Przejdź do głównej zawartości

Efekt Diderota, czyli uwaga na styl życia!


Denis Diderot. To pewnie ta szata...
Przedmioty, którymi się otaczamy, tworzą pewną spójną całość składającą się na określony "styl życia". Kupując nową rzecz warto pamiętać o tzw. efekcie Diderota. Otóż Denis Diderot (1713-1784) otrzymał kiedyś w prezencie jedwabną szatę, która -jak stwierdził- nie pasowała do tradycyjnego, pełnego zakurzonych książek, gabinetu. W porównaniu do nowego stroju jego stół, dywan, krzesła prezentowały się nędznie. Zaczął więc powoli, po kolei, zmieniać wystrój wnętrza, aż w ostateczności konieczna była wymiana tapet i półek na książki. Otoczony nowymi, lśniącymi meblami zaczął żałować, że pozbył się poprzedniego stroju. Czuł odrazę do nowego za to, że wymusił na nim tyle zmian.

Specjaliści od marketingu dążenie do spójności stylu życia nazywają właśnie efektem Diderota. Kupno nowego domu oznacza wydatki na nowe meble. Nowa kurtka wymaga nowych spodni. Kupienie nowej rzeczy wywołuje dysonans, który może pociągnąć lawinę nowych, nieplanowanych wydatków. 

Wyznawanie określonego stylu życia pociąga za sobą otaczanie się odpowiednim rodzajem przedmiotów. Współcześnie marketing i reklama próbują narzucić nam taki styl życia, który spowoduje zakup pożądanych produktów i marek, sprowadzić go do zwykłej konsumpcji. Nie ma znaczenia, jakim jestem człowiekiem, co myślimy, jakie są nasze wartości, lecz co posiadamy, gdzie mieszkamy, jakim samochodem jeździmy, gdzie spędzimy najbliższe wakacje. Często sami słyszymy wewnętrzny głos: „Nie jestem tak wartościowy jak ci, którzy mają lepsze rzeczy”. Opisywane mechanizmy ukazuje film "Niedościgli Jonesonowie", będący szokującym, ale jakże prawdziwym, komentarzem na temat społeczeństwa konsumpcyjnego (więcej o filmie tutaj).

Od czasu do czasu warto zadawać sobie pytania: Co definiuje mój sposób życia? Rzeczy, które posiadam? Strój, jaki noszę? Czy też moje relacje z innymi? Związki, które warto pielęgnować? Działania, które warto podejmować? Wybory, których warto dokonywać? 

Kupując nową rzecz do naszego mieszkania lub nowy element garderoby miejmy się na baczności. Próbujmy zdobyć się na odwagę stawienia oporu zewnętrznej i wewnętrznej presji. Stwórzmy piękny, prosty, zrównoważony styl życia, korzystając z tego, co posiadamy.

O problemie spójności stylu opowiada także wpis Pałeczki z kości słoniowej. Zapraszam!

Komentarze

  1. Świetny post! a historyjki z Diderotem nie znałam! dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to się dzieje, że reklama ma aż taką siłę rażenia. Czyżbyśmy mieli tak małe poczucie własnej wartości, że dajemy się nabrać na sztuczki o lepszym życiu? A może to lęk przed społecznym odrzuceniem, staramy się wtopić w tłum, bo "dziwacy" i "inni" jeszcze nie zostali docenieni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zwyczajnie lubię piękne rzeczy. I dobrej jakości. Nie muszą być wciąż nowe i inne i jeszcze do kompletu, ale chcę aby ich codzienne użytkowanie sprawiało mi przyjemność. I tak się dzieje, gdy podoba mi się materiał, z którego są wykonane (to dotyczy nawet opakowań kosmetyków), ładny wzór (moją uwagę przyciągają wszystkie przedmioty o ciekawych wzorach) i kolor (chociażby patelni). To ciekawe, ale moje zamiłowanie do pięknych rzeczy przekłada się na swoisty minimalizm. Kupując drożej, kupuję o wiele mniej :-D I nie raziłaby mnie jedwabna koszula w starej bibliotece. Przeciwnie, to zupełnie w moim stylu.
    Tesia

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej,
    Też nie sądzę żeby minimalizm oznaczał rezygnację z rzeczy dobrej jakości, czy "dbania o styl", że to tak ujmę. Żyjąc w otoczeniu niewielu przedmiotów zwracamy uwagę na te ich cechy , które pewnie umknęły by nam gdybyśmy żyli w miejscu pełnym "gratów". Unikanie konsumpcji i zastanawianie się przed zakupem pozwala dokonać wyboru lepszych rzeczy - niekoniecznie droższych, nowszych - ale bardziej nam potrzebnych, bardziej " w naszym stylu". Zamiast "już teraz musze to mieć" jest " mam czas i mogę wybrać to co rzeczywiście mi odpowiada, to co rzeczywiście jest mi potrzebne."
    Pozdrawiam, D.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Za czasów drugiego Cesarstwa, w jednej z naszych ładniejszych podprefektur, w pobliżu miejscowości kąpielowej, uczęszczanej przez cesarza, mieszkał mer bardzo szanowny, inteligentny nawet, któremu zupełnie przewróciła w głowie myśl, że monarcha mógłby kiedyś znaleźć się w jego domu. Dotąd żył w starej przodków siedzibie, pełen poszanowania dla odwiecznych tradycyi. Zaledwie nadzieja podejmowania władcy Francuzów opanowała jego umysł, stał się zupełnie innym człowiekiem. To, co dotąd było dla niego wystarczającem, nawet zbytkownem, cała prostota umiłowana przez dziadów i pradziadów, wydała mu się brzydką, niedostateczna, pogardy godną. Przecież niepodobna wprowadzić cesarza przez schody drewniane, kazać mu siedzieć na starych fotelach, dopuścić aby postawił nogę na wytartych dywanach. Mer sprowadza architekta i cieślę, burzy mury, urządza salon nieodpowiadający zbytkiem i rozmiarem całości domu, zamieszkuje z rodziną kilka ciasnych komnat, gdzie meble i ludzie zawadzają sobie wzajemnie, wreszcie przewróciwszy dom do góry nogami, wypróżniwszy kieszeń, oczekuje cesarskiego gościa. Niestety, nastąpił koniec cesarstwa, cesarz nie przyjechał"

    Charles Wagner "Prostota w życiu" wyd 1905 r.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne! Ciekawi mnie, co jeszcze kryje się w książce pod tym intrygującym tytułem...

      Usuń
  6. Książka traktuje o wielu sprawach - o prostocie wyrażającej się w myśli i słowie, o tym, że widzimy tylko "obowiązek" wielki i skomplikowany zaniedbując obowiązek prosty, który nas uczłowiecza, o prostym pięknie i potrzebach, o wychowaniu, o religii nawet, pysze w społecznym życiu. Jeśli pozwolisz, to mogę od czasu do czasu podzielić się u Was jakąś "perełką Wagnera" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę, aczkolwiek znalazłem w sieci i już go podczytuję :)

      Usuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

Prawa prostoty: Organizuj

Kolejne prawo prostoty, o którym pisze John Maeda, profesor MIT, w książce "The Laws of Simplicity". Prawo to brzmi:

Dzięki właściwej organizacji więcej sprawia wrażenie mniej.

Chodzi o zarządzanie złożonością, z czym stykamy się przede wszystkim w domach, w których rzeczy wydają się mnożyć.

Maeda wymienia trzy spójne strategie redukcji bałaganu i osiągnięcia prostoty:
1. kupno większego domu,
2. umieszczenie wszystkiego, czego nie potrzebujemy, w miejscu do przechowywania,
3. metodyczne zorganizowanie tego, co posiadamy.

Początkowo większy dom zmniejsza bałagan kosztem większej przestrzeni. Ostatecznie jednak więcej przestrzeni z czasem oznacza więcej bałaganu.
Magazynowanie zwiększa ilość wolnej przestrzeni, ale dość szybko zostaje zapełniona kolejnym rzeczami, które odkładamy.
Wreszcie wdrożenie systemu organizacji tego, co posiadamy w naszej ograniczonej przestrzeni, zmienia chaos przedmiotów w uporządkowaną strukturę.

Wszystkie te trzy metody dynamicznie się rozwijają. …

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Przyjemność prosta

Kolejna część cyklu na podstawie Prostego życia Ryszarda Wagnera  z 1905 r.

Podobnie jak w czasach Wagnera, także i dzisiaj możemy zapytać: czemu utraciliśmy umiejętność dobrej zabawy? Usiłujemy wprawdzie się bawić, ale zwykle chybiamy celu. Od czego to zależy?

Jakże myśleć o zabawie! Uginamy się przecież pod ciężarem niezliczonych kłopotów, z których każdy oddzielnie wystarczyłby do popsucia humoru. Wszędzie spotykamy ludzi rozgorączkowanych, zapracowanych, wyczerpanych. Gdziekolwiek spojrzymy, wszędzie widzimy ludzi niezadowolonych.

Jednak przyczyny naszej obecnej niemocy, tego zaraźliwego złego humoru, który nas opanowuje, zależą w równej mierze od nas, jak od okoliczności zewnętrznych. Radość tkwi bowiem nie w przedmiotach, ale w nas samych!

Wagner zauważa niepokojący upadek naszych sił życiowych, wynikający z nadużywania  przez człowieka wrażeń, które przytępiły zmysły i zmniejszyły zdolność odczuwania szczęścia. Natura upada pod ciężarem narzuconych jej ekscentryczności. Wola ż…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…