Przejdź do głównej zawartości

Dobre życie - zaproszenie

 
Szukając tytułu na najbliższy cykl wpisów przypomniałem sobie książkę The Good Life Helen i Scotta Nearing, pionierów voluntary simplicity. Myślę, że o to chodzi: każdy z nas pragnie, aby jego życie było dobre, abyśmy czerpali z niego satysfakcję, spełnienie i radość.


Przed nami okres przedświątecznych przygotowań i same Święta Bożego Narodzenia. Adwent to czas oczekiwania na „przyjście” (z łac. „adventus”). Pytanie tylko na co czekamy? A może lepiej - czego oczekujemy? To dobry czas, aby zapytać siebie: czy moje życie jest dobre? Co zrobić, żeby było dobre? Czego mi brakuje? Albo czego w nim za dużo? Z czego powinno się składać?

Chciałbym przez najbliższe cztery tygodnie Adwentu razem z Żoną opowiedzieć Wam bliżej o naszej wędrówce do dobrego życia, w którym tak duże znaczenie ma jego prostota. Droga, na którą chciałbym Was zaprosić, będzie z jednej strony bardzo osobista, gdyż sprawy, które będziemy –ja i moja Żona- poruszali w kolejnych postach dotyczą naszych wyborów, tego, w jaki sposób staramy się żyć. Jednocześnie będzie to spojrzenie na proste życie z chrześcijańskiej perspektywy. Nie chciałbym poświęcić tego okresu na dyskusje na blogu. W przypadku pytań lub chęci podzielenia się własnymi przemyśleniami możecie ewentualnie pisać maile, gdyż opcja komentowania będzie pod tymi postami wyjątkowo wyłączona.

Założeniem tego bloga, jak mogliście się przekonać, było i jest tworzenie jak najszerzej płaszczyzny dla wszystkich zainteresowanych dobrowolną prostotą, bez względu na religię i światopogląd. W moim odczuciu proste życie nabiera jednak dodatkowej głębi z perspektywy wiary i odniesień, które garściami można cytować z kart Biblii. Nie bez powodu dobrowolne ubóstwo (jako chrześcijański „odpowiednik” prostego życia) stało się jedną z tzw. rad (a więc zaleceń) ewangelicznych. Pomiędzy prostotą i wiarą zachodzi bowiem bardzo ścisły i głęboki związek, o którym chcemy Wam krótko opowiedzieć.

Mam świadomość, że dla niektórych związek ten wydaje się rzeczą subiektywną lub jest obojętny. Tych zapraszam po Świętach, kiedy wrócę do pisania „zwyczajnych” postów. Zachęcam mimo to do lektury i wysłuchania tego, co chcemy Wam powiedzieć. Mam z kolei nadzieję, że wpisy te pomogą w przedświątecznych zmaganiach wszystkim tym, którym bliskie są słowa Psalmu 116: „Pan strzeże ludzi pełnych prostoty.”



 
Poszczególne wpisy z cyklu:
 
 
 
 
 
 
 


Popularne posty z tego bloga

25 rzeczy, których możesz się pozbyć już dzisiaj

Trafiłem na stosunkowo stary wpis (z sierpnia 2011 roku) na stronie Wise Bread pt. 25 rzeczy do wyrzucenia już dzisiaj. Interesujący wpis, bo chociaż trochę "wiekowy", to jednak nadal prawdziwy. Postanowiłem przetłumaczyć go na polski. Jeżeli ktoś ma ochotę, może przeczytać go w oryginale.

Autor, Paul Michael, rozpoczyna wpis od cytatu z filmu "Podziemny krąg":
"Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie" Dlaczego więc godzimy się na to, aby "posiadały" nas niektóre przedmioty? Nie wyrzucamy ich, ponieważ jesteśmy emocjonalnie do nich przywiązani. Nie ma prostej metody na pozbywanie się przedmiotów, ale uczucie uwolnienia, towarzyszące pozbyciu się niektórych z nich, może być niesamowite.

Jakich zatem rzeczy powinniśmy się -według autora- pozbyć z naszego życia? Będą to:

1. Ubrania i buty, których nie nosiliśmy w przeciągu ostatnich 18 miesięcy
Zasada jest prosta. Jeżeli czegoś nie nosiło się przez dłużej niż 18 miesięcy, czyli -…

Na ile potrafimy się uprościć

"...poczucie samowystarczalności, podróżowania bez nadmiernego bagażu, bez tragarzy dają człowiekowi radość i energię. Prostota to cały sekret dobrego samopoczucia."

"Nie potrafimy się uprościć". 

To fragmenty "Śnieżnej pantery" Petera Matthienssena, która jest zapiskami wyprawy autora w Himalaje.

Nie tak  dawno miałem możliwość doświadczyć podobnych myśli...

Otóż wybrałem się z rodziną na tydzień w Pieniny. Przesunęliśmy wyjazd z wakacji na maj. Urlop przed sezonem to dobry patent na uniknięcie tłumów...

Wybraliśmy się więc. Cały dobytek z konieczności ograniczony do kilku plecaków, prosty sposób odżywiania się wymuszony okolicznościami, czas spędzony bez komputera i codziennych rozpraszaczy, skupiony na wspólnej wędrówce i podziwianiu przyrody ponownie uświadomiły mi po powrocie, że warto to doświadczenie rozciągnąć na naszą codzienność: zmniejszyć liczbę zaangażowań, odgracić ponownie mieszkanie obrastające w przedmioty, których nie potrzebujemy (bezcenne…

Ruch małych domków - możliwy w Polsce?

Słyszeliście już o ruchu małych domków? Od czasu załamania się gospodarki coraz więcej Amerykanów zamiast zadłużać się na wielkie domy woli budować małe przyczepy za gotówkę... Powstaje coraz więcej filmów dokumentalnych na ten temat. Ba, jest nawet program telewizyjny, w którym ekipa przyjeżdża do zainteresowanych rodzin, buduje im taki domek "na życzenie" i pomaga uporać się z przeprowadzką ze zwykłego domu. To wszystko wydaje się być szokujące dopóki nie zastanowimy się chwilę nad tym, ile takie rozwiązanie może przynieść nam korzyści.

Pamiętam jak podczas jednego z wykładów na studiach usłyszałam, że w Stanach standardem jest przeprowadzka do innego miasta z powodu pracy. Słuchając wypowiedzi właścicieli małych domków na kółkach jedną z najczęściej wymienianych korzyści jest właśnie możliwość zabrania domu ze sobą. Są to często osoby, które dopiero rozwijają swoją karierę zawodową i zauważyły jak brak własnego lokum ogranicza ich możliwości...

Nie dziwię się, że ten mod…

Jak nie ułatwiać sobie życia

Jestem łowcą cytatów. Poniższy znalazłem w książce "50 maratonów w 50 dni" Deana Karnazesa, ultramaratończyka. W epoce komfortu i wygody coraz częściej potrzebujemy zdrowego, ciężkiego wysiłku!

"Bieganie uczy, że istnieje różnica pomiędzy ciężką pracą a złym samopoczuciem. Kultura konsumpcjonizmu stara się nam wmówić coś wręcz przeciwnego. Ileż reklam porusza kwestię "ułatwienia sobie życia"? Jeśli cała wiedza brałaby się z telewizji, naszym celem byłoby życie możliwie najprostsze, najwygodniejsze i najmniej wymagające. Wierzylibyśmy, że jedyne pozytywne uczucia płyną z dostarczania ciału przyjemności: smaku drinka, satysfakcji z prowadzenia drogiego samochodu i leżenia na plaży.

A to nieprawda. Stawianie sobie wyzwań, testowanie granic możliwości umysłu i ciała nawet na skraju wyczerpania i klęski, może budzić równie pozytywne uczucia jak inne doświadczenia, jakie oferuje nam życie. Przypuszczam, że stan zadowolenia po wysiłku jest bardziej wyuczony niż przyj…