Przejdź do głównej zawartości

Gromadzenie rzeczy

Jednym z elementów prostego życia jest ograniczanie liczby przedmiotów, którymi otaczamy się. Gromadzenie rzeczy materialnych ma zapewniać poczucie bezpieczeństwa, jest oznaką statusu społecznego. Lubimy coś posiadać, mieć na własność. Uczy się nas, że nabywanie i gromadzenie majątku jest nieodzowną częścią naszego ziemskiego bytowania, a to, kim jesteśmy, jest w znacznej mierze odbiciem tego, co posiadamy. W kulturze nakierowanej na konsumpcjonizm kupowanie nowych rzeczy w coraz większej ilości ma być receptą na szczęśliwe życie.
W rzeczywistości powiększanie stanu posiadania powoduje rozliczne problemy – poza wydanymi pieniędzmi, musimy mieć odpowiednią ilość wolnego miejsca, musimy dbać o przedmioty, czyścić je, naprawiać, strzec przed innymi. Kupujemy rzeczy, które rzadko używamy albo wykorzystujemy jedynie niewielki procent ich szerokich możliwości. Tracimy pieniądze, czas i energię. Zmniejszając stan posiadania zyskujemy przestrzeń w naszych mieszkaniach i pozbywamy się sporych problemów.  Gdy nie masz czegoś, jedynym problemem jest to, że tego nie masz.

Oto kilka pomysłów, jak ograniczyć stan posiadania:

1.      W domu można znaleźć szereg urządzeń lub innych przedmiotów, które wykorzystujemy niezmiernie rzadko albo tylko raz. W moim przypadku była to np. sokowirówka. Swego czasu kupiłem prostownik do ładowania akumulatora w samochodzie, którego nie użyłem ani razu. Warto przejrzeć stan swojego posiadania. Poza rzeczami podstawowymi, to jest takimi, które stale lub cyklicznie używamy, gromadzenie innych przedmiotów i urządzeń jest stratą miejsca i pieniędzy.
2.      Książki po przeczytaniu w zasadzie jedynie cieszą oko i zbierają kurz, tkwiąc bezużytecznie na półkach. Proponuję przeprowadzić ich solidny przegląd, zachowując jedynie te pozycje, do których na pewno wrócimy. Z drugiej strony nawet ulubione książki można wypożyczyć w bibliotece. Co do pozostałych książek proponuję je sprzedać na Allegro, w antykwariacie lub oddać do biblioteki. Miła, przynajmniej dla mnie, jest świadomość, że coś, co leżało do tej pory na półce, będzie wykorzystywane przez innych. 
3.      Podobnie jest z filmami na DVD. Po jednorazowym obejrzeniu film trafia na półkę. Można udawać, że kolekcjonujemy filmotekę, ale w praktyce do raz obejrzanych filmów wraca się raczej rzadko. Znacznie lepiej korzystać z wypożyczalni. Wydamy mniej pieniędzy, zaoszczędzimy miejsce na półce, wrażenia pozostaną te same. Pozbawimy się jedynie ulotnej satysfakcji posiadania na własność.
4.      W przypadku różnego rodzaju pamiątek łudzimy się, że kiedyś, może na emeryturze, usiądziemy sami lub z dziećmi na kanapie i będziemy wspominać, jak to drzewiej bywało. Może lepiej skupić się na teraźniejszości, a zapełnione notatkami, listami i kartkami z życzeniami pudła solidnie przejrzeć, zachowując jedynie kilka wyjątkowych, wiekopomnych dzieł. Ciekawym pomysłem jest digitalizacja (przy użyciu skanera lub aparatu) dokumentów, listów, kartek, rysunków, a więc przeniesienie ich do katalogu w komputerze.
UWAGA! Powinniśmy zachować ostrożność przy gromadzeniu zdjęć w wersji cyfrowej - zwykle przechowujemy setki, a może tysiące, zdjęć, których nie mamy czasu ani przejrzeć i uporządkować, ani tym bardziej się nimi pozachwycać. Może warto narzucić sobie samemu jakieś ograniczenia w trzaskaniu cyfrówek, przykładowo do 50 zdjęć z wakacji, podobnie jak przy analogowych aparatach, gdy film miał 36 klatek i spust migawki naciskało się bardzo rozważnie.
5.      Jest w nas, a przynajmniej u mnie, tendencja do posiadania faktur, urzędowych pism, książek w formie papierowej, gdy tymczasem Internet daje możliwość otrzymywania faktur i rachunków drogą elektroniczną, coraz bardziej dostępne są książki w formie e-booków. Obecnie świadomie staram się nie drukować czegoś, czego absolutnie nie muszę.

Więcej o gromadzeniu rzeczy opowiada krótki film Opowieść o rzeczach , który gorąco polecam.


Więcej filmików Annie Leonard znajdziecie tutaj. Polecam!!!

Komentarze

  1. z tymi pamiątkami to się nie zgodzę... są takie rzeczy,których zdigitalizować się nie da... niektóre mają swój charakterystyczny zapach, fakturę, miękkość. Mam kilka chust po mojej ukochanej babci i nie pozbędę się ich, używam ich na co dzień. Fajną sprawą jest posiadanie albumu lub 1 niewielkiego pudełka, z kilkoma rzeczami rzeczywiście ważnymi dla nas samych, które mają jakąś historię, choćby to był kamień lub wstążka lub medal sportowy mojego męża. Chodzi o wartość, emocje i historie, które opowiada się innym. Tego nie da mi zbiór skanów lub zdjęć gdzieś na twardym dysku na komputerze, który za chwilę mój synek zaleje mi sokiem:) Pozdrawiam, Szarukasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - ale sztuką mieć 1 album i jedno 'niewielkie' pudełko (;

      Usuń
  2. Tak sobie myślę, że pojemnik pod moim łóżkiem zajmują właśnie płyty z filmami, pamiątki i książki , których "wyrzucić szkoda". Najwyższa pora na porządki.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

Uwolnij swoje stopy

Przed nami okres wakacyjnych wyjazdów, weekendów na działce, wycieczek. Dlatego gorąco zachęcam Was do jak najczęstszego chodzenia boso.

Warto dać odpocząć stopom, poczuć nie tylko naturalny kontakt z ziemią, ale także otworzyć się na nowe doznania. Stopy to "szósty zmysł": można poczuć różne faktury i twardość nawierzchni, temperaturę, wilgotność. Chodząc boso prostuje się nasza sylwetka, odpoczywa całe ciało. Zwalniamy tempo, bo nie da się spieszyć na bosaka. Stajemy się bardziej skoncentrowani i uważni. I trochę, przyznajmy, przełamujemy codzienną, obutą rutynę...

Chwile, w których chodzimy boso, pamiętamy szczególnie intensywnie. To taka "pamięć stóp".

Zalet chodzenia boso jest naprawdę sporo, bez zaglądania w rejony akupresury. To darmowy masaż, relaks, peeling, hartowanie całego organizmu w jednym.

Warto także odnotować, że chodzić boso można także po śniegu.



Na stronach angielskojęzycznych natknąłem się nawet na stowarzyszenie chodzących boso (tutaj). Oto i…