5 lutego 2016

Dziecięca twórczość i jak sobie z nią radzić

Wenus z Willendorfu versus rolki od papieru...
Dzisiejszy wpis powstał na prośbę Agaty, która napisała: Jestem zasypywana dosłownie tonami laurek, rysunków, ludzików z plasteliny i modeliny, itp. Rzeczy te są naprawdę piękne i wzruszające, ale objętość ich mnie przeraża; mamy do dyspozycji strych u teściów i tam to składuję, ale takich ilości niedługo strych też nie pomieści. Jak to wygląda u Was?

Radosna twórczość dzieci to naturalny, piękny i dłuuugi etap, który dla rodziców, zwłaszcza rodziców – minimalistów, może być nie lada wyzwaniem. Po okresie ekspozycji prac młodych i niezwykle płodnych twórców (i oddaniu im należnego hołdu, rzecz oczywista), powstaje zasadnicza kwestia, z którą boryka się zarówno przeciętnej wielkości galeria, jak i zwykła rodzina dysponująca ograniczoną powierzchnią wystawienniczą: co z tym fantem zrobić?

Poniżej przedstawiam w zarysie obieg dzieł sztuki w naszej rodzinie (z czwórką artystów):

1. Niewielkich rozmiarów karteczki, typu laurka czy liścik, wklejamy na bieżąco do naszego rodzinnego Niecodzienika. Co to  jest Niecodziennik dowiesz się tutaj.

2. Wstępnie rysunki wędrują do segregatora na kuchennym parapecie, zaś formy przestrzenne, jak na zdjęciu powyżej, do niewielkiego pudełka na regale.



3. Wielkoformatowe prace (wykonane zwykle dla celów szkolnych lub w ramach zajęć ED) z czasem wyrzucamy, niekiedy robiąc im zdjęcia. Zdjęcia robimy także pomysłowym konstrukcjom z klocków (raczej na wyraźne życzenie dzieci), czy też większym przedmiotom wykonanym np. z kartonów, dla których brakuje miejsca. O wykorzystaniu kartonów w zabawie pisałem tutaj.

4. Kiedy rysunki, figurki, itp. zaczynają „wychodzić”, to znak, że czas przejść do kolejnego etapu, czyli ostrej selekcji. Zwykle w fazie ekspozycji znajdują się już kolejne prace, więc co do tych odleżałych zarówno nam, rodzicom, jak i autorom łatwiej ocenić, czy mamy do czynienia z ponadczasowym dziełem sztuki, czy z seryjnym produktem kultury masowej ;)

Dla tych pierwszych mamy trzy miejsca docelowe:
-  pudełko na prace przestrzenne (wspólne dla wszystkich dzieci)


- pudełko na rysunki, karty pracy, rozpoczęte i niedokończone książki, itp. (każde dziecko ma własne)
-  teczka Pamiątki od dzieci dla rodziców, w której gromadzimy większe laurki, kartki urodzinowe, listy, jakie otrzymaliśmy od dzieci.



5. Na zakończenie: ciekawym, choć pracochłonnym, pomysłem jest wykonanie albumu rysunków dziecka z  pewnego, najlepiej kilkuletniego, okresu – wymaga to wyselekcjonowania kilkudziesięciu rysunków, które dziurkujemy, składamy i związujemy. Okładkę możemy wykonać samodzielnie z tektury oklejonej ozdobnym papierem, jak na załączonym zdjęciu (album obejmuje twórczość z 4 lat).






Jak radzicie sobie z twórczością dzieci? Macie jakiś własny system? 

6 komentarzy:

  1. Świetne pomysły. Nasza pociecha ma dopiero półtora roku, ale już zaczynam się zastanawiać, jak podejść do jej przyszłej twórczości... Pewnie też będziemy robić album albo fotografować wszystkie i tworzyć fotoksiążkę. Przede wszystkim będzie mi zależało na tym, by trzymać te o większym znaczeniu w jednym miejscu (ja nigdy tego nie miałam, wszystko do tej pory wala się po rodzinnym domu w przypadkowych miejscach).

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne pomysły, ja na razie tą bardziej wartościową twórczość trzymam po prostu w pudełku

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj u nas to jest temat rzeka! Mamy już i segregatory-teczki z foliami (jakieś nędzne 10 sztuk), do których pieczołowicie (sama, bo Najstarszy jeszcze nie dawał rady) wślizgiwałam jego setki rysunków (które wówczas wydawały się być naprawdę ponadczasowymi dziełami sztuki). Dla najmłodszej Gwiazdy przeznaczyliśmy takie tekturowe segregatory jak Wasz z kuchennego parapetu (4 przepełnione sztuki). Prace przestrzenne są w kartonach pod łóżkiem rodziców. Ogólnie prace dzieci wyzierają z każdego kąta i gromadzą się na wszystkich płaskich powierzchniach, no cóż, trochę bałaganimy... Wychodzi na to, że albo nie jesteśmy jeszcze takimi minimalistami jakimi byśmy chcieli być, albo mamy problem z odróżnianiem dzieł sztuki od wytworów kultury masowej :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś cudownego, takie prace plastyczne to najpiękniejsze pamiątki. Żałuję, że moja mama nie zachowała praktycznie żadnych moich laurek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam już sporo rysunków, wyklejanek itd., które zrobił syn, teraz czekam na większą aktywność artystyczną córki. :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio z moim 6 letnim dzieckiem... dużo... ekhmm... gotuje. Jest to twórcze, dziecku się bardzo podoba, staramy się gotować zdrowo i oszczędnie. oczywiście pożądaną aktywnością nr 1 jest Android i gierki (ale dla którego dziecka nie jest) mimo to staram się to zastępować aktywnościami zbliżającymi dziecko bardziej do świata realnego...

    OdpowiedzUsuń

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...