Przejdź do głównej zawartości

Pieniądze albo życie - Krok 3. Gdzie się podziały te wszystkie pieniądze?

W tym poście opiszę kolejny krok do niezależności finansowej według książki Your Money or Your Life. Krok ten dotyczy obserwowania naszych bieżących nawyków i potrzeb, dzięki prostemu narzędziu w postaci miesięcznego zestawienia dochodów i wydatków.
Przypomnę, że w poście Pieniądze albo życie - Krok 2. Pieniądze nie są tym, za co je uważamy - i nigdy nie były (część pierwsza tutaj, część druga tutaj) ustaliliśmy, że pieniądze stanowią ekwiwalent naszej energii życiowej. Dzięki obliczeniu realnej stawki godzinowej określiliśmy, po jakim "kursie" wymieniamy godziny naszego życia na pieniądze. Zaczęliśmy także zapisywać codzienne wydatki w specjalnym zeszycie.

Na początku tego kroku autorzy podkreślają, że program YMYL nie dotyczy budżetowania, czyli planowania wydatków w następnym miesiącu. Jak twierdzą budżety - podobnie jak kuracje odchudzające - nie działają. Po okresie spinania się i walki ze sobą następują okresy rozprężenia, folgowania sobie, by przejść do etapu poczucia winy, kolejnego spinania się, itd. Program YMYL dotyczy zmiany nawyków finansowych poprzez uświadomienie sobie natury pieniędzy i przesunięcie paradygmatów. Zmiana swojego wewnętrznego nastawienia powoduje zmianę w sposobie wydawania pieniędzy. Bez tej wewnętrznej przemiany próby oszczędnego życia, podobnie jak dieta, nie przyniosą długofalowego rezultatu.

Dokonując systematycznych zapisów naszych wydatków pod koniec miesiąca możemy dokładnie wskazać, ile i na co przeznaczyliśmy każą zarobioną złotówkę. W kroku trzecim jesteśmy zachęceni do zsumowania codziennych wydatków i sporządzenia miesięcznego zestawienia w specjalnej tabeli. Powstanie w ten sposób prawdziwy obraz naszych nawyków finansowych (w skali miesiąca).

Jak już wspomniałem przy kroku 2, autorzy YMYL oddzielają zapisywanie codziennych wydatków (np. w zeszycie) od ich sumowania i wpisywania do tabeli pod koniec miesiąca. Korzystając z własnego doświadczenia proponuję połączyć oba kroki i zapisywać bieżące wydatki od razu w tabeli, na bieżącą je sumując. Jest to moim zdaniem prostsze rozwiązanie.

Przykładową tabelę do notowania codziennych wydatków i dochodów, przygotowaną przeze mnie, możecie znaleźć tutaj: YMYL Tabela miesięcznych dochodów i wydatków. Zapiszcie kopię dla siebie (najlepiej w formacie programu Excel), dostosujcie do własnych realiów i zacznijcie wpisywać swoje dochody i wydatki.

Na koniec kroku trzeciego autorzy YMYL zachęcają, aby sumę wydatków uzyskaną w poszczególnych kategoriach (np. kredyty, samochód, rozrywka) przeliczyć na godziny naszego życia przy wykorzystaniu ustalonej realnej stawki godzinowej (Krok 2). Wynik można zapisać obok poszczegolnych kategorii. Obliczenie można przedstawić następująco: X ZŁ WYDANYCH W DANEJ KATEGORII (np. na ubrania) / REALNA STAWKA GODZINOWA = GODZINY ENERGII ŻYCIOWEJ. Jeżeli na wydatki związane z kredytem mieszkaniowym wydajemy np. 1000 zł, a realna stawka godzinowa wynosi 4 zł (odwołując się do przykładu z kroku 2), wówczas realnie posiadanie własnego dachu nad głową "kosztuje" miesięcznie 250 godzin życia. Autorzy pytają, czy zatem spędzanie 3-4 godzin w domu (po przyjściu z pracy a przed pójściem spać) jest w ogóle warte takiej "ceny". 

No shame, no blame. Podliczcie wydatki w każdej kategorii i przeliczcie je na godziny wydatkowanej energii życiowej (zaokrąglając wynik do pół godziny). Urealnienie i zobiektywizowanie nawyków zakupowych oraz uświadomienie sobie, w którą stronę kierujemy strumień godzin naszego życia, mogą mieć istotne znaczenie przy podejmowaniu codziennych decyzji finansowych.


Aby przejść do postu Pieniądze albo życie - Krok 4. Trzy pytania, które zmienią twoje nawyki finansowe kliknij tutaj.

Komentarze

  1. Sam od dwóch miesięcy dokładnie zapisuję swoje wydatki i przeraża mnie to na co dotąd wydawałem pieniądze. Ale świadomość problemu i wiedza gdzie mi one uciekają sprawiają że jestem w stanie sobie poradzić z tym problemem.

    Sam osobiście korzystam z Finser'a do zapisywania wydatków. Próbowałem zapisywać wszystko w Excelu ale było to znacznie bardziej upierdliwe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Linka nie bangla

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć





Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…