Przejdź do głównej zawartości

Porządki w komputerze

Zawartość naszych komputerów i tego, co przechowujemy po serwerach na wirtualnych dyskach, przypomina poupychane szafy i piwnice.


Nawet jeżeli mamy dostatecznie dużo miejsca (do czasu) świadomość bałaganu, chociaż go nie widać, potrafi niekorzystnie wpływać na dobre samopoczucie.

Jak napisał jeden z Czytelników (w komentarzu do wpisu 25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj): Dobrze zacząć pozbywanie się przedmiotów od (zawartości) urządzeń elektronicznych - w szczególności komputera. Gdy pozbędziemy się nadmiaru kont, aplikacji, zdjęć itp., łatwiej będzie nadać tym urządzeniom bardzo konkretne funkcje - elektroniczne płatności, poczta i googlowanie w zupełności wystarczą. W ten sposób można zaoszczędzić sporo czasu i głupiego pytania " ale co ja właściwie robiłem przez te trzy godziny".

Komentarz wziąłem sobie do serca i postanowiłem zrobić generalne porządki w przestrzeni wirtualnej, za punkt wyjścia przyjmując zasadę "zero tolerancji dla gratów". Zasadniczo wszystko nadaje się do wyrzucenia za wyjątkiem wybranych, naprawdę wyselekcjonowanych, rzeczy. Przejrzystość, czystość i prostota może zagościć także na monitorze i w systemie naszego komputera. Mam nadzieję, że opisane poniżej działania pomogą także niektórym z was w zrobieniu własnych "porządków":

Likwidacja niepotrzebnych kont i aplikacji:
- zlikwidowałem dwa stare konta pocztowe, posiadam tylko jedno konto osobiste oraz jedno na potrzeby bloga, wymagało to przejrzenia korespondencji i wyłapania kogo zawiadomić o zmianie maila, ew. wprowadzenia zmian w ustawieniach użytkownika. To dobra okazja, by zdecydować także kogo nie zawiadamiać (:
- zlikwidowałem konto na Twitterze i Linkedin, które -jak się okazało- do niczego nie były mi przydatne (nie chcę powiedzieć, że komuś nie służą, ale w moim przypadku z nich nie korzystałem)
- odinstalowałem nieużywane i zbędne programy, w tym kilka do odtwarzania multimediów, pozostawiłem tylko jedną przeglądarkę internetową
Zalecam korzystanie z poczty w internecie zamiast ściągania jej na komputer np. za pomocą Outlooka, co niepotrzebnie obciąża nasz system.

Przejrzenie i selekcja archiwów (zarówno na komputerze jak i na wirtualnych dyskach):
- pozbyłem się plików z muzyką, która już dawno przestała mnie cieszyć
- skazowałem pliki z obejrzanymi filmami - nie ma sensu ich trzymać, skoro się je obejrzało
- zlikwidowałem e-booki, te przeczytane i nieprzeczytane
Uwaga: w przypadku powyższych punktów w pozbyciu się pomogła świadomość, że w razie potrzeby zawsze można znaleźć w internecie to, co będzie mi kiedyś potrzebne.
- wykasowałem własne stare dokumenty w Wordzie
- wyczyściłem skrzynkę pocztową
Dobrą metodą jest wrzucenie wszystkiego do kosza, a dopiero potem ew. wyjęcie tego co ma "wartość" (uwaga: w usłudze gmail wiadomości, które znajdowały się w koszu dłużej niż 30 dni, zostaną usunięte automatycznie)

Przyspieszenie pracy komputera
...również związane jest z porządkami. Okazuje się, że do naszego softweru przyklejają się różne "przydatne" aplikacje - "kurz", który od czasu do czasu trzeba porządnie wytrzepać, inaczej komputer, jak każde urządzenie, zacznie się zapychać i dławić. Nie jestem informatykiem, ale uzyskanie informacji na temat przyspieszenia komputera nie było trudne. Z pewnością jest wiele możliwości, ja natomiast opiszę tylko dwie:
- zastosowałem się do porad zamieszczonych w poniższym linku Jak przyspieszyć komputer bez używania dodatkowych programów.
- zainstalowałem darmowy program CCleaner (do pobrania tutaj), który dokończył porządki "za mnie".
W efekcie pozbyłem się przeróżnych śmieci, a komputer odzyskał utracony wigor.

Na koniec pozostało jedynie określenie własnych barier zabezpieczających przed bałaganem:
- nie instaluję nowych aplikacji i programów (wystarczy mi to, co posiadam)
- po przeczytaniu nowej wiadomości natychmiast ją wyrzucam
- filmy oglądam on-line (taki choćby Iptak)
- muzykę słucham z odtwarzacza mp3 (w telefonie), ew. z płyt CD
- poskramiam nawyk ściągania czegoś i odkładania na później, co tylko powoduje gromadzenie się śmieci
Zamiast chomikować, lepiej czytać na bieżąco, gdyż po pewnym czasie albo zapominamy, co chcieliśmy przeczytać, albo mamy poczucie winy, że tyle mamy "do przeczytania", a i tak nie starczy nam życia na przeczytanie wszystkiego, co byśmy chcieli.

Ps. Nadal jestem w trakcie porządkowania zdjęć i filmów rodzinnych. To osobny i dość trudny, ze względu na przywiązanie do tego rodzaju zasobów, temat. Jak na razie stopniowo je przeglądam, a za jakiś czas być może zaprezentuję swoje wnioski.

Z pewnością przedstawione kroki wydadzą się mało wyrafinowane bardziej zaprawionym internautom lub informatykom. Opisałem jedynie to, co mi osobiście pomogło.

A jak wygląda to u Was? Czy (i jakie) macie zasady utrzymywania porządku w komputerze? Jak radzicie sobie z zalewem "ciekawych" treści...?

Komentarze

  1. Kilka lat temu również miałem solidny bałagan na dyskach: duble plików, rzeczy do przeczytania, obejrzenia, odsłuchania, na kiedyś itd. Taki stan rzeczy potrafi działać przytłaczająco oraz wzbudzać poczucie winy gdyż każdy taki elektroniczny element na który natykasz się tu i ówdzie powoduje powstawanie wewnętrznego - niezrealizowanego zobowiązania. Jako, że porządkowanie na dłuższą metę może być nużące zastosowałem prostą metodę: systematycznie każdego dnia czyściłem jeden lub kilka folderów - w zależności od ich wielkości. Notowałem sobie w stałym miejscu gdzie skończyłem i następnego dnia porządkowałem kolejne foldery. To mi zostało do dzisiaj. Włączyłem do porządkowania nie tylko dyski ale również takie rzeczy jak wiadomości, ulubione czy elektroniczne kontakty. Świetnie to funkcjonuje. Nie poświęcam temu więcej niż kilka minut dziennie, mam porządek a przy okazji pamiętam w jakim folderze mam jaki plik.

    Janusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Januszu, sprzątanie małymi kroczkami to cenna rada. Trafiłeś także w sedno z tym "wewnętrznym niezrealizowanym zobowiązaniem" - a wystarczy zawczasu nie nakładać sobie "na kiedyś" takich ciężarów...

      Usuń
  2. Wszystko co skasujesz, kiedyś się na pewno, prędzej czy później przyda ;)

    Ja już dużo rzeczy skasowałem, których potem by się przydały. Lepiej zarchiwizować i już.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasowanie starej poczty to bardzo niemądry pomysł, naturalnie nie mówię tu o ofertach reklamowych. Posiadanie takiej wiadomości na serwerze WWW nic nie kosztuje i zajmuje tam smieszna ilośc darmowego miejsca, a nigdy nie wiadomo co się kiedy przyda. Podobna porada z dokumentami word/excel. Lepiej spakować i zostawić gdzieś na google drive (o ile nie tajemnica).

    Co do kasowania zbednych zdjec/filmow/muzyki (zwłaszcza pirackiej! :>): Pełne poparcie.

    Jak zacząć? Podejście Janusza jest bardzo dobre :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko właśnie chodzi o to, że żyjąc w przeświadczeniu, że mamy takie duże przestrzenie na naszych dyskach nie za bardzo dbamy co tam się znajduje.
    Ja już jakiś czas temu zrobiłem porządek.
    Podobnie jak Konrad najpierw pousuwałem zbędne profile na portalach społecznościowych. Potem wszystkie skrzynki pocztowe przekierowałem na gmaila (tam są one oznaczone odpowiednimi etykietami). W skrzynce odbiorczej panuję zasada zero maili. Każdy zaraz po przeczytaniu albo ląduje w koszu, albo jest archiwizowany.
    Cała moja kolekcja filmowa została ograniczona do jednostronicowej listy tych, których chciałbym jeszcze kiedyś obejrzeć.
    Kolekcja muzyczna to parę płyt (do których i tak nawet nie mam czasu zaglądać odkąd zacząłem korzystać z Podcastów)
    Również mam problemy ze zdjęciami, ale tylko z tymi, które zostały zrobione przed porządkami. (Chyba tylko przez to, że nie mam chęci tam zerknąć) Odkąd moim głównym aparatem stał się ten w telefonie sprzątam w nim na bieżąco. Panuje tylko zasada trzymania zdjęć najlepszych, a nie usuwania tylko tych najgorszych. Zamiast trzymania setek zdjęć z jakiegoś wyjazdu zostaje ich tylko parę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdaje się, że mam minimalistę w swoim otoczeniu. Chętnie pozbywa się rzeczy "niepotrzebnych". Między innymi kilkanaście lat temu pozbył się ulubionych płyt. Teraz odkupuje dokładnie te same albumy ;-) Nie, żebym zniechęcała, ale czasem ma się ochotę wrócić do staroci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektrórzy mają "mentalność kolekcjonerską" - jak coś zbierać to od razu wszystkie płyty danego zespołu. Rzeczywiście w tym wypadku roztropność zalecana. Czasem chce się wrócić do jakiejś melodii. Co będzie za kilkanaście lat? Mimo wszystko staram się niczego nie gromadzić "na zaś". Może wynika to z tego, że ciągle odkrywam nowe rzeczy, a odkładanie na potem (także w czeluściach komputera) jest niepotrzebnym bagażem w tej drodze. Nazwijmy to "mentalnością nomada", który z konieczności i wyboru nie gromadzi rzeczy aktualnie niepotrzebnych.

      Usuń
    2. Podoba mi się właśnie fakt, że do nowych odkryć nie zawsze potrzebne są nowe zasoby. To na pewno rzecz gustu i zainteresowań, ale jako przykład podam swoją prywatną biblioteczkę. Część moich książek, to egzemplarze wycofane z bibliotek publicznych, tam już niedostępne :-) Muszę przyznać, że bardzo je sobie cenię (uzasadnienie, to temat na wpis).

      Zastanawiałam się gdzie tkwi przyczyna fascynacji minimalizmem i stanowiska przeciwnego albo "umiarkowanego". Przyznaję, że nie przeczytałam wszystkich wpisów na blogu, ale zdaje się, że Twoja uwaga na temat mentalności i trybu życia, to jeden z kluczy do wyjaśnienia własnych preferencji. Niektórzy są nastawieni na to co nowe, inni drążą to, co już trochę oswojone, jeszcze inni łączą jedno z drugim. Taki obraz, to oczywiście daleko idące uproszczenie, ale chyba coś w tym jest.

      Usuń
  6. 1. Zasada 5S działa również na komputerze/dyskach/płytach. Można w łatwy sposób ją zastosować. Czasami w pracy żartujemy czy masz 5S na zasadzie znajdowania potrzebnego dokumentu w 30sekund :-).
    Na służbowym komputerze mam porządek, na domowym "w trakcie". Pomaga też czysty pulpit.
    2. Poczta: służbowa - staram się aby na koniec dania nie było e-maili w skrzynce, albo kosz albo odpowiedni folder (jak pisał Piotr). Prywatna - tutaj "w trakcie". Gips sprzyja porządkom ;-)
    3. Nie mam kont na portalach społecznościowych (oprócz bdi) więc problem mnie nie dotyczy :-)
    4. Po okresie studiów kiedy instalowało się wszystko i ściągało się wszystko (muzyka, filmy) teraz inaczej podchodzę do własności tych utworów. Mam to gdzieś na płytach i szczerze pisząc ani razu nie słuchałem całej dyskografii Floyd'ów, która mam na mp3. Czas na utylizację staroci!
    5. Nie instaluje nic czego nie używam. Tak naprawdę laptop mógłby mieć: przeglądarkę, obsługę poczty (wolę niż przez stronę), open office, picassę.
    6. Zdjęcia - najlepsze wywołujemy, reszta (po selekcji) archiwum na płyty. Filmy - jeśli już to tylko on-line, z płyt nie oglądaliśmy już kilka lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to Chromebook jest dla Ciebie, o ile się nie boisz utraty prywatności na rzecz Google. :-)

      Usuń
  7. do ogladania filmow po trochu polecam SMPlayer, zapamietuje gdzie przerwalismy poprzednim razem

    niestety nie moge zgodzic sie co do sugestii by miec malo kont email, korzystac z jednej przegladarki a poczty przez webmail - to wszystko powoduje ze jestes latwiejszym celem dla internetowych szpiegow

    podobnie z ebookami i ich niekasowaniem - filmy w idealnym swiecie to samo, ale tu wiekszy rozmiar, niemniej owszem, rzeczy z Internetu ZNIKAJA.... fizycznie przechowywanie plyt z ebookami zajmuje znacznie mniej niz fizycznych ksiazek, bliski mi jest umiarkowany minimalizm ale na takie chomikowanie jestem jak najbardziej chetny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, aczkolwiek nie mam wiele do ukrycia. Książek i filmów nie gromadzę - ważne są te, które aktulanie czytam. I dziwna rzecz, ciągle mam nowe rzeczy do obejrzenia i przeczytania. Wchodząc do różnych bibliotek, które traktuję jako moje "osobiste" i darmowe archiwa, dostrzegam, że przeczytałem może 10% ich zasobów, niestety. Tak więc jestem spokojny o przyszłość. Ale rozumiem poglądy przeciwne.

      Usuń
  8. Dzięki Konrad za kolejny świetny wpis,mimo prostoty zagadnienia;-) Od dłuższego czasu chciałam zrobić porządek w komputerze:-) Następnym krokiem jest u mnie telefon,kasowanie starych sms-ów,nr telefonów,których nie używam (ewentualne wpisanie do notesu tych,które mogą się jeszcze przydać. I tu mi się przypomina moja bolączka,koszty telefonów. Czy mógłyś napisać,jak sobie z tym radzisz? Ja mam telefon na kartę,okazje się,że ta pozorna wolność jest bardzo kosztowna,czyli jest właściwie zniewoleniem:-( Chętnie bym przeczytała o tym,jak można się uporać ze zbyt wysokimi kosztami utrzymania telefonu (komórkowego). Dzięki wszystkim za praktyczne komentarze.Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Porządek w komórce, która właściwie jest komputerem, wygląda dość podobnie. Zmobilizowałaś mnie do przeanalizowania opłacalności telefonu na kartę (też z takiego korzystamy), ta wolność od abonamentu ma swoją cenę.

      Usuń
  9. W zarządzaniu zdjęciami bardzo pomaga jakiś sensowny program, który pozwala stworzyć bibliotekę. Sam używam do tego celu modułu Library z Photoshopa Lightrooma, jednak nie ma sensu kupować całego programu tylko dla jego części. Zapewne znajdą się jakieś darmowe odpowiedniki, które mają funkcję biblioteki równie dobrą.

    Porządek na komputerze utrzymuję tak samo, jak utrzymuję porzadek w mieszkaniu. :) Po prostu co jakiś czas wyrzucam niepotrzebne rzeczy.

    Ważniejsza i ciekawsza jest chyba organizacja. Na szybkim dysku w komputerze trzymam system, programy i pliki projektów, nad którymi aktualnie pracuję. Magazyn danych ląduje na zewnętrznym dysku, a jego kopia na kolejnym.

    Nie lubię wracać do książek lub filmów, więc ich po prostu nie posiadam (poza podręcznikami na zajęcia). Biblioteki i kina to naprawdę fajny wynalazek. :) W przypadku muzyki sprawa wygląda inaczej - ripy krążków trzymam na podstawowym zewnętrznym dysku. Ostatnio wysprzedałem większość kolekcji płyt (o czego przyczynie pisałem u siebie na blogu), przez co same płyty mieszczą się w malutkiej części szuflady.

    Ostatnio chodzi mi też po głowie pewna istotna myśl co do poczty komputerowej, ale o tym napiszę, gdy to już wcielę w życie... bo pewna sprawa mnie mocno przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Końcówka brzmi "przerażająco" intrygująco (: Czekamy na ciąg dalszy...

      Usuń
  10. Ja mam jeden folder na wszystkie pobierane (przychodzące) pliki. Często sprawdzam jego zawartość i wszystko, co już jest niepotrzebne ląduje w koszu lub jest archiwizowane. Dzięki temu na komputerze znajdują się tylko te dokumenty i pliki, którymi aktualnie się zajmuję. Dawniej gigabajty niepotrzebnych już plików zalegały na dysku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Witaj...

    Co do mojego konta... dalej problem z G+ i Bloggerem i Remigiusz LE/Chrome... coraz bardziej przekonuję, się, że Google to dziwna platforma i mądrze zrobiłem uciekając na własny hosting... zamieniłem mój opis na mniej "spamerski"

    kilka wniosków z artykułu i dyskusji

    - nie ma co iść w przesadny minimalizm i usuwanie kont - właśnie jestem tego przypadkiem - gdybym skonsolidował konta nie mógłbym się tu wypowiadać, lepiej jednak mieć konto zapasowe, kilka profili i maili... one pewnego dnia przypadkiem przestana działać :P

    - dobrze jest mieć kilka różnych przeglądarek na komputerze - ten sam powód - mi po aktualizacjach wysypała się cześć z nic - i co wtedy?

    - papier... papierowa książka, czy gazeta to jednak rzecz cudowna... i nic tego nie zastapi... jakies wątpliwości?

    pozdrawiam,

    Remigiusz (z ocalałego konta na bloggerze/g+)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja sprzątam odkurzaczem:
    http://www.dobreprogramy.pl/Odkurzacz,Program,Windows,12322.html

    MiaX

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny post. Ja też właśnie robię letnie porządki na komputerze, bo mi żadne gry nie wchodzą :-). Przeskanowałem CCleaner (12 GB bezużytecznego, zajętego miejsca!), i odinstalowałem nie potrzebne aplikacje. Zapraszam do mnie: lordsoftegaming.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

O byciu ojcem i nie tylko. Wakacyjne "Charaktery"

Jako wakacyjną lekturę polecam Waszej uwadze nowy numer "Charakterów", a zwłaszcza ich dodatek "Style życia", który ukazuje się co dwa miesiące. Tym razem porusza temat bycia ojcem.

Stan relacji z dziećmi z męskiej perspektywy jest rzeczą dynamiczną, zmienną w czasie, domagającą się naszej czujności i stałej uwagi. Ojcostwa, bardziej niż naturalnego macierzyństwa, trzeba nam, mężczyznom, uczyć się i świadomie je rozwijać. Mówi się o jego kryzysie w erze wywyższenia pracy zawodowej i kariery, które podejmujemy i rozwijamy z jednej strony dla utrzymania rodziny, często jednak kosztem niej i relacji z dziećmi. Choć większość deklaruje, że rodzina jest najważniejsza, w rzeczywistości często ustępuje ona pracy, która stanowi rodzaj alibi dla naszych męskich ambicji.

"Czy to wszystko, co mam, co do tej pory osiągnąłem i co zamierzam osiągnąć, ma jakiś sens? Czy rzeczywiście o to mi chodzi? Czy rzeczywiście muszę spędzać 18-20 godzin w pracy? Czy budowanie zaplecza f…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…