Przejdź do głównej zawartości

Łakocie i witaminy ...

W ten sposób do kupna wielu słodyczy i tzw. suplementów diety nakłaniają, w bardzo nieuczciwy moim zdaniem sposób, różnego rodzaju firmy i koncerny. Jednak rodzic kupujący  "witaminizowane" cukierki czy żelki albo batony z "mlekiem" w środku, "mleczne kanapki" i im podobne, faszeruje swoje dzieci tłuszczem, cukrem i chemią. Nawet jeśli znajdzie się w takim produkcie jakaś witamina, to jest ona sztucznego pochodzenia i mało prawdopodobne jest, że się przyswoi. A nawet jeśli, to korzyści, jakie uzyska z niej organizm, będą o wiele mniejsze, niż straty spowodowane pozostałą zawartością takiego produktu. Wydaje się to być oczywiste, jednak z moich obserwacji wynika, że wielu ludzi się na to nabiera, nie czytając etykiet, nie zastanawiając się, ufając reklamie, która gra na rodzicielskich uczuciach.

Dzieci, i nie tylko one, pragną słodkiego smaku. Jest możliwe serwowanie im deserów naturalnie słodkich, pysznych, wysokowartościowych i naprawdę odżywczych zarazem. W sklepie się takich nie kupi. Można je zrobić dosyć łatwo w domu. Jedną z opcji jest stare, poczciwe ciasto domowej roboty. Jeśliby w takim cieście dodatkowo zastąpić cukier naturalną słodyczą bakalii, owoców albo syropu daktylowego, ewentualnie miodu, a białą mąkę zamienić na razową, powstaje zdrowy i pyszny deser.

Przedstawiam dziś jabłecznik dr Anny Romanowskiej, który nieco z czasem zmodyfikowałam.

SKŁADNIKI:
1,5 szklanki mąki pszennej razowej
1 szklanka mąki kukurydzianej
1/3 kostki masła
0,5 szklanki wody
1/3 łyżeczki sody

FARSZ:
20g daktyli suszonych
1kg jabłek

WYKONANIE:
Wszystkie składniki na ciasto zagniatamy, 1/3 ciasta odkrajamy i wstawiamy do lodówki. Na blaszkę kładziemy papier do pieczenia i wykładamy blachę pozostałą częścią ciasta. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 175 stopni na 15 min.
W tym czasie do garnka wlewamy 5 łyżek wody, wrzucamy daktyle, dusimy pod przykryciem aż zmiękną. Następnie miksujemy je. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę. Ciasto po wyciągnięciu z piekarnika smarujemy masą daktylową, układamy na niej jabłka. wyciągamy pozostałe ciasto z lodówki i trzemy je na tarce, na grubych oczkach, bezpośrednio nad ciastem.Wstawiamy do piekarnika jeszcze na 15-20 minut i gotowe! 

Komentarze

  1. Lubię wpisy Doroty... od razu robię się głodny :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…