Przejdź do głównej zawartości

O SKŁADNIKACH














Moim przyzwyczajeniem, na granicy nałogu, jest czytanie składów produktów spożywczych. Znajoma dała mi radę jak czytać je jeszcze efektywniej i jako generalną zasadę żywienia:



składniki żywności? im krótsze tym lepsze!


Dziś więc krótko. To tyle. :)

Komentarze

  1. Idąc dalej tym tropem: Brak wypisanego składu świadczy o mocy (lepszości) produktu, bo przecież nikt (jeszcze...) nie podpisuje marchewki "100% marchew", natomiast wtórne a więc i zubożone soki marchwiowe już tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie odżywianie siebie i mojej rodziny jest bardzo ważne. Skład zawsze mnie interesuje. Ekologiczna żywność najlepszej jakości to jedna z rzeczy, na których nie oszczędzam. Szybko jednak spostrzegłam, że ekologiczna/zdrowa żywność to również biznes pełen cenowych pułapek - najdroższe bywają "gotowce" np. mój ulubiony pasztet z pestek dyni - zaczęłam więc wypiekać go sama - mimo doboru najlepszych składników - koszt 5-krotnie niższy - wierzę przy tym, że taki pasztet, przygotowany w domowych warunkach ma lepsza energię, niż taki produkowany przemysłowo. Jak już go piekę, to robię więcej, żeby zrobić lepszy użytek z załączonego piekarnika. Otrzymuję zapas na kilka dni, a resztę rozdaję rodzinie i znajomym. Czasem niektórzy z nich odwdzięczają się tym samym lub czymś innym. To samo zrobiłam z wieloma innymi produktami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doroto, zaintrygował mnie ten pasztet - może podzielisz się przepisem? :)
      Ogólnie zgadzam się z Tobą w kwestii gotowanie kontra gotowce, tylko czasem mam dylemat, czy lepiej siedzieć w tej kuchni czy iść na drugi spacer z dzieckiem...

      Usuń
  3. Rzeczywiście jest tak, że dziś żywnością "ekologiczną" jest wszystko co nie zawiera syropu glukozowo-fruktozowego z dodatkiem glutaminianu sodu. Ceny też są odpowednio wyższe, gdyż powyższe składniki są bajecznie tanie w porównaniu z prawdziwym jedzeniem.

    Poza tym kupowani gotowych produktów to zabijanie takich "domowych rytułałów" i sankcjonowanie automatyzmu - jak kiedyś słusznie zauważył Konrad.

    Doroto - może podzieliłabyś się z nami dwoimi doświadczeniami kulinarnymi - piszesz, że "to samo zrobiłam z wieloma innymi produktami". Jestem bardzo ciekaw, co się pod tym kryje. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic się pod tym nie kryje - robię własne wyroby, zamiast kupować gotowe. A propos domowych rytuałów - nieszczęściem naszych czasów stał się fakt, że nie posiadamy podstawowych umiejętności potrzebnych do codziennego życia - gotowanie, szycie, drobne naprawy. Ja opuszczając dom rodzinny, potrafiłam zrobić jajecznicę i tyle. Kiedyś każda kobieta potrafiła gotować, szyć zaprawiać. Ja tego musiałam nauczyć się sama od podstaw już w dorosłym życiu. Moja córka, chętnie się temu przygląda i bierze udział. To dla mnie dosyć niesamowite, ale w wieku 5 lat ma ona już taką wiedzę i umiejętności, które pozwoliłyby jej ugotować kilka wersji zup, inne proste dania, upiec ciasto i ciasteczka. Jedna z jej ulubionych zabaw jest szycie na maszynie. Nawiasem mówiąc, z moich obserwacji wynika, że dzieci wychowywane bez telewizora i gier komputerowych, mają bardzo duże zainteresowanie takimi czynnościami życia codziennego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajne co piszesz, bo rzeczywiście żywność przetworzona przemysłowo, jest generalnie mniej wartościowa niż samodzielnie przygotowane potrawy.

      Natomiast co do robienia jajecznicy... :) To bardzo ciekawy wątek. Ja również nie potrafiłem zrobić nic poza jajecznicą, gdy wyprowadzałem się z domu. Mam wrażenie, że temat rzeka: ile rodzice przekazują swoim dzieciom życiowych umiejętności takich jak gotowanie, pranie, prasowanie etc. Na przykład dopóki gdzieś nie przeczytałem, to nie wiedziałem, że wyprasowane koszule trzeba zapinać na guziczek przy kołnierzyku. Niestety, moim rodzice bardziej zajęci byli życiem innych ludzi (oglądanie TV to nic innego), niż nauczyć mnie i siostrę kilku bardzo przydatnych umiejętności. Dopiero ostatnio to się zmienia, także i u nich.

      Co prawda nie mam jeszcze dzieci, ale bardzo Ci dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami co do wychowywania córki. :) Życie bez telewizora i gier komputerowych jest mi zdecydowanie bliskie.

      Szycie na maszynie.. hmmm ... ostatnio zagadnąłem moją drugą połowę o tę kwestię. Chodzi o wytaliowanie koszul męskich. Powiem tylko tyle... jest przestrzeń, żeby o tym rozmawiać. :)

      W książce "Jak być wolnym" autorstwa Toma Hodgkinsona, twierdzi on, że posiadanie takich umiejętności jak gotowanie, szycie, drobne naprawy, to warunek konieczny bycia wolnym.

      Usuń
  5. Chciałabym dodać, że wpis "Dorota Sula" i powyższy "Anonimowy", to są moje wpisy. Początkowo skorzystałam z konta google mojego męża, zmieniając jego nazwę na moją. Niestety wprowadziło to zbyt wiele zamętu w jego sprawy, więc nie będę już tego robić. Własnego konta nie chcę na razie zakładać. Nie wiem, jak to rozwiązać, więc będę chyba na razie korzystać z opcji anonimowej, podpisując się -
    - Dorota S.

    OdpowiedzUsuń
  6. no tak to wszystko ladnie i pieknie ale jak pogodzic prace zawodowa i siedzenie w garach? bo z jednej pensji nawet oszczednie i ekonomicznie zyc jest dzisiaj trudno...
    pozdrawiam,mariah.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariah, masz rację, że trudno (jeśli w ogóle możliwe) utrzymać rodzinę z pracy jednego z małżonków. Dlatego większość musi pogodzić pracę zawodową z innymi obowiązkami. Mam nadzieję, że wpisy na tym blogu pokazują jak żyć oszczędnie i ekonomiczne, a przy tym cieszyć się drobnymi, codziennymi przyjemnościami i sukcesami, niekoniecznie wymagającymi pieniędzy. Pozdrawiam, Konrad

      Usuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć