Przejdź do głównej zawartości

Zamiast kanapek

Większość z nas przez znaczną część dnia przebywa poza domem, w pracy. Nie należę do osób, które cały Boży dzień mogą pracować o pustym żołądku. Ewentualne próby kończyły się funkcjonowaniem na energetycznej rezerwie i kupowaniem pod koniec dnia śmieciowego jedzenia. Osobiście nie jadam „lanczu” na mieście, gdyż ceny zestawów obiadowych skutecznie mnie przed tym powstrzymują. 
Najrozsądniejsze wydaje się zjedzenie porządnego śniadania rano i zrobienie kanapek do pracy... Z tym porządnym śniadaniem to różnie bywa, podobnie zresztą z przygotowaniem drugiego śniadania. Poza tym jedzenie na okrągło kanapek to niezbyt ciekawa, złożona głównie z pieczywa, dieta

Czy istnieje jakaś alternatywa dla kanapek lub stołowania się na mieście?

Jakieś czas temu wpadłem na pomysł przełamania kanapkowej rutyny i przyrządzania małej przekąski domowym sposobem. Z poprzedniego dnia zostaje nam zawsze trochę jedzenia z obiadu i kolacji: może to być kasza gryczana, ryż, makaron, fasola, resztki sałatki lub surówki, kawałki mięsa, resztki sosu, który powędrowałby do zlewu. Można wykorzystać to, co akurat znajdziemy w lodówce. Wrzucamy to wszystko do średniej wielkości pojemnika/słoika układając warstwami, dodajemy trochę oliwy z oliwek, pokrojonych pomidorów, ogórków, papryki i innych warzyw, kawałek sera lub wędliny, doprawiamy do smaku przyprawami i gotowe! Powstaje z tego dość smakowita, wielopiętrowa  struktura, znacznie bardziej interesująca dla podniebienia (i pożywna) niż zwykła, zapychająca kanapka. Danie jest bardzo ekonomiczne, gdyż bazuje na resztkach, nie wymaga specjalnego przygotowania rano, przyrządza się je znacznie szybciej niż klasyczne kanapki.

Ale nie koniec na tym. Jak się okazuje opisany pomysł, który ja wykonuję dosyć topornie, można rozwinąć w prawdziwą sztukę kulinarną:












Już na pierwszy rzut oka wygląda smakowicie! Myślę, że to bardzo dobre, zdrowe rozwiązanie dla tych, którzy chcą połączyć walory domowego jedzenia z koniecznością przebywania przez większą część dnia poza domem, a przy tym mieć kontrolę nad tym, co jedzą. Rozwiązanie to wygląda na całkiem ekonomiczne i z pewnością trudno nim się prędko znudzić.

Tzw. "lunch w słoiku" może z powodzeniem wnieść do naszej kulinarnej rutyny powiew świeżości. Nie jest to miejsce na podawanie konkretnych przepisów. Te z pewnością znajdziecie w internecie (linki poniżej), ew. możecie wykazać się twórczą inwencją. Warto pamiętać jednak o kilku prostych zasadach:

1. Najważniejsza: dressing na dole, warzywa na górze. Trzymajcie jedno od drugiego najdalej jak to możliwe. Dzięki temu warzywa pozostaną kruche i świeże.

2.  Wszystko co gąbczaste i wchłonie  sos - gotowane ziarna, tofu, mięso, grzyby - układamy najbliżej dressingu tak, aby uzyskać pełniejszy smak. 

3. Aby nasze danie było bardziej treściwe spróbujcie dodać kurczaka, komosę ryżową, fasolę lub tofu posiekane w kostkę.

4. Nasz lunch w słoiku możemy trzymać spokojnie kilka dni w lodówce, dlatego można przygotować większą ilość (to kolejna przewaga nad kanapkami). 

5. Słoik staramy się wypełnić aż po same brzegi z lekka go dopychając, dzięki czemu zawartość nie będzie się przemieszczać i mieszać w czasie transportu, a przy tym oczywiście będzie bardziej pożywna.

6. Rozmiar słoika wybieramy stosownie do naszych upodobań - najlepszy jest 0,5L, ale głodomory mogą używać jeszcze większych. Spotkałem się także z pomysłem przygotowania małych słoików, które można z powodzeniem zabrać do torebki na zasadzie przekąski, zamiast np. batona. 

7. Jeśli chodzi o zawartość słoika, można kierować się zasadą "pół na pół": połowę miejsca przeznaczamy na przybranie, dressing, ziarna i białko, a połowę na warzywa. 

8. Są dwie metody jedzenia: można wysypać wszystko do półmiska - dressing rozleje się na wysypane warzywa - lub bezpośrednio ze słoika. Ponieważ jest wypełniony po brzegi, najlepiej na początek zjeść jedno lub dwa warzywa, potem ponownie zakręcić słoik nakrętką i solidnie wstrząsnąć zawartością, aby rozprowadzić dressing, a następnie możemy zabierać się do jedzenia!!!

9. Wprawdzie jest wiele gotowych przepisów, ale najlepszy jest styl dowolny - używajmy cokolwiek znajdziemy w lodówce, to wspaniały sposób na wykorzystanie pozostałości. Kluczem do sukcesu jest znalezienie dressingu, który najbardziej przypadnie nam do gustu, ponieważ to właśnie on nada smak wszystkiemu, co włożycie do słoika. Eksperymentujcie i odkryjcie, co najlepiej odpowiada wam i waszej rodzinie. Bo słoikowymi przysmakami można wyposażyć na drogę wszystkich domowników!  


Inspirację czerpałem ze stron:
http://backtoherroots.com/2013/04/09/salad-in-a-jar-101/
http://heartbeetkitchen.com/2014/recipes/healthy-eating-onthego-mason-jars/

Szczególnie dużo znajdziecie na Pinterest pod poniższym linkiem:
https://pl.pinterest.com/ritursula/lunch-in-the-jar/



Jak sobie radzicie z jedzeniem w ciągu dnia pracy? Macie jakieś własne pomysły kulinarne, aby było tanio, smacznie i zdrowo?

Komentarze

  1. Pomysł ciekawy, ale jak to jeść - prosto ze słoika? Takie niewymieszane? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz pkt 8, aczkolwiek ja używam plastikowych pojemników, które są dosyć szerokie i można sobie wszystko przemieszać. Choć takie odkrywkowe jedzenie też może być kulinarnym doświadczeniem - ważne jest jak rozumiem pkt 8 wymieszanie dressingu jako elementu spajającego (pkt 9).

      Usuń
  2. Ja od dawana takie słoiki wożę do pracy :D tylko kiedyś mi w mikrofalówce pęknął jak odgrzewałam bo chyba za dużo do niego napchałam ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczny pomysł, na który do tej pory nie wpadłam. Prowadzę bardzo aktywny tryb życia i nigdy nie wiem o której wrócę do domu. Często jestem zmuszona jeść na mieście, albo nie jeść w ogóle. Czasem robię wcześniej obiad do termosu, ale nie przygotuję tego na kilka dni. Z sałatkowym słoikiem mam taką możliwość. Dziękuję za inspirację.

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny pomysl i na pewno wyprobuje, ale jestem zaskoczona, ze minimalista poleca komose ryzowa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne chodzi Ci o cenę? Tutaj podana jest jako dodatek, a nie baza. Choć przyznam się, że w naszej kuchni jej z tego względu nie używamy...

      Usuń
    2. Komosa ryżowa, kupiona np na Allegro, juz tak nie zabija ceną. A w ramach oszczędniści polecam gotować 1,5 szklanki ryzu + 0,5 szklanki komosy. Mamy ciekawszy smak, dodatkowe składniki odżywcze i oszczędność pieniędzy ;)
      Ja regularnie noszę do pracy ryż + najróżniejsze warzywa. Zupy, owoce, pieczone bataty i wszelakie inne różności też da rade przetransportować. Na kupne posiłki szkoda pieniędzy jak i zdrowia.

      Usuń
    3. Niekoniecznie chodzi mi o cenę, bo uważam, że za odżywcze, wartościowe jedzenie warto płacić. Bardziej chodzi mi o tzw. carbon footprint komosy - bo jednak dużo paliwa się spala, jeśli się coś wiezie przez pół świata. Już nie wspominając o tym, że ceny komosy w Boliwii poszybowały w górę 20-50 razy, bo cały Zachód kupuje komosę, więc tamtejsi ludzie zamiast jeść quinoę to teraz jedzą mcdonalda.

      Usuń
  5. Super pomysł, wykorzystam na pewno :) Wykorzystanie słoika rozwiązuje problem dressingu, który w plastikowym pojemniku nigdy nie był bezpieczny nawet na samym dole pod innymi składnikami. Dzięki i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sorry za reklamę, ale komosa ryżowa tu chyba ma dobrą cenę? http://www.badapak.pl/quinoa-biala-komosa-ryzowa-biala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy, dobrze wiedzieć, bo czasem robimy w Badapaku hurtowe zamówienia :)

      Usuń
  7. Ja stosuję od lat - ilekroć muszę wyjść na cały dzień lub w podróży - dla całej rodziny. Słoiki są super - wolę szkło niż plastik, ale mi najczęściej zależy na ciepłym jedzonku. Mikrofali nie uznaję, jako że unicestwia większość wartości odżywczych. Z pomocą przychodzą tu termosy obiadowe - ja mam w kształcie słoików różnej wielkości - zakrętka jest w nich miską. Trzymają ciepło kilka godzin. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  8. w takich sloiczkach mozna tez szykowac roznego rodzaju müsli do pracy czy szkoly...aby zabezpieczyc sloiczek prze stluczeniem mozna zrobic pokrowiec np. na szydelku z grubszej welny u gory sciagany i zawiazac go..
    przepis na dressing:
    ocet balsamiczny+olej+sos sojowy-proporcje to juz wg.smaku..
    pozdrawiam.mariah.

    OdpowiedzUsuń
  9. https://www.youtube.com/watch?v=ADj9IfSoK8g

    tu jeszcze jeden ciekawy pomysl na zdrowe i sloikowe sniadanie..wprawdzie po angielsku ale nie trzeba rozumiec zeby sie zorientowac no i mozna na rozne sposoby kombinowac...:)

    pozdrawiam mariah.

    OdpowiedzUsuń
  10. W pracy mamy do dyspozycji lodówkę i mikrofalę, więc zazwyczaj po prostu biorę z domu zupę do słoika, a do pojemnika drugie danie i później ewentualnie tylko lekko podgrzewam.
    Pomysł ze słoikiem bardzo fajny, tylko ja traktowałabym jego zawartość raczej jako sałatkę/dodatek/przekąskę do czegoś konkretniejszego. Typu ziemniaki i schabowy :)
    I nie, nie jestę grubasę. Wręcz przeciwnie.

    lena

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć