Przejdź do głównej zawartości

Jak szybko zrobić listę zakupów, by nie marnować jedzenia

źródło
W dniu 16 października przypada Światowy Dzień Żywności, podczas którego warto uświadomić sobie, jak dużo jedzenia wyrzucamy (w Polsce rocznie to 9 mln ton) i jak to ograniczyć. Bez wątpienia podstawowym narzędziem jest lista zakupów. 

Według badań najczęstsze przyczyny wyrzucania żywności to: przegapienie terminu przydatności do spożycia, zbyt duże zakupy, zbyt duże porcje posiłków, niewłaściwe przechowywanie żywności, zakup złego jakościowo produktu, produkt lub danie jest niesmaczne, brak pomysłów na wykorzystywanie resztek oraz brak listy na zakupy. 
(Raport "Nie marnuj jedzenia 2016" znajdziecie tutaj.)

Choć lista zakupów w raporcie pojawiła się na końcu, wydaje mi się, że to właśnie jej brak jest pierwszym ogniwem marnotrawstwa, u źródeł którego leży nasze nieopanowanie. Bez dobrze przemyślanej listy sprawunków ryzykujemy zakupy chaotyczne i przypadkowe, zdane na łaskę naszego widzimisię i umiejętnego marketingu. A to już krótka droga do zakupów przeładowanych, nieefektywnych i drogich, których nie zdążymy przejeść w terminie ważności. Nasze zachcianki okiełznać może właśnie lista zakupów, będąca rodzajem mapy, dzięki której nie zboczymy ze szlaku. Dzięki liście nie tylko racjonalnie wykorzystamy żywność i zmniejszymy wydatki na jedzenie, lecz także niewątpliwie zaoszczędzimy czas przeznaczony na zakupy.

Pomysł synchronizacji listy zakupów z planowaniem posiłków jest być może rozwiązaniem idealnym, ale w praktyce często nazbyt skomplikowanym i pracochłonnym. W metodzie tej sporządzenie listy zakupów poprzedza staranne zaplanowanie posiłków na najbliższy tydzień, a następnie zebranie i posegregowanie składników wszystkich zaplanowanych potraw. Wyobrażam sobie, że takie sztywne trzymanie się planu na dłuższą metę może być stresujące i męczące.  




Jak uczynić proces tworzenia listy zakupów mniej zniechęcającym i prostszym?  Otóż dzięki liście podstawowych produktów spożywczych stworzenie listy zakupów trwa tylko chwilę. 

Metoda ta zakłada, że w oparciu o pewną, uzupełnianą w czasie tygodniowych zakupów, bazę produktów używanych przez nas w kuchni jesteśmy w stanie przygotować takie posiłki, na jakie akurat będziemy mieli danego dnia ochotę, a które nie wymagają wyjątkowych składników. Prostota systemu opiera się być może na pewnej stałej puli potraw, co oczywiście nie oznacza, że od czasu do czasu na stole nie pojawia się coś nowego. 

Kluczem tej metody jest specjalna, spisana przez nas, i od  czasu do czasu aktualizowana, lista podstawowych produktów spożywczych. Pobieżne przejrzenie takiej "master list" pomaga nam ustalić, czego nam brakuje i o czym powinniśmy pamiętać przy sporządzaniu listy zakupów. Wystarczy krótkie porównanie jej z aktualną zawartością lodówki i szafek, aby szybko sporządzić listę cotygodniowych zakupów. 




Naszą listę podstawowych produktów zamieściłem poniżej. Nie obejmuje ona wszystkich produktów i raczej namawiam Was do spisania własnej, opartej na Waszych kulinarnych nawykach. Ewentualnie może posłużyć za gotową listę zakupów, o ile skreślimy z niej produkty, które jeszcze posiadamy. Link do ściągnięcia tabeli, którą możecie zaadoptować do własnych potrzeb, znajdziecie tutaj.

Kliknij na tabelkę, aby powiększyć.
Temat listy zakupów nie jest nowy. Chętnie przeczytam o Waszych doświadczeniach w komentarzach. Zapewne niektórzy korzystają ze specjalnych aplikacji na smartfony. Może coś ciekawego zaproponujecie?


W temacie wyrzucania żywności:
Naleśniki z marchewką czyli obiad z resztek
Marnowanie żywności
Oszczędzanie jedzenia

Komentarze

  1. Akurat wczoraj rozmawiałam z mężem o zrobieniu takiej listy :-) Tzn. mam ją poniekąd w glowie, ale chcialam by powiedział co chciałby zawsze znaleźć w lodówce. To w ogole ciekawy zbieg okoliczności, że o tym napisałeś bo... nie wiedziałam o tym Dniu Żywności, a mam zaplanowane związane z tym zadanie w moim wyzwaniu na blogu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My listę stosujemy już od kilku lat. No i ciekaw jestem zadania :)

      Usuń
  2. Lista zakupów to jedyna lista jaką w ogóle sporządzam w życiu, choć rzadko są na niej produkty spożywcze, jeśli już, to takie z długim terminem przydatności, np. oliwa, ryż, przyprawy - jeśli coś się kończy od razu wpisuję na listę wiszącą na lodówce. Poza tym na liście figurują takie rzeczy jak papier toaletowy, mydło, szampon - to, co się kończy jest wpisywane. Do supermarketu jeździmy rzadko, żywność przeważnie kupujemy od rolników na targu, ewentualnie w warzywniaku - nigdy nie wiemy, co akurat będzie ładne, tanie i opłacalne, więc lista nie bardzo ma sens, a produkty podstawowe tj. marchewka, seler, ziemniaki, cebula, jajka i tak są kupowane przy każdych zakupach. Ogólnie na diecie wegetariańskiej zakupy są proste, jedzenia się nie marnuje, bo z roślin łatwo robić dowolne potrawy, a jeszcze resztki często kisimy. Nie wyrzycamy jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Co na papierze, to z głowy. Super jest ta lista. Korzystałam z trochę mniej rozbudowanej, a i tak bardzo odciąża umysł:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka liste zakupow mam u siebie w domu od kilku miesiecy i naprawde sie sprawdza. Raz na 1,5 tygodnia jade do marketu na wieksze zakupy i to wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas sprawdza się Listonic - aplikacja do list zakupów (wersja aplikacji na stronie oraz aplikacja mobilna). Jest opcja list współdzielonych - więc oboje z mężem zbieramy na jednej liście produkty, które się kończą (niekoniecznie te z lodówki - np. papier toaletowy, baterie do zabawki dla dziecka, tubka kleju do sklejenia dziecku bucika itp.) i raz w tygodniu zamawiamy razem z produktami spożywczymi w miejskim spożywczaku (też online z dostawą do domu). Dodatkowo aplikacja sortuje wg kategorii (np. owoce, mięso, art. dla dzieci, art. dla zwierząt itp.) - więc nawet chodząc po sklepie, nie trzeba się wracać, bo jakiś produkt został pominięty z powodu złej kolejności na liście.

    OdpowiedzUsuń
  6. Staram się robić listę zakupów ale i tak zawsze przyniosę coś ponad to co zaplanowałem. Generalnie próba zjadania nadmiaru zakupionej żywności kończy się zwykle nadwagą(w tym przypadku nie marnować - też źle).
    Trudny to temat zwłaszcza gdy współmałżonka ma trochę inny na sprawę pogląd. Wszystko pamięta i nic nie potrzebuje zapisywać a w dodatku jest wyjątkowo nieodporna na: PROMOCJE!!!! Kończy się to zalegającymi tygodniami lub dłużej trójpakami lub czteropakami kiedy potrzebne było tylko to coś jedno. Łatwość pozyskiwania żywności(zakupy) oraz jej relatywna taniość też jest przyczyną marnotrawstwa. Gdyby tak każdy musiał choć jeden z żywnościowych produktów wyhodować sam od podstaw. Pewnie zwiększyłoby to szacunek do własnego trudu i rozsadek w gospodarowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja korzystam z tego organizera-
    http://niebalaganka.pl/organizacja-w-kuchni-diy-zapasy-pod-kontrola/
    a lista bezpośrednia jest pisana ręcznie, w oparciu o te magnesową. Wtedy doskonale wiem co mam w zapasie, a co trzeba dokupić i nie muszę zaglądać po szafkach;-) Wygląda tak, że z jednej strony kartki wpisuje co potrzebne, a z drugiej na jakie danie i na który dzień tygodnia, na dole dodaje hasło "śniadania" oraz "inne" typu: rzeczy chemiczne czy potrzebne akcesoria. Zakupy robię raz w tygodniu. Jeśli czegoś nie uda mi się dostać to dokupuje na bieżąco. Niewiele się marnuje;-) a i przy wyborach dań mogę pozwolić sobie na większą kreatywność. Polecam

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o apkę, to używam listonic. W sumie kiedyś raz zainstalowałam i zostało, lubię to, że wpisuję pierwsze parę liter i uzupełnia resztę. No i grupuje produkty wg. kategorii. Ale często też tak mam, że sporo zapominam kupić z lenistwa. Myślę sobie: muszę kupić mydło, nie chce mi się zapisywać i jak przychodzi co do czego to zapominam kupić; )

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

UWAGA: Komentarze są moderowane i pojawiają się dopiero po pewnym czasie. Będzie nam miło, gdy się pod nimi podpiszesz :) Nie publikuję wypowiedzi pozornie na temat, a stanowiących formę reklamy, zwł. blogów komercyjnych...

Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Szczęście a bogactwa

Uznasz za dobro bogactwa: będzie cię dręczyło ubóstwo, co gorzej - ubóstwo fałszywe. Choćbyś bowiem miał wiele, jednakże - ponieważ ktoś inny ma więcej - będzie ci w twym mniemaniu brakowało tyle, o ile tamten cię przewyższa. (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza)

Bogactwa są rzeczą niezależną od nas i jako takie powinny być traktowane. Powinniśmy i możemy być równie szczęśliwi niezależnie od tego, czy będziemy biedni, czy bogaci: nasze szczęście nie zależy od bogactw, mieszka bowiem w zupełnie innym rejestrze, w innym wymiarze rzeczywistości.  Są to zmienne w żaden sposób ze sobą niezwiązane. Oczywiście, może nam się wydawać inaczej, a co więcej, całkiem często faktycznie się nam tak - niestety! - wydaje. To jednak właśnie zadanie, jakie stawiają przed sobą stoicy: otworzyć nam oczy na fakt, że szczęście nie jest związane ani ze stanem naszego konta, ani z żadną inną rzeczą od nas niezależną. Naszą rolą jest przyswoić to sobie jako życiową regułę i traktować ją jak kierunkowskaz. (...…

Dobrowolna prostota i oszczędność

Jeszcze nie tak dawno pomiędzy prostotą życia i oszczędnością postawiłbym znak równości. Wielokrotnie w tle upraszczania tliła się motywacja życia oszczędnego. Bo mniej wydanych pieniędzy, to mniej pracy i więcej czasu na przyjemniejszą stronę życia. Jednak kilka razy na własnej skórze przekonałem się, że oszczędnie nie zawsze znaczy prosto.

Za ilustrację niech posłuży... deska do prasowania. Gdy nasza baaardzo stara odmówiła współpracy (i nie dało jej się naprawić), zastosowałem metodę "kupuj używane". Deskę znalazłem na OLX, po którą musiałem pojechać dość spory kawałek drogi. Pomroczność jasna, a może chęć zamknięcia tematu, sprawiła, że po krótkich (za krótkich) oględzinach kupiłem deskę, która w domu okazała się okazem wyjątkowo chwiejnym i w dodatku z wklęsłościami, które dyskwalifikowały ją do jakiegokolwiek użytku. Następnie kupiliśmy nową deskę przez internet, bo to wygodniej, szybciej i... taniej. Po kilku dniach otrzymaliśmy przesyłkę. Deska chwiała się, a w stanie…

Weź kartkę i pisz...

No urzekła mnie ta piosenka Sound'n'Grace i Filipa Laty pt. "100"'. Mądry tekst: Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic. Za czym tak gnasz, po co Ci to?

Będzie to, co ma być, nie inaczej
Rozpromieni się ktoś, ktoś zapłacze 
Nie dowiesz się wcześniej, chyba że we śnie
Ale czy chcesz?
Nie wiedzieć dobrze jest
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic

Ref.
Swój czas, weź w garść, swój czas
Zanim Ci życie nie powie, że pass
I odholuje, weź w garść i idź
Zacznij na 100, nie na 5 procent żyć