Przejdź do głównej zawartości

W konsumpcyjnym matriksie

Współczesny świat próbuje wmówić nam, że za wszystko trzeba płacić: z góry, z dołu, pre-paid, gotówką (rzadko) lub na kredyt (najczęściej), wcześniej lub później.

Żyjemy w konsumpcyjnym matriksie. Kiedyś zegarek na rękę służył do odmierzania czasu. Lubię czasem oglądać zegarki na wystawie jubilera, za cenę niektórych mógłbym utrzymać rodzinę przez miesiąc (albo i dłużej). Co więcej, od kilku lat nie noszę zegarka, udało mi się nie dostać go na ostatnią gwiazdkę od rodziców. Mam dzięki temu więcej czasu. Zresztą zegarki są dzisiaj wszędobylskie, tak jakbyśmy nie mogli żyć bez ciągłego przeliczania minut. Spróbujcie kiedyś przeżyć jeden dzień bez patrzenia na zegarek.

Jak pamiętacie z filmu Matrix, mamy wybór - między niebieską lub czerwoną pigułką: ,,Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora."  - powiedział Morfeusz do Neo.

Możemy dokonać wyboru i odmówić udziału w targowisku próżności. To niestety czasami kosztuje. Dla niektórych przestaniemy być cool, stracimy autorytet, potraktują nas obcesowo (spróbujcie iść do banku bez garnituru i aktówki, tylko w dżinsach i koszulce). Ale życie w wolności jest nie do przecenienia. Poza tym po drugiej strony barykady jest nas coraz więcej (o czym świadczy to, że czytacie ten wpis :).

Zacznijmy od małych rzeczy, za które nie musimy płacić. Drobne przyjemności, które tylko czekają wokół nas, aby przynieść nam wytchnienie. Każdy może zrobić sobie listę takich darmowych rzeczy. A może podzielicie się nią ze mną i innymi?

Oto moja lista ad hoc:
1. Poranna kawa (z żoną).
2. Dobra książka (z biblioteki).
3. Jazda na rowerze (szybka).
4. Muzyka (w ruchu).
5. Chodzenie po trawie (na boso). 
6. Leżenie na trawie w cieniu drzewa (dzieci biegają naokoło). 
7. Taniec z ... (patrz pkt1).
8. Budowanie z klocków (z synkiem). 

I tak można by mnożyć. Spróbujcie, to wcale nie jest trudne!

Komentarze

  1. Zbieranie grzybów (i potrawka z nich w domu), zbieranie jagód i malin; obserwowanie ptaków albo chrabąszczy; palenie ogniska (nie wszędzie, oczywiście); piesze wędrówki i wyjazdy rowerowe z sakwami (najtańsze wakacje); spotkania z przyjaciółmi - w domu, na działce, w ogródku; tworzenie - rysowanie, robótki ręczne (materiały do twórczości można zdobyć za darmo lub niewielkim kosztem, warto popytać znajomych, czy nie zalegają gdzieś u nich kłęby niepotrzebnych włóczek i innych ciekawych rzeczy); domowe sposoby na dbanie o siebie (jak maseczka z płatków owsianych); pływanie latem w jeziorze... i tak dalej. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. próbowałam kiedyś przez jeden dzień nie patrzeć na zegarek ale to ciężkie ;) trzeba też się odciąć od internetu (na komputerze można zakleić zegarek, ale wystarczy wejść na jakieś forum, portal, facebooka, maila i już wiadomo ktora godzina), telewizora i nie wychodzić z domu :D

    z darmowych rozrywek zdecydowanie najbardziej cenię sobie rower, bibliotekę i przyrodę oraz czas spędzony z najbliższymi i zwierzakami. w dużych miastach jest też cała masa różnych darmowych wydarzeń kulturalnych, można iść na wykład, ciekawe spotkanie np. z pisarzem, obejrzeć film czy sztukę, wymienić się niepotrzebnymi gratami i ciuchami itd.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo poranny kubek wody ze stopami na trawie jeszcze mokrej od rosy i wśród ciszy, sport - bieg po lesie - czujecie ten zapach sosny wymieszany z gorącem po upalnym dniu, albo poranny, rześki?; jazda na rowerze - z wiatrem na twarzy. Książki, albumy - z biblioteki, od innych czytaczy zaprzyjaźnionych; rozmowy - z bliskimi i dalszymi, z maksimum uwagi i skupienia na nich; "dyskusje" z maluchami - to jak dziwienie się światem na nowo, niedzielne popołudnie w ogródku, na słońcu; wystawy, spotkania, muzea - w dni wolne od opłaty, tkactwo - z wełny ze starych swetrów, z wymiany z innymi tkaczami. Pewnie tak można i można wymieniać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Co prawda długo po czasie, ale chciałabym dodać poranny spacer z psami w lesie. Daje mi to niesamowitego kopa energii na cały dzień. Nie chcę, żeby ktokolwiek mnie z tego wyręczał. Pozdrawiam serdecznie - Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodawać można zawsze, bo nic nie straciło na aktualności. Pozdrawiam

      Usuń
  5. zrobienie swietnego bimberku z kukurydzy na drozdzach winnych , gotowanie na ognisku w plenerze ,najlepiiej smakuje ryba skwierczaca na zeliwnej patelni gdy dym unosi sie prosto do nieba nad zakolem rzeki o zachodzie slonca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czerwoną i niebieską pigułkę można zrozumieć trochę głębiej. Nie dotyczy to tylko życia materialnego, właściwie w ogóle go nie dotyczy. To nie tylko, że płacę lub nie płacę, albo nie używam zegarka. Czerwona pigułka to poznanie prawdy, urodzenie się, a królicza nora to droga, która do niej prowadzi. Teraz żyjemy w świecie materialnym jakby dali nam niebieską pigułkę, podłączeni do maszyny, która wyświetla nam wszystko i kontroluje nas. Ale czerwona pigułka czyli pragnienie wyzwolenia się z tego świata daje tą wolność, bo tylko prawda jest wolnością. I pragnienie tego musi być ważniejsze ode mnie, nawet gdyby ta prawda okazała się przykra i wstrząsają. A to i tak tylko ego tak wyświetla, że to straszne, bo przecież taki zarąbisty Matrix zbudowało a my chcemy jakiejś nory. :D Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na tą stronę tu wiele ciekawych artykułów w podobnym tonie. http://zdrowieducha.pl/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć





Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…