Przejdź do głównej zawartości

O życiu z pasją

Serdecznie witam w gronie współautorów Gabrielę i zapraszam do lektury jej pierwszego wpisu na Drodze do prostego życia...

Kiedy myślę o DOBROWOLNEJ PROSTOCIE, myślę o nieprzywiązywaniu się do rzeczy, WOLNOŚCI myślenia i życiu według własnego scenariusza, bez kopiowania lifestylowych trendów. Celowo mówię o stylu życia, ponieważ pojęcie „dobrowolnej prostoty” dotyczy zarówno aspektów materialnych/fizycznych, jak i duchowych, emocjonalnych oraz intelektualnych. To bardzo szeroki temat i każdy ma trochę inne do tego podejście, co stanowi o jego uroku. Dlatego mój pierwszy wpis na blogu będzie dotyczył wolności i życia z pasją.

WZOROWY UCZEŃ VERSUS PASJONAT
Jakiś czas temu trafiłam na filmik na YT o. Szustaka, w którym mówi o istocie pasji w życiu:


I aż przyklasnęłam, ponieważ w naszym kraju wciąż za dużą wagę przywiązuje się do tego, żeby zdobywać oceny, dyplomy, papierki i tytuły, karmimy się „mgr” czy „dr” przed nazwiskiem. Rzadko kiedy bierze się pod uwagę to, czy ktoś podąża ścieżką swego serca, czy też realizuje strategie biznesowe bądź naukowe na życie, bo tak trzeba i wszyscy tak robią.

PASJA TO ŹRÓDŁO MOCY
Moją receptą na to, by żyło nam się pełniej i radośniej, jest zachęcanie ludzi do życia z pasją. A już super ważne jest to, by dawać wsparcie dzieciom i dać przestrzeń na rozwijanie swoich pasji. Nie ma większego znaczenia, czy zdobywają piątki i nagrody. Istotniejsze dla ich rozwoju i jakości życia jest to, by podążały za swoją pasją, która da im siłę do działania i będzie kołem zamachowym ich rozwoju. Pasja da im wewnętrzną moc, dzięki niej poczują się pewniejsze siebie. I w takim właśnie duchu wychowuję swoich synów. Nieważne, że syn krzywo prowadzi szlaczki, czy jego rysunki odbiegają od starannych prac jego koleżanek. No i co z tego? Jego obecną pasją jest piłka nożna i w wieku kilku lat zna nazwiska większości najlepszych piłkarzy, potrafi rozróżniać herby klubów piłkarskich, a każdą wolną chwilę na podwórku spędza z piłką lub na rowerze, bo ćwiczy nogi ;-)

ODWAGA, UWAŻNOŚĆ I PASJA
Na fali tego, chyba wciąż jeszcze awangardowego, podejścia zapoczątkowałam kampanię społeczną „Miej odwagę, żyj uważnie i z pasją”. Kluczowym jej elementem jest film, w którym wypowiadają się matki z córkami. Zachęcam do obejrzenia i podawania dalej TUTAJ.
Niech jak najwięcej osób zainspiruje się do odważnego i uważnego życia z pasją, bo pasja = miłość i radość.  Proste? Proste! Żyjmy w duchu prostoty i (dobro)wolności! :-)

Zgadzacie się z tym, że pasja ma znaczenie?


Więcej na temat pasji znajdziecie na stronie Gabrieli Kucy Kobieca siła.

Komentarze

  1. Tak, pasja ma znaczenie. Chociaż podobno powinno się mówić raczej o hobby, bo słowo pasja oznacza... hm... stan chorobowy. ;-)

    O pasji fajnie się mówi, jeśli ma się jakiekolwiek zabezpieczenie socjalne (o. Szustak ma takowe, ja również). W przeciwnym razie nie ma czasu na pasję. Ideałem jest, kiedy pasja jest źródłem utrzymania i odwrotnie. Łatwiej jest realizować pasję będąc kawalerem lub panną (patrz: Cejrowski, Pawlikowska). Inaczej na życie patrzy się, kiedy ma się swoje gniazdko i kilka dzióbków do nakarmienia. Człowiek jest wtedy mniej skłonny do ryzyka i czasem decyduje się robić rzeczy, które jego pasją nie są, ale dają zabezpieczenie socjalne. Płynie z prądem, bo tak mu się ułożyło albo boi się zaryzykować przyszłość swoich dzieci. A pasję realizuje w wolnych chwilach.

    Ja też jestem minimalistą, kocham prostotę, góry, namiot, wypoczynek w gronie rodziny, brak TV itd. Generalnie zgadzam się ze stawianymi na tym blogu tezami. Chciałbym, żeby moje dzieci odkryły swoją drogę, ale chciałbym też, żeby miały z czego utrzymać siebie i rodzinę. Ocena wyboru drogi nie jest moim zdaniem prosta i jednoznaczna. Moim zdaniem to jest trochę tak, jak z małżeństwiem - Ci, którym się udało, twierdzą że lepiej najpierw pójść za głosem rozsądku, a pasja przyjdzie później sama. ;-)

    Syn lubi piłkę? Oby został wielkim piłkarzem! Jednak takich jak on jest wielu, a utrzymać się z tego potrafią nieliczni. Zawód sportowca (ale też np. muzyka) to zawód bardzo wysokiego ryzyka. Często poświęca się naukę innych przedmiotów w szkole, żeby rozwijać swoje ulubione umiejętności. Super, jeśli się uda i gra się w najlepszych zespołach sportowych (lub występuje na światowych scenach muzycznych). A jeśli nie...? "Przeciętnych" sportowców i muzyków (piszę w cudzysłowie, bo oni są i tak tysiąc razy sprawniejsi i zdolniejsi od przeciętnego człowieka) jest bardzo wielu na rynku. Mam znajomego sportowca i muzyka, którzy są właśnie tacy i ... ocierają się o bezrobocie. Jeden zaczął pracę w biurze podróży, a drugi robi zdjęcia w przedszkolach. Czy to jest dobrowolna prostota? Nie, raczej ciągły stres i zaciskanie pasa.

    Nie gloryfikuję wyścigu szczurów. Wskazuję tylko na to, że życie nie jest czarno-białe, jak wielu minimalistów próbuje to przedstawić. Już tutaj o tym pisałem, ale skończyło się na posądzeniu mnie o dążenie do posiadania złotego kibla i nowego smartfonu, czy czegoś tam (nota bene w obu przypadkach ich koszt jest śmiesznie mały w porównaniu z kupnem, czy wynajmowaniem mieszkania).

    Pozdrawiam miłośników prostoty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się co mówi o. Adam w załączonym filmiku. Tak, dobre oceny "ze wszystkiego", a teraz także nie każde studia i nie od razu zapewnią dziecku dobry start. To często ambicje i troska rodziców. Sami, poprzez etap edukacji domowej, wyleczyliśmy się z "myślenia szkolnego" i staramy się nie przykładać zbyt dużej wagi do ocen (tych dzieci, które obecnie uczą się w szkole).
    Warto odkrywać mocne strony dzieci i rozwijać ich pasje, choć często są tylko przejściowe. Ważne, żeby dzieci miały swobodę ich wyboru, a nie było to kolejne realizowanie "marzeń rodziców" (często np. gra na instrumencie nie oznacza konieczności pójścia do konserwatorium).
    Łatwo o. Adamowi mówić, ale sam zastanawiam się jak bym przyjął decyzję dziecka, że nie chce iść na studia. Mam nadzieję, że odkryte (i realizowane) pasje w połączeniu z przyjazną i twórczą atmosferą w domu umożliwią podjęcie tej optymalnej (świadomej mocnych stron i predyspozycji, wolnej, ale i odpowiedzialnej) decyzji o wyborze drogi zawodowej. To trudny temat i na szczęście mamy jeszcze czas na jego przemyślenie.
    Wydaje mi się też, że ważne, żeby pokazać dzieciom, iż praca nie jest całym życiem, że mamy pasje (hobby) i robimy dla nich miejsce - kurs tańca, wyjazdy w góry, pisanie bloga. Wtedy nie musimy tak "gloryfikować" zawodu i pracy zawodowej. Praca przynosi dochód i tyle, dobrze jeśli łączymy ją z pasją, ale wcale tak być nie musi i świat się od tego nie zawali.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Konradzie za możliwość publikacji artykułu. :)
    A propo's Twojego komentarza, Ojcze --> moim celem nie jest to, żeby ludzie rzucali etaty, tylko żeby uświadomili sobie, co jest ich pasją i pielęgnowali pasję/hobby. Pracuję z kobietami i wiele z nich, mówi mi, że nie ma pasji. A kiedy dogłębniej się nad tym zastanawiamy, to ta pasja się odnajduje, tylko, że trudno im było ją nazwać. Wiele osób nie potrafi odpowiedzieć na pytanie co jest ich pasją.
    Syn, o którym piszę, obecnie lubi piłkę nożną, a wcześniej interesowały go dinozaury (zbierał figurki, książki, oglądał bajki o dinozaurach), a za parę lat może kochać coś zupełnie innego. On ma 6 lat i trudno dziś mieć pewność, że będzie piłkarzem. ;) Jednak fakt, że ma coś , co kocha i w czym się rozwija jest dla mnie wazniejszy niż to, że szlaczki mu nie wychodzą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa... no ten sposób to moje dzieci też coś tam bardzo lubią. Nie zrozumiałem, pardon. Ja też mam parę ulubionych aktywności, które pielęgnuję z różną częstotlwością i z różnym skutkiem. :-)

      Ale nadal uważam, że do uprawiania hobby trzeba mieć jako takie zabezpieczenie socjalne. W przeciwnym razie nie ma na to czasu. Wzorem dla mnie są nieco bogatsi od nas Niemcy (albo bliżej nas - mieszkańcy Śląska). Oni bardzo dbają o hobby. To tam jest najwięcej orkiestr, gołębiarzy, akwarystów, motocyklistów, organistów, modelarzy i żeglarzy. Do tego piękne rękodzieło, ogródki przydomowe, przetwory na zimę itd. Długo można by pisać...

      Usuń
    2. Czy to absolutna prawda, ze do uprawiania hobby trzeba mieć zabezpieczenie socjalne?
      Znam ludzi ubogich, którzy bez pasji, by zwiędli, na to zawsze znajdą skromne środki. To kwestia priorytetów.
      Jeśli ktoś kocha podróże, a nie stać go na podróżowania, może oddać się pasji poprzez czytanie blogów podóżniczy, książek i magazynów wypożyczonych z biblioteki. Znam wiele przykłądów na to, że ludzie podróżują mając bardzo niski budżet do dyspozycji. To także kwestia kreatywności i otwartości na różne rozwiązania. :-)
      Pozdrawiam
      Gabriela

      Usuń
  4. Dziękuję za ten wpis. Daje do myślenia :)
    Myślę sobie, że uważność jest kluczowa dla życia z pasją. Bo daje nam wiedzę o tym, co ważne, a stamtąd już o krok do podążania własną ścieżką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako mama się zgadzam z wykładem ojca Szostaka, bo szkoła jest w kryzysie i na tym, o czym on mówi, opierają się alternatywne systemy edukacyjne. Natomiast z tą pasją - skomplikowana sprawa. Ja byłam dziewczynką uzdolnioną wyraźniej w jednej dziedzinie, która była moją pasją. Poświęciłam jej wiele czasu i energii, wyedukowałam się, zdobywając kolejne tytuły, nikt nade mną nie stał z batem, żeby to robić. Po prostu moi nauczyciele dostrzegali we mnie ten żar i zdolności płynące z pasji, wspierali, a ja byłam (wewnętrznie!) zmotywowana do dalszych działań. W efekcie - stałam się wąsko wyedukowaną specjalistką, która po całej tej edukacji nie zajmuje się swoją wąską specjalnością, żyje wprawdzie ze swojej szeroko pojmowanej pasji, ale nie przynosi to tyle satysfakcji, możliwości rozwoju jak mi się wydawało. Kryzys, jaki mnie czekał po uzmysłowieniu sobie swojego nakładu pracy, poświęcenia dla swojej pasji i skromnego efektu, był jak studnia. Wychodzę z niego, przedefiniowuję siebie i swoje cele, odnajduję trochę inne fascynacje (niektóre z nich wciąż w obrębie mojej pierwotnej dziedziny). Nie wiem jeszcze jaka płynie z tego lekcja, ale byłabym ostrożna z powiązaniem pasji i edukacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne spostrzeżenia. Czy możesz się podzielić tym, jak "wąsko" się wyspecjalizowałaś? W jakiej dziedzinie? Magda

      Usuń
    2. Bardzo wąsko ;) Jestem literaturoznawczynią, z doktoratem poświęconym współczesnemu Wilnu i jego reprezentacjom w literaturze polskiej, litewskiej i żydowskiej. Stypendia, kwerendy, niszowe języki, studia kulturowe, pogranicza kulturowe, interdsycyplinarność, blablabla, wszystko to bardzo ciekawe i wynikające z mojej pasji, ale nie muszę mówić, że poza uniwersytetem nie ma miejsca na zawodową realizację tego typu specjalności. No i przy tym ciężko mi dorobić łatkę kogoś kto bezrefleksyjnie poświęcił się pracy naukowej, a potem obudził się z ręką w nocniku, bo robiłam obok całe mnóstwo rzeczy związanych z szerzej rozumianą literaturą i finalnie robię w książkach na rynku wydawniczym. Spór uczeń vs pasjonat jest w moim przypadku dużo bardziej skomplikowany niż to, co mówi ojciec, bo ja byłam pasjonatką całe życie i poza satysfakcją niewiele z tego wynikło. Moje koło zamachowe się zacięło, definiuję je na nowo. Ojciec może badać Biblię, bo jest w instytucji, która mu to umożliwia i tego od niego oczekuje. Oczywiście, że można mówić teraz, że edukacja nic nie daje, i ja się z tym generalnie zgadzam, ale to jest zmiana, która dokonała się na przestrzeni kilku ostatnich lat a nie na przestrzeni życia i długotrwałej edukacji. Co więcej, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jaka zmiana dokona się na przestrzeni życia naszych dzieci. Ważne natomiast wydaje mi się to, co mówią kobiety - wzbudzanie poczucia wartości bez względu na rywalizację. I jeszcze dodałabym - umiejętność dostosowywania się do zmian, elastyczność. Zainteresowania czy hobby, tak są ważne, warto je rozwijać w dzieciach, nawet czasem kosztem innych spraw, ale nie wszystko nazwałabym od razu pasją. Warto dzieciom dawać szukać, warto znaleźć proporcję między wyścigiem szczurów a oddawaniem się pasji.

      Usuń
    3. Bardzo Ci dziękuję, że się tym podzieliłaś.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, by koło zamachowe ruszyło. :)
      Gabriela

      Usuń
  6. Po sobie widzę, że wiele z tego co dobre w moim życiu wyniknęło z pasji...
    Ale też - podobnie jak pani poczytalna - widzę, że to nie sama bajka, że są minusy "zbyt wielkiego" wyspecjalizowania się :)
    Fakt, śmiało mogę powiedzieć, że nie byłbym tu gdzie jestem i tym kim jestem gdyby nie pasje i często mrówcze zaangażowanie w ich realizacje.
    Co nie oznacza oczywiście, że gdybym tych pasji nie miał moje życie byłoby uboższe...
    Co to, to nie...
    Byłoby po prostu inne...
    Wszelako dziś swoje dzieci zachęcam, a w chwilach ich zwątpienia rozumnie dyscyplinuję (jak to robił ze mną mój ojciec) do zgłębiania swoich zainteresowań nawet kosztem "chwilowego" zaniedbania innych spraw :)
    Czasami tak trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam w szkicach, w przygotowaniu, wpis z tym filmikiem, ale głupio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, możesz pokazać swój punkt widzenia ;)

      Pozdrawiam
      Gabriela

      Usuń
  8. Dzięki wielkie za ten tekst! Zastanawiałem się czy tylko duchowni i Ci, którym się w życiu udało mówią o tym, że warto żyć pasją, ale na szczęście widzę, że jest chociaż jedna świecka osoba, która uważa pasję za coś bardzo ważnego w życiu i nawet wychowuje w takim duchu swoje dziecko. Jeszcze raz dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troje swoich dzieci ;)
      Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam
      Gabriela

      Usuń
  9. o pasji cały czas nawija Andrzej Burzyński w swoich podcastach - warto się zapoznać

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…