Przejdź do głównej zawartości

Zaczynaj z wizją końca

To kolejny wpis dotyczący 7 nawyków opracowanych przez Stephena R. Coveya. Jak pamiętamy pierwszy z nich mówił o stworzeniu przycisku przerwy. Drugi nawyk brzmi: Zaczynaj z wizją końca.

Wszystko powstaje dwa razy: najpierw w naszym umyśle, potem w rzeczywistości. Jeśli odpuścimy sobie pierwszy etap i naszym działaniom nie będzie towarzyszyła wizja, inni ludzie i sytuacje zaczną wyręczać nas w organizowaniu naszego życia.
Wyobraźmy sobie dwie scenki:
Wchodzisz na plac budowy i pytasz się robotników, co budują. Nie wiemy- odpowiada kierownik budowy. Zobaczymy, co nam wyjdzie. Może to będzie sklep, może kościół, a może biuro. Sądzimy, że jeśli włożymy w pracę cały nasz kunszt, to wyjdzie piękny budynek.
Przed startem samolotu wchodzimy do kokpitu i pytamy kapitana, dokąd lecimy. Jeszcze nie wiem - odpowiada kapitan - zobaczymy. Może do Nowego Jorku, a może do Dubaju. Złapiemy najsilniejszy prąd i polecimy tam, dokąd nas zaniesie.
Nieprawdopodobne? Wiadomo: najpierw architekt tworzy projekt zanim powstanie fizyczny budynek. Pilot określa cel podróży zanim siądzie za sterami. A jednak. W naszym życiu wykazujemy mniejszą konsekwencję, zarówno jeśli chodzi o nasz cel podróży, jak i określenie, przynajmniej w początkowym okresie, celu podróży naszych dzieci.
Na pytanie dokąd zmierza nasze życie, dokąd lecimy jako rodzina, odpowiadamy: nie wiemy. Płyniemy z prądem, lecimy w nieznane, mając nadzieję, że jakoś to wszystko się potoczy. W ten sposób oddajemy "pierwszy etap tworzenia" telewizji, celebrytom, reklamom, rówieśnikom naszych dzieci, szkolnym pedagogom, państwu, które być może wychowa nasze pociechy na dobrych podatników, ale niekoniecznie na spełnionych i znających swoją wartość ludzi. Drobne -z początku niezauważalne- odchylenie od kursu może spowodować, że nigdy nie dotrzemy tam, dokąd z pewnością byśmy chcieli dotrzeć zarówno w pojedynkę, jak i w rodzinie: do szczęśliwego, spełnionego życia. Nie same odchylenia są jednak niebezpieczne. Te zawsze można skorygować - o ile znamy cel podróży i dysponujemy kompasem. Podobno samolot przez 90% czasu zbacza z właściwego kursu. Najważniejsze to zawsze na niego powracać.

To wszystko pewne plastyczne określenia. Ale mówią coś ważnego: jeśli sami nie określimy dokąd chcemy dotrzeć, wówczas albo inni zdecydują o tym za nas albo niesprzyjające okoliczności zepchną nas w przypadkowe miejsce.
Nawyk drugi - Zaczynaj z wizją końca - polega na stworzeniu jasnej, przekonującej wizji tego, co dla ciebie i twojej rodziny jest najważniejsze. Kiedy wiesz dokładnie, dokąd zmierzasz, wpływa to na każdą twoją decyzję podczas podróży.
Zatem warto określić wspólną wizję i system wartości, jaka ma być nasza rodzina, jakimi zasadami mamy się kierować i jakich przekonań bronić. Opracowanie rodzinnej deklaracji misji to wzięcie w swoje ręce pierwszego aktu tworzenia. Jest to dokonanie wyboru, jaką chcecie być rodziną, i ustalenie zasad, które pomogą wam ten cel osiągnąć. Deklaracja misji nie jest listą spraw do załatwienia, które możesz kolejno wykreślić z kartki. Ma być rodzajem konstytucji rządzącej życiem waszej rodziny oraz jednoczyć ją i utrzymywać razem przez wiele nadchodzących lat i pokoleń. Jak podkreśla Covey, to DNA rodzinnego życia.

Jak to zrobić?
1. Znajdź odpowiedni dla wszystkich czas, zadbaj o dobry klimat, opowiedz, czym jest deklaracja misji.
2. Poproś, niech każdy wymieni 5 rzeczy, które są dla niego najważniejsze w rodzinie (np. wzajemny szacunek). Zapisz je.
3. Wybierzcie, np. przez głosowanie, wspólnie ok. 10 najważniejszych rzeczy, wartości, spraw, które wymieniliście. Ustalcie, co one oznaczają (np. co oznacza mieć do siebie szacunek).
4. Spróbujcie rozwinąć je w zdania (np. będziemy okazywać sobie szacunek, unikając raniących słów i gestów), najlepiej w punktach, upewniając się, że są jasne, konkretne i nie ma wątpliwości, co oznaczają.
5. Spiszcie deklarację i powieście ją w widocznym dla wszystkich miejscu.

Pomocne pytania:
Jaki jest cel naszej rodziny? Co dla nas jest najważniejsze?
Jaką rodziną pragniemy być?
Jakiego typu rzeczy chcielibyśmy robić?
Jakie uczucia powinny panować w naszym domu?
Jak mają wyglądać nasze wzajemne stosunki?
Jak chcemy się nawzajem traktować i odzywać się do siebie?
Jakie niezwykłe talenty, zdolności i umiejętności posiada każdy z członków rodziny?
Według jakich zasad i wskazówek powinna żyć nasza rodzina?
Jakie rodziny inspirują nas i dlaczego je podziwiamy?

Bardzo ważne, żeby każdy z członków rodziny mógł się wypowiedzieć, aby każdy głos się liczył. Słuchajmy siebie nawzajem z szacunkiem, tak, aby to było nasze wspólne dzieło.

A oto przykłady dwóch, krótkich deklaracji:
Nasz dom będzie miejscem, gdzie rodzina, przyjaciele i goście znajdą radość, wygodę, spokój i szczęście. Będziemy dążyć do stworzenia czystego i zorganizowanego otoczenia, w którym żyje się dobrze i wygodnie. Będziemy rozsądnie wybierać to, co jemy, czytamy, oglądamy i robimy w domu. Pragniemy nauczyć nasze dzieci, jak kochać, uczyć się, śmiać się, pracować i rozwijać swoje wyjątkowe zdolności.

Misją naszej rodziny jest stworzenie opiekuńczego domu, w którym znaleźć można wiarę, porządek, prawdę, miłość, szczęście i odpoczynek, oraz zapewnienie każdemu możliwości stania się człowiekiem odpowiedzialnym i niezależnym, i efektywnie współzależnym, który będzie służył ważnym społecznie sprawom. 


Z pozoru może się wydawać, że to niewiele. Ale, jak podkreśla Covey, samo napisanie deklaracji misji to tylko początek. Bogaty plon przyniesie ono tylko wtedy, gdy przełożymy tę misję na skomplikowaną tkaninę codziennego życia.

W te wakacje, podczas rodzinnego odpoczynku nad jeziorem, udało nam się w ciągu kilku dni stworzyć wspólną deklarację misji. Każdego dnia zarezerwowaliśmy na to specjalny czas (tzw. "pół godziny dla rodziny"). W jej tworzenie zaangażowaliśmy wszystkie dzieci (w wieku od 4 do 12 lat). Było to naprawdę niesamowite, jednoczące doświadczenie. Deklaracja stała się dla wszystkich najlepszą wakacyjną pamiątką. Wisi na ścianie w dużym pokoju i rzeczywiście jest punktem odniesienia dla codziennych decyzji, pomaga w przezwyciężaniu nieporozumień czy pokonywaniu trudności, z jakimi borykamy się na codzień.

Może na początek roku szkolnego, obok kompletowania wyprawki, warto określić, jaką rodziną chcielibyśmy być, jakie umiejętności i zalety przekazać dzieciom, by ich dorosłe życie było udane? Zdaję sobie sprawę, że to duże wyzwanie dla naszego czasu, który rozmieniamy na dziesiątki, setki drobnych spraw i decyzji. Ale może dzięki wspólnemu określeniu naszej rodzinnej misji łatwiej nam będzie odnajdywać w tym gąszczu cel, wracać na obrany kurs i dostosować do niego naszą codzienną aktywność.

Nawyk drugi - Zaczynaj z wizją końca - nie dotyczy wyłącznie rodzin z dziećmi. Uwagi na temat podwójnego tworzenia można odnieść do wszystkich: czy to żyjąc w pojedynkę, czy wspólnie, potrzebujemy jasnego określenia celu podróży. Zachęcam zatem do stworzenia indywidualnej deklaracji misji. Pisałem też o tym, nieco pod innym kątem, w poście Balansując na drabinie - o priorytetach.

Na koniec -za Coveyem- warto przytoczyć słowa Benjamina Franklina:
Stoimy na rozdrożu i w każdej minucie, godzinie i dniu dokonujemy wyborów. Wybieramy myśli, które pozwalamy sobie snuć, pasje, które pozwalamy sobie odczuwać, i działania, które pozwalamy sobie wykonać. Każdego takiego wyboru dokonujemy w kontekście systemu wartości, które wcześniej wybraliśmy, by kierował naszym życiem. Wybierając ten system wartości, w rzeczywistości dokonujemy najważniejszego wyboru w swoim życiu. 

Komentarze

  1. Temat deklaracji rodziny zacząłem przygotowywać do wdrożenia od momentu przeczytania tego rozdziału. Mamy zebrane kilka tematów podczas takich spotkań rodzinnych ale jeszcze nie "przelane" na papier. Co najciekawsze dla nas (małżonków) i najstarszych dzieci są takie same :-).
    Potrzebujemy mobilizacji aby to "zmaterializować" bo od samej wiedzy, jeszcze nikomu się nie poprawiło - trzeba działać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę Coveya przeczytałem pierwszy raz 8 lat temu... Czytać trzeba nie tylko ze zrozumieniem, ale i z działaniem. Bez działania, czy też jak piszesz mobilizacji, nalepsze pomysły pozostaną tylko pomysłami. Życzę potrzebnego zapału całej rodzinie!

      Usuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…