Co ja tu robię? Zamiast być w domu ze swoimi dziećmi siedzę w pracy, żeby zarobić na opiekunkę, z którą zostawiam swoje dzieci?
Pracuję od rana do wieczora, żeby zarobić na spłatę kredytu na mieszkanie, w którym faktycznie nie mieszkam?
Dzieci widuję tylko w porach, gdy już śpią w łóżkach.
Biorę kredyt na samochód, który za chwilę będzie wart połowę pożyczonej sumy.
Siedzę w domu, w którym nie chcę mieszkać, gdyż przypomina IKEA, drżąc o to, by mąż nie stracił pracy, gdyż nie będziemy mieli na raty.
Buduję wielopokoleniowy dom, w którym dzieci i tak nie będą mieszkać, a do sprzątania którego trzeba będzie zatrudnić firmę sprzątającą.
Stojąc w kolejce do kasy w niedzielne popołudnie zastanawiam się, czy jest to najlepszy sposób na spędzanie wolnego czasu z rodziną.
Płacę za studia na uczelni, pracując wieczorami i w weekendy, chociaż po jej ukończeniu zapewne zasilę szeregi dyplomowanych bezrobotnych.
Szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum, studia, magisterka, praca, kredyt, zakupy, więcej pracy, większy kredyt, zakupy i tak przez 30-40 lat, do emerytury. Czy życie ma być jedynie drogą do jak najlepszej zdolności kredytowej? Czy świadomie wybraliśmy ten scenariusz dla swojego życia? Czy o to naprawdę nam chodziło?
W dawnych czasach dłużnik, który nie był w stanie spłacić swoich zobowiązań, tracił -on i jego rodzina- osobistą wolność, stając się niewolnikiem wierzyciela. Czy dzisiaj jest inaczej? Czy jesteś kolekcjonerem długów? Pewnego dnia możemy obudzić się i zauważyć, że żyjemy według cudzego scenariusza, z nogami przykutymi do galery.
Przychodzą mi na myśl słowa Henry'ego Thoreau z Waldena: Zastanawiając się, co stanowi główny cel człowieka i jakie są jego prawdziwe potrzeby i środki życiowe, ma się wrażenie, iż ludzie jak gdyby umyślnie się zdecydowali na jeden wspólny sposób życia, woląc ten właśnie od wszystkich innych. Aczkolwiek ich zdaniem stało się tak z braku wyboru. Czujne i zdrowe natury jednak pamiętają, że słońce wstało jasne. Nigdy nie jest za późno, aby się wyzbyć przesądów.
Warto zadać sobie pytanie: czym jest dla mnie wolność? Jeśli nie odpowiemy na to pytanie sami, ktoś inny (firma, inna osoba, rząd) odpowie na nie za nas. A chodzi przecież o to, aby -lepiej lub gorzej- pisać swój własny scenariusz samemu.
Zapraszam do obejrzenia krótkiego wystąpienia Adama Bakera, który wraz z żoną zaczął pisać własny scenariusz dla swojego życia. Niezwykle inspirujący przykład!













