spacerami po parku i wypadami nad pobliskie jezioro? Szmatława gazeta i abonament telewizji kablowej czy raczej dobra książka?

Luksus to przede wszystkim odporność na pokusy, które naszego życia nie upiększają, lecz je zaśmiecają.

Oszczędność, z której słynęli rodzice, była nie tylko wyrazem praktycznego podejścia do życia. Stanowiła coś w rodzaju zasady estetycznej, której chcieli być wierni. Daisetz Teitaro Suzuki we wstępie do książki Eugena Herrigelata Zen w sztuce łucznictwa opisuje ideał estetyczny samurajów. Jego istotę stanowiła oszczędność. Samuraje nie znosili nadmiaru, budził ich odrazę. Moi rodzice kultywowali europejską odmianę tego ideału. Dla taty filiżanka do herbaty była piękna dopiero gdy miała rysę albo nosiła ślady sklejania. Sztuka rezygnacji, doprowadzona przez matkę i ojca do perfekcji, nie tylko estetycznie bije na głowę nałóg rozrzutności, lecz także jest praktyczna – optymalizuje przyjemność.

Najlepszą drogą do ucieczki od świata kreowanego przez media jest znawstwo. Brak pieniędzy, choć uciążliwy, także tu pozwoli nam określić priorytety i pozbyć się balastu, z którym wędrujemy przez życie. Co zostanie? Coś, czemu oddajemy się z pasją. Znawcy są bogaci w wiedzę i niezależność. Znajdują się na antypodach bezmyślnego skakania po kanałach.

Nakład książki,wydanej w 2006 r., został niestety wyczerpany. Ale od czego są biblioteki. Myślę, że do lektury nie trzeba dłużej zachęcać.

Komentarze

  1. Szkoda, że w mojej bibliotece nie ma takich książek. Półki gną się od romansideł i kryminałów... Ale nie poddaję się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem trzeba delikatnie naciskać na panie bibliotekarki. W końcu czytelnicy to wymierający gatunek (:

    OdpowiedzUsuń
  3. widzę,że mam podobne doświadczenie, co autor książki, i wyciągnęłam podobne wnioski...Jutro idę do biblioteki poczytać więcej:)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadna z kilkunastu ksiażek (na wiele, wiele przeczytanych) do której wracam (częściej bądź rzadziej). Wszelako nie zgadzam sie z autorem co do tego, że rodzice mają niewielki wpływ na kształtowanie postaw konsumenckich i swoich dzieci. Raczej wygląda na to, że autor sam sobie odpuścił bo "jest bardzo trudno". Dużo bardziej zgadzam sie z postawą z książki "Pod presją - dajmy dzieciom święty spokój"... Ale to tak na marginiesie.
    Roman

    OdpowiedzUsuń
  5. Baaardzo mądre fragmenty. Poszukam tej książki, może będzie na Allegro czy eBayu - z czego jak z czego ale z gromadzenia książek nie zrezygnuję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ze zbieractwa książek zrezygnowałem już dawno ;) Szczególnie dlatego że moja biblioteka ma większość książek które mnie interesują.

    A do wypożyczenia tej przy najbliższej okazji na pewno się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tego co się zorientowałem, to niestety nikt na allegro nie oferuje książki. Jeśli ktoś trafi na te wydawnictwo w księgarni - niech poda adres tej księgarni. Z pewnością się to wielu osobom przyda.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć





Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…