Przejdź do głównej zawartości

Starość - wiek poprodukcyjny czy czwarty etap?

Krótki cytat z książki Marzeny Florkowskiej "Ojciec Piotr. Benedyktyn, kameduła, rekluz" - biografii ojca Piotra Roztworowskiego, uchodzącego za największą postać życia monastycznego w Europie końca XX w.:

"Lubił też [ojciec Piotr] powtarzać, że nasza cywilizacja chrześcijańska wydała taką koncepcję człowieka, która dzieli życie na przygotowanie do zawodu, zawód i emeryturę. Wiek przedprodukcyjny, produkcyjny i poprodukcyjny. 
Zdaniem ojca Piotra pod tym względem więcej mądrości wykazują hindusi, którzy dzielą życie ludzkie na cztery etapy. I etap - do dwudziestego drugiego roku życia - przygotowanie  do ofiary. II etap to jest ta właściwa ofiara, zaangażowanie w życie. A  potem III etap, kiedy się ujrzy twarz wnuka, około czterdziestego piątego roku życia, człowiek idzie do lasu, ażeby rozważyć swoje życie i IV etap - powrót do społeczności jako guru, czyli nauczyciel mądrości. 
Starość nie jest pojęta jako emerytura, jako odejście, jako wiek poprodukcyjny, ale jako dojrzałość wewnętrzna. I ojciec zwracał uwagę na to, że i my tak powinniśmy postrzegać nasze życie."

Dzisiejsza kultura to dyktatura i kult młodości. Aktorzy i celebryci, a w ślad za nimi zwykli zjadacze chleba (których na to stać) niwelują oznaki starzenia się farmakologią i operacjami plastycznymi, natomiast mentalnie odgrywają -na przykładzie płci męskiej- "dużych chłopców" w trampkach i T-shirtach. Starość jest passe i nie wypada o niej publicznie mówić, ani tym bardziej się do niej przyznawać. Wcześniej czy później (w zależności od wieku) warto wziąć sobie do serca słowa Desideraty: "Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości".

Do osób starszych wiekiem (choć często młodych duchem) podchodzimy z pobłażaniem, ewentualnie traktujemy ich jako obciążenie systemu emerytalnego, względnie tanią (jeśli nie darmową, mam tu na myśli dziadków) siłę roboczą, jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi (zapominając niekiedy zapytać, czy aby nie mają ciekawszych planów na jesień życia).

Zamiast myśleć o starości i emeryturze jako wieku poprodukcyjnym, swego rodzaju kulturalnym i społecznym getcie, bardziej odpowiada mi przytoczona wyżej koncepcja traktująca życie jako spójny, nieprzerwany proces, składający się z 4 (lub więcej) etapów na drodze zdobywania wewnętrznej dojrzałości. Nie oznacza to niemożności realizowania swoich życiowych pasji. Wręcz przeciwnie: "Ludzie, którzy przyjmują swoją starość, nie robiąc z niej problemu, są młodsi od tych, którzy chcą za wszelką cenę zachować swoją młodość" - pisał Antoni Kępiński. 

A na koniec, dla przełamania stereotypów na temat "starości", poniżej dwa piękne (choć jakże odmienne) przykłady jej przeżywania:


W wieku 67 lat Doba przepłynął samotnie kajakiem Atlantyk
bijąc rekord najdłuższej trasy kajakarskiej na otwartych wodach.







Dodano 25.02



Komentarze

  1. Chodzi mi po głowie podział życia na dwa główne etapy: zdobywanie dojrzałości i dojrzałość.Ten drugi od dawna wydawał mi się o wiele bardziej pociągający, niż pierwszy. I tak jak można być dojrzałym młodym człowiekiem, tak też - niedojrzałym starcem.

    Co do podziałów związanych z pracą, to obecnie nie jest on tak jednoznaczny jak dawniej. Spośród mi znanych, jest naprawdę wiele osób, które nie zaprzestały pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego i trudno przewidzieć, czy to w ogóle nastąpi ;-). Niestety pracują też dzieci i jednocześnie nie pracują osoby w "wieku produkcyjnym". Istny misz-masz.

    Dyktatura piękna i kult młodości - bez wątpienia, przynajmniej w świadomości zbiorowej. Czy indywidualny człowiek się temu podporządkuje - jego wybór. Wiadomo - rynek pracy, czy presja określonych środowisk niekiedy skłaniają do uległości w tym względzie, jednak możliwość wyboru przeważnie wciąż pozostaje.

    Ciekawy wybrałeś temat Konradzie. Od pewnego czasu jest dla mnie wyjątkowo interesujący. Podobnie jak starsi ludzie. Niecierpliwie też czekam na własną dojrzałość ;-). Pewnie z tego powodu mam pozytywne nastawienie do pojawiających się zmarszczek i siwych włosów :-).

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja, w dzisiejszych czasach starszych ludzi wyrzuca się na "daleki bok". Zapomina się o ich mądrości oraz o tym co przeżyli. Starość kojarzy się wielu ludziom z czymś przemijajacym, ale czasami jest to przemijanie naprawdę piękne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Starzy ludzie tacy jak na zdjęciach niestety są w mniejszości. Większość obraca się pomiędzy przychodnią zdrowia i telewizorem. Będę okrutna ale natura nie stworzyła człowieka by żył dziewięćdziesiąt lat. Starcy będących mędrcami w dawnych czasach byli pojedynczymi jednostkami w wiosce a teraz dzięki medycynie podtrzymujemy trwanie wszystkim do późnej starości niestety mózg ludzki nie chce tak długo pracować ani serce.
    Oczywiście idealnie byłoby gdyby od starszych osób można byłoby czerpać wiedzę i doświadczenie . Ale niestety oni sami nie chcą lub nie potrafią nam jej przekazać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejmując temat tylko częściowo chodziło mi o starych ludzi. Czasem faktycznie nie chcą lub nie potrafią przekazać nam swojej wiedzy, ale często to my sami (młodzi) nie chcemy po prostu słuchać. To często nie są "elaboraty", ale mądrość wypowiedziana w prostych, niewyszukanych słowach, a czasem w samej postawie.
      Jednak przede wszystkim chodziło mi o nasz stosunek do starości, jak my sami postrzegamy nasze życie. Wbrew pozorom z tematem starości zderzamy się bardzo szybko - stojąc przed lustrem, przekraczając kolejne dziesięciolecia naszego wieku albo obserwując dorastanie naszych dzieci. Czy będziemy od niej uciekać, czy przyjmować bez lęku jako kolejne doświadczenie?
      Mądrość i dojrzałość rzeczywiście nie przychodzą z samym wiekiem, ale wynikają z dobrze przeżytego życia. Żyjmy zatem już teraz tak, aby -jeśli pozwolą nam na to nasze siły fizyczne i umysłowe- dzięki wydłużeniu ludzkiego życia osiągnąć w starości maksimum swojej wewnętrznej dojrzałości. To w dużej mierze zależy od naszej teraźniejszości!

      Usuń
  4. Dziś byłem na pogrzebie cioci, która przeżyła 100 lat! Była skarbnicą wiedzy - zaczynając od Marszałka. Jej księga życia już została zapisana i zamknięta.......

    OdpowiedzUsuń
  5. Dj Wika - to przykład kobiety, która "nie starzeje się" https://www.youtube.com/watch?v=72PRW_pJRoE#t=15

    Recepta: aktywność, pasja , energia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Starość to czas jak każdy inny...
    Pewnych rzeczy mozemy wiecej, pewnych mniej i to tyle...
    Ważne jest co ze sobą robimy, a nie co moglibyśmy, a nie robimy...
    Jak to kilka dni temu powiedział mój ojciec (z górą siedemdziesięcioletni): "No tak, maratonu ponizej 3 godzin to ja z pewnością już nie przebiegnę, ale konno z Lisbony do Moskwy..."
    I zapisał sie na kurs jazdy konnej :)
    Roman

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie o starości i nowym "modelu aktywnego seniora" napisała Iwona ba swoim blogu http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl/?p=371

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…