Przejdź do głównej zawartości

Drugie życie śmieci

Kiedyś pisałem o nowym życiu rzeczy w poście tutaj. Teraz chciałbym napisać o śmieciach, które w pierwszym odruchu wyrzucamy jako coś, co nam nie jest potrzebne, co zajmuje miejsce, swoją rolę już spełniło. A my zbieramy :-). Konkretnie: 
  • rolki po papierze, zakrętki, pudełka po kremach, sprężynki, pudełka po zapałkach, kapsle
Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia dzieci i nasze M z piwnicą, gdzie można to pomieścić :-). Oczywiście, że zapełniamy kilka pudełek do przechowywania, jednak miejsce warto znaleźć. A po co to?

Pierwszy argument jest taki, że bardzo często czegoś potrzeba na "już" na zajęcia. Najczęściej przypomina się wieczorem, że na jutro jest niezbędna jakaś magiczna rzecz. Nie trzeba pisać, jakim zbawieniem jest taki ukryty skarb.

Drugi to możliwość zorganizowania warsztatów dla dzieci. Podczas ostatnich ferii zimowych udostępniliśmy naszej czwórce + kuzynom zawartość takich zbieranych pudełek. Radość ogromna, praca przy rozłożonym stole, każdy może brać i budować to, na co tylko ma ochotę. Praca na dwa dni. Efekt na poniższych zdjęciach. Roboty to praca synów, natomiast domek dla lalek to dzieło siostrzenic. Domek wymagał dodatków w postaci plasteliny i bibuły, u chłopaków wystarczyła taśma i klej florystyczny.


 











Warto spróbować......

Komentarze

  1. Nie mam jeszcze dzieci, jednak z własnego dziecięcego doświadczenia mogę powiedzieć, że "śmieciowe" zabawy były najlepsze :) choć u mnie chyba królowały stempelki ziemniaczane ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zastanawiam się z kolei, czy takie chomikowanie "śmieci" nie kłóci się trochę z zasadą "im mniej, tym więcej" ;) Rozumiem, że później można to wszystko wykorzystać - ot, choćby tak jak na powyższym przykładzie, ale... sam jestem zwolennikiem usuwania wszelkich pudełek, pozostałości itp. Dawniej z kolei trzymałem takie rzeczy z zamysłem, że "kiedyś się przydadzą", ale kiedy przychodziło "kiedyś", to nic z tych rzeczy nie było potrzebne. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Śmieci" są przydatne osobom, które coś tam sobie "tworzą". Dzieci tworzą bez przerwy, więc dlaczego zawsze maja wykorzystywać do tego świeżo kupiony blok czy brystol? Ja zachowuję niektóre opakowania po kosmetykach, bo w nich mieszam i przechowuję te domowej produkcji. W ogródku przydają się np. wiadra po farbach (jako przenośnie kosze na śmieci ;-). Jeśli twórczość, czy różnorodne prace tego nie wymagają, to z pewnością "śmieci" powinny być zdegradowane do pozycji śmieci ;-).

      Usuń
    2. Zasada:"Im mniej, tym więcej" też ma swoje granice :)
      Oczywicie, chomikowanie dla samego chomikowania jest niepotrzebne, wszelako u Tomasza ma miejsce (tak przynajmniej rozumiem) chomikowanie pewnej, ściśle określonej ilości "przydasiów" i to jeszcze na dodatek w sposób szybko rotujący...
      Roman

      Usuń
    3. Tak, mamy ograniczone miejsce na zbieranie. Przestrzegam tego aby nie rozrosło się do rozmiarów "połowy piwnicy" :-). Kwestia szybkiej utylizacji też nie byłaby problemem bo można szybko odbudować zapas - w końcu co jak co ale papier toaletowy używamy codziennie ;-).

      Usuń
  3. Roboty i domek są cudne :) Takie zabawy pozwalają rozwijać w dzieciach kreatywność, którą szkoła niestety często zabija.
    Kiedyś miałam okazję być w przedszkolu w Niemczech, w którym za zabawki służyły głównie kartonowe pudła. Byłam wtedy pod wrażeniem dziecięcej pomysłowości, jak zobaczyłam ile ciekawych rzeczy można zrobić z jednego kartonu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :) W polskich przedszkolach tez się dużo zmienia :) a robienie czegoś z niczego jest teraz "w modzie" :) Gdyby to jeszcze przeszło do szkół....

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne roboty.
    W moim wczesnym dzieciństwie nie było gotowych domków dla lalek. Z pudełek z kuzynką budowałyśmy domy, z mniejszych robiłyśmy meble, same szyłyśmy ubranka, firanki, pościele, z plasteliny jedzenie dla lalek. Z drzewa i koła od roweru powstawał okręt, a ze starego prześcieradła żagiel.
    Wyobraźnia pracowała.
    Dwa lata temu z moimi siostrzenicami zrobiłyśmy dom dla kotów z pudełka. Może nie przetrwał do dziś, ale wspomnienia zostały, a dziewczyny zachwycone były, a koty już w ogóle :)
    Ehhh ....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć