Przejdź do głównej zawartości

Sekret siódmy - wyposażenie duchowe

Rozwinięcie wpisu nt. książki "7 sekretów efektywnych ojców".

Jeśli bym uważał, że poprawność polityczna jest ważniejsza, to tego wpisu nie powinno być......

Sekret siódmy dotyka bardzo istotnego aspektu wychowania naszych dzieci, a zarazem bardzo wrażliwego i może pomijanego - duchowości, przekazywania wiary i jej codziennej realizacji przez postawy, czyny, gesty.
Czy chcemy być odpowiedzialni za religijne wychowanie naszych dzieci? Czy współczesny świat nam pomaga, a może schodzimy z tym do "podziemia"?

A jeśli nie wierzymy w Boga? Przyjmujemy postawę obojętną lub Absolut jest dla nas tym, w co warto wierzyć? Niezależnie od przekonań warto (jako ojciec, mąż, człowiek) stawać się wzorem uczciwego, prawego i pobożnego mężczyzny.

Autor podpowiada:
Aby poradzić sobie z duchowym wyekwipowaniem dzieci, musisz sobie odpowiedzieć na cztery podstawowe pytania:
  1. Jak ważny jest dla ciebie duchowy i religijny rozwój twojego dziecka?
  2. Czy przewodzenie rodzinie jako duchowy przywódca jest dla ciebie priorytetem?
  3. Jakimi cechami Bóg cię obdarzył, abyś nadawał się do pełnienia tej roli?
  4. Gdzie możesz zdobyć odpowiednią wiedzę i formację, aby dobrze wypełniać to zadanie w przyszłości?
Te pytania tak naprawdę prowadzą do jednego kluczowego: 
Jak formować samego siebie, aby dobrze uformować samego siebie?

Podsumowaniem niech będzie to zdanie:
Wychowanie religijne dzieci jest zbyt ważnym zadaniem, aby delegować je na kogoś innego.

Temat pozostawiam otwarty do dyskusji bądź przemyśleń. Można w słowo religijne/duchowe wstawić sobie dobre/etyczne. 


Komentarze

  1. Dziękuję Tomaszu, przeciwieństwem politycznej poprawności jest… niepoprawna odwaga. No i przecież musieliśmy dojść do rozdziału 7…

    Przekazanie dzieciom żywej wiary jest dla nas (wierzących rodziców) najważniejszym i wymagającym zadaniem. To rzeczywiście kwestia formowania samego siebie, aby to wyposażenie duchowe w sobie wykształcić.
    Ktoś opowiadał mi, że miał zwyczaj czytania książek po położeniu dzieci spać. Któregoś dnia dziecko widząc Tatę nad książką zapytało ze zdziwieniem: Tato, to ty czytasz książki? Dlatego lubię momenty, gdy dzieci wchodzą do sypialni i jestem „przyłapany” na modlitwie. Warto być „przyłapywanym”: na czytaniu Biblii, mówieniu o wierze, klękaniu przy konfesjonale. Ważna jest wiedza, ale znacznie ważniejszy przykład. Co da dzieciom posyłanie ich na religię w szkole i do I Komunii, jeśli rodzina nie chodzi na niedzielną mszę, nie modli się razem, nie rozmawia na tematy religijne, szerokim łukiem omija konfesjonał? Zostanie wydmuszka obrzędowości, którą dziecko porzuci przy lada okazji.

    Duchowe przywództwo ojca to dla mnie „trudny temat”. Jak ono miałoby wyglądać? Może wspólne pielgrzymki jak w Twoim przypadku? Przyzwyczaiłem się myśleć raczej o naszej (mojej i Żony) wspólnej misji. Modlimy się za dzieci, modlimy z dziećmi, w edukacji domowej i przygotowaniu dzieci do wczesnej I komunii sami jesteśmy odpowiedzialni za katechezę. Modlimy się codziennie całą rodziną (10-tka różańca), dbamy o pierwszopiątkową spowiedź. Ale, muszę przyznać, zdecydowanie prym wiedzie tutaj Żona. Dlatego np. ważne jest, abym to ja wołał dzieci na wieczorną modlitwę. To dobry (dla mnie) temat do przemyślenia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieżko - będąc ateistą - być dla swoich dzieci wzorem pobożnosci ;)
    Wszelako zgadzam się, że można być (lub bardzo sie starać, bo wszyscy błędy popełniamy), wzorem uczciwości,prawości, odwagi, wierności wyznawanym zasadomi i dawanemu słowu...
    Parafrazując to co napisałeś: "wychowanie moralne jest zbyt ważnym zadaniem, żeby je powierzać komuś obcemu" :)
    Nie jest to łatwe, ale staram się dawać dzieciom dobry wzór (zwłaszcza własnym przykładem, bo "gadanie jest dużo mniej skuteczne).
    I czasami po latach odkrywam, że jakiś mój czyn był uważnie obserwowany i kiełkował w dziecku (choć kiedyś wydawało mi się, że "to nie działa").
    Jako żeglarz tłumaczę sobie, że ojciec powinien być dla dziecka takim trwale osadzonym "w życiowym miejscu" pachołkiem/polerem/knechtem, do którego owe dziecko zawsze, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, bedzie mogło zacumować po "sztormowaniu wśród raf życia".
    Roman

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć