Przejdź do głównej zawartości

Pół żartem, pół serio. Vol. 4

Mały przerywnik, czyli kolejna garść żartów rysunkowych z sieci:



W nawiązaniu do wpisu Remigiusza Odłącz się od Matriksa!:






Muszę to kupić! 
"Jak powstrzymać się od impulsywnych zakupów"





Mój doktor zalecił mi unikanie stresu,
dlatego nie otworzyłem rachunku za leczenie.





Ludzie żyją obecnie dłużej niż kiedykolwiek przedtem.
W ten sposób natura pomaga ci spłacić pożyczki studenckie. 




- Internet jest taki fascynujący!
- To jest kuchenka mikrofalowa!




Nie powinienem tego mówić, ale prawdziwy sekret na szczęście,
to mieć więcej rzeczy niż ktokolwiek inny!
















Możemy spłacić nasze przeszłe zobowiązania i oszczędzać na przyszłość
tak długo jak ominiemy teraźniejszość. 





 

Więcej znajdziecie tutaj (:

Komentarze

  1. Zawsze podziwiałem ludzi, którzy potrafili sprzedać "nic". Ostatnio natknąłem się na pusty (prawie) notes, który jest sprzedawany za cenę książki. W empiku zajmuje drugie miejsce na liście bestsellerów (http://www.empik.com/bestsellery/ksiazki). Marketingowy majstersztyk.
    Pozdrawiam,
    Paweł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei zastanawia sukces moleskine - ładnie oprawione kartki papieru z gumką, a przecież funkcję notatnika może spełniać każdy lepszy notes/zeszyt - czy zapisane w nim myśli będą mniej wyjątkowe?

      Usuń
    2. "Nic" można kupić już za kilka funtów ;-)

      http://www.iwantoneofthose.com/gift-novelty/nothing-for-the-person-who-has-everything/30000870.html

      Usuń
    3. a ja jestem fanką moleskine'a.
      on coś w sobie po prostu ma ;-)

      Usuń
    4. Byłam fanką kalendarza moleskine 2 lata - w wersji weekly z jedną stroną rozpisaną na dni tygodnia z drugą czystą na zapisywanie notatek tudzież zadań. Przyznam że znalezienie kalendarza w takiej formie zajęło mi mnóstwo czasu, a kalendarz miał w sobie to coś, aż do tego roku, kiedy mój towarzysz życiowy przyniósł kalendarz reklamowy o takich samych parametrach jak moleskine za 80 PLN - jakież było moje szczęście że mogę nie wydawać pieniędzy... :)

      Usuń
    5. ja jestem wiernym wyznawcą klasycznego moleskine'a reporterskiego < 3

      Usuń
    6. A ja od kilku lat jestem fanem brulionu B5 160 kartek w kratkę ;)

      Usuń
  2. Genialny i jakże prawdziwy żarcik odnośnie kompulsywnych zakupów (drugi w kolejności). Przyznam się szczerze, że cierpię na tą przypadłość w odniesieniu do książek, choć czytam wszystko co kupię niezależnie od dramatycznych już ilości. Zainspirowana pozycją Minimalizm po polsku, kupiłam kilka książek na ten temat. I Kompulsywnie i znowu w dużej ilości. Przeczytałam wszystkie, szybko, z przyjemnością, no i jak mniemam ze zrozumieniem. Gdy zamknęłam ostatnią zaśmiałam się gorzko - okazałam się podręcznikowym przykładem. No cóż, traktuję to jako pierwszy poważny krok na mojej drodze do minimalizmu - czyli punkt pierwszy uświadomienie sobie problemu. Dawno się tak z siebie nie obśmiałam. Pozdrawiam serdecznie wszystkich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku kompulsywne zakupy mogą okazać się początkiem zmiany nawyków, ciekawe!Powodzenia!

      Usuń
  3. Dzięki Konrad! Trzymaj mocno kciuki za mnie! Przemyślenia po lekturze książek o minimalizmie są oczywiście dużo szersze i mam parę pomysłów na własną małą rewolucję. I chyba nawet podzielę się z szerszym gronem tymi "własnymi odkryciami". Niechże się inni też pośmieją..., albo jak ja zastanowią nad sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem kciuki trzymamy, a na blogu zawsze znajdzie się miejsce do "podzielenia się" :)

      Usuń
  4. Moleskin...aż musiałam zerknąć co to niby imituje >skórę kreta> :-D I już wiem! To zeszyt zaprojektowany dla ludzi , którzy uwielbiają impulsywne wypady na sanki! Dzięki moleskin snieg nie dostanie się do notatnika.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć