Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Minimalizm jako sposób radzenia sobie z rzeczywistością - cz. 1

Zapraszam na tekst będący kontynuacją mojego postu (tutaj). Na podstawie obserwacji, których wyniki opisałam w pracy magisterskiej, opowiem Wam dzisiaj o konsumpcji, konsumowaniu na pokaz, a także chorobie, która może być wynikiem stałego dążenia do zaspokajania potrzeb.

Czym jest konsumpcja? To zbiór wszelkich zachowań, którymi kieruje potrzeba zaspokojenia pragnienia posiadania. Według Benjamina Barbera "Konsumpcja oznacza korzystanie z dóbr i usług, które oferuje gospodarka, oznacza udział w procesie zaspokajania potrzeb, określone zachowania i interakcje rynku"[1]. Stopień poddania się konsumpcji staje się coraz częściej miernikiem tego, w jaki sposób radzimy sobie z otaczającą nas rzeczywistością. Konsumujemy nie tylko towary, które są niezbędne do życia, ale i takie na które mamy ochotę[2]. Należy również skierować uwagę na to, że -jak pisze Ritzer- "Nowe środki konsumpcji ułatwiły nakłonienie nas, byśmy konsumowali daleko więcej niż kiedykolwiek wcześniej; zdążamy…

O naszej walce z długami

Nie jestem finansowym ekspertem i nie mam wykształcenia ekonomicznego. Do długu mam podejście ściśle życiowe, a dodatkowo nieco filozoficzne. Ekonomista może złapie się za głowę. Może warto, zwłaszcza wobec zwyżkującego kursu franka, czekać ze spłatą zadłużenia aż jego kurs będzie bardziej sprzyjający? Ja jednak naszych długów nie lubię i to jest najlepsza motywacja do tego, aby się ich raz na zawsze pozbyć. Może nasza historia będzie dla Was przestrogą lub zachęci do szybszej spłaty zadłużenia.


Jedną z form niezależności finansowej jest - obok akumulowania oszczędności (kapitału) - wolność od długów. Można powiedzieć, że spłata zadłużenia i gromadzenie oszczędności są do siebie łudząco podobne i polegają na tej samej czynności: odkładaniu. Zastanawiające, że zaoszczędzenie 10% naszych dochodów przychodzi nam z trudnością, podczas gdy lekką ręką zadłużamy się na 20, 30 a nawet 50% swoich dochodów. Obliczanie własnej zdolności kredytowej polega na określeniu, czy jesteś zdolny przez 20-…

Moja historia: ŻYJĘ PO SWOJEMU, CZYLI MINIMALIZM MIMOCHODEM

Kolejna odsłona naszego cyklu "Moja historia". Tym razem o swojej drodze do minimalizmu opowiada Iwona (autorka wpisu Przyjemności życia "po polsku"). Zapraszam! Słowo „droga” zawsze oznaczało dla mnie jasno wyznaczoną trasę, coś bezpiecznego i określonego, ale ilekroć podejmowałam się wprowadzenia trwałej zmiany, to najpierw odczuwałam wielki entuzjazm, a potem kończyło się równią pochyłą. Dlatego w pewnym momencie mojego życia przestałam się już oszukiwać, że jakakolwiek zmiana, która miała zadatki na "trwałą", jest w moim przypadku możliwa. ALE zanim to nastąpiło…

Kocham naturę. Dlatego zmiana szamponu z „toksycznego”, czyli nienaturalnego, na wręcz przeciwny, była równie naturalnym wyborem. Przekonując samą siebie, że przecież nasze matki i babki nie znały żadnych >elsewów< i tym podobnych specyfików, każdy do innego włosa, zakupiłam szampon z pokrzywy. W tak prymitywnej butelce jak się tylko da. Pachniał pięknie. Umyłam włosy raz, drugi, trzeci, …

Jałmużna

Tytułowa jałmużna wraz z postem i modlitwą tworzą "trójbój" do dobrego przeżycia Wielkiego Postu i przygotowania się na tajemnicę Wielkiej Nocy.
Bardzo często utożsamiana jest z dawaniem pieniędzy, niekiedy z dziesięciną

Ostatnio usłyszałem, by nie było to tylko i wyłącznie dawanie pieniędzy, i to najczęściej tych, których nam zbywa, ale dawanie siebie, poświęcenie uwagi komuś, poświęcenie czasu też sobie!
Nie zawsze pieniądze są ważne i konieczne. Może to będzie godzina w hospicjum, odwiedzenie kogoś samotnego, dodatkowy czas z rodziną? Niematerialna pomoc, nieprzeliczona na monety czy banknoty. Czas dla siebie, aby trochę zgłębić własną duszę....

"Hojnie siejesz, hojnie zbierasz" - łatwo zagłuszyć sumienie wrzuconą kwotą do puszki, ale czy to tylko o to chodzi?

Starość - wiek poprodukcyjny czy czwarty etap?

Krótki cytat z książki Marzeny Florkowskiej "Ojciec Piotr. Benedyktyn, kameduła, rekluz" - biografii ojca Piotra Roztworowskiego, uchodzącego za największą postać życia monastycznego w Europie końca XX w.:

"Lubił też [ojciec Piotr] powtarzać, że nasza cywilizacja chrześcijańska wydała taką koncepcję człowieka, która dzieli życie na przygotowanie do zawodu, zawód i emeryturę. Wiek przedprodukcyjny, produkcyjny i poprodukcyjny. 
Zdaniem ojca Piotra pod tym względem więcej mądrości wykazują hindusi, którzy dzielą życie ludzkie na cztery etapy. I etap - do dwudziestego drugiego roku życia - przygotowanie  do ofiary. II etap to jest ta właściwa ofiara, zaangażowanie w życie. A  potem III etap, kiedy się ujrzy twarz wnuka, około czterdziestego piątego roku życia, człowiek idzie do lasu, ażeby rozważyć swoje życie i IV etap - powrót do społeczności jako guru, czyli nauczyciel mądrości. 
Starość nie jest pojęta jako emerytura, jako odejście, jako wiek poprodukcyjny, ale jako dojr…

Pranie w nowojorskim stylu

Niebawem minie 10 lat odkąd mieszkam bez stałego adresu. Przez ten cały czas nie posiadam własnej pralki. Czemu? Bo jest to sprzęt na tyle ciężki, że postrzegam go raczej jako raczej część wyposażenia domu niż osobistego dobytku... Nikt z moich często przeprowadzających się znajomych również pralki nie posiada. Zdają się potwierdzać moje spostrzeżenia.
W praktyce oznacza to jednak jeżdżenie z praniem do znajomych lub rodziny. Dźwiganie torby z praniem zimą to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej, a dwa cykle prania zabierały mi praktycznie cały dzień.

Jako mała dziewczynka, niczym Jason Hunt, bardzo chciałam mieszkać w Nowym Jorku. Wyobrażałam sobie jak kupuję kawę tuż pod domem, a pranie robię w piwnicy w pralkach na żetony... Zanim dorosłam zdążyłam oczywiście zmienić zdanie. Jednak to właśnie nowojorczycy wielokrotnie inspirują mnie w zmniejszaniu mojego dobytku, gdyż dla nich częste przeprowadzki to również chleb powszedni.

Okazuje się, że te, widywane przez nas często w fil…

Przyjemności życia "po polsku"

Poniżej przedstawiam Wam pierwszy na Drodze wpis Iwony. Chciałem serdecznie powitać ją w gronie współautorów!
Przyjemności dnia codziennego nie powinny mieć narodowości, a ja specjalnie napisałam „po polsku”, bo obcując z ludźmi przeróżnych nacji zauważyłam, że my, Polacy, mamy wyjątkową tendencję do samobiczowania, rezygnowania z wszystkiego na rzecz pozornie wyższych celów.

Zarobiony jak Polak
Czy jako Polka/Polak potrafisz wyobrazić sobie, że zasiadasz w domu, w ciągu tygodnia do kolacji z bliską osobą, sączycie pomału wino, być może nawet w blasku wielu świec? Taka sceneria kojarzy się z rocznicą albo świętowaniem awansu, prawda? Tymczasem dla wielu Francuzów to … o ile nie codzienność, to sprawa naturalna, którą należy celebrować z okazji kolejnego, spokojnego wieczoru.
Czytając to niejeden z Was przewróci oczami, mając przed oczami swój napięty terminarz i listę wydatków. Skąd brać na te fanaberie czas i środki? Już tłumaczę:

Czas to kwestia umowna. Jeśli NAPRAWDĘ chcesz coś zrobi…

Między wyprzedażami a Wielkim Postem

Janusz Kofta w wierszu „Milczenie” pisał m.in:
Gdzie mam się schronić W jakiej osobności W tym świecie bujnym w błahe zachwycenia Więcej Milczenia Milczenia Milczenia Tylko ta mowa przystoi miłości
Jutro rozpoczyna się Wielki Post, który potrwa 40 dni. To dobra sposobność do wejścia w przestrzeń milczenia, które jest „mową miłości” zagłuszaną przez dźwięk karnawałowych piszczałek i bębnów.
W piosence – komentarzu do powyższego obrazu Pietera Bruegla „Wojna postu z karnawałem” Jacek Kaczmarski śpiewał:
Praca stała się zabawą, a zabawa - pracą:                                  Toczą się po ziemi kości, z kart się sypią wióry,    Nic nie znaczy ten, kto nie gra, ci co grają - tracą Ale nie odróżnić w ciżbie który z nich jest który.
Oszalało miasto całe, Nie wie starzec ni wyrostek Czy to post jest karnawałem, Czy karnawał - postem!
Zabawa stała się w dzisiejszym świecie przymusową pracą. Krążymy w karnawale wyprzedaży i medialnego spektaklu, który w rzeczywistości jest monotonną i jałową pustynią, na które…

Święto cukierni, a może by inaczej?

Tak, dzisiaj Tłusty Czwartek...

"Przyszły do sklepu zajączki.
Podobno tutaj są pączki.
Chcemy zobaczyć, czy świeże.
Proszę, niech zając wybierze.
Zając się złapał za głowę.
Dlaczego takie brązowe?
Pączki są przecież zielone.
Wziął braciszka na stronę
i szepnął: zostawmy je lepiej,
nie warto kupować w sklepie!
Jest wiosna, sok w pączkach
dojrzewa, najświeższe zjemy
wprost z drzewa."*

*niestety, nie znam autora



Nie piętnuję "uświęconej" tradycji jedzenia pączków, ale polecam Waszej uwadze ciekawą akcję Wyślij pączka do Afryki.

Organizatorzy akcji zachęcają, by w Tłusty Czwartek przekazać pieniądze potrzebującym w Afryce. Można to zrobić na kilka sposobów. Odwiedzić w Tłusty Czwartek cukiernię, która bierze udział w akcji (będzie oznaczona plakatem) i kupić pączki lub samodzielnie je upiec, poczęstować nimi swoją rodzinę czy kolegów w pracy i zebrać od nich datki. Misjonarzom można też pomóc bez wychodzenia z domu – kupując e-pączka (to chyba najzdrowiej) za pośrednictw…

Podsumowanie konkursu, ale nie jego koniec

Drodzy Czytelnicy i Autorzy bloga!

Blisko miesiąc temu zgłosiłem Drogę do prostego życia do konkursu na blog roku, a od tygodnia mogliście oddawać na nią głosy.

Wprawdzie nie zakwalifikowaliśmy się do kolejnego etapu, w którym o zwycięzcach w danej kategorii decydować będzie jednoosobowe jury, jednak z punktu widzenia idei dobrowolnej prostoty - wygraliśmy!

Do pierwszej, zwycięskiej dziesiątki zakwalifikował się minimalistyczny blog Simplicite i mam nadzieję, że zostanie doceniony przez jurorów.

Dzięki Waszym głosom Droga do prostego życia w kategorii "Lifestyle", w której startowało ponad 300 blogów, uzyskała dobre, 27 miejsce. Mówi się, że udział w konkursie jest sprawdzianem "siły" bloga w blogosferze. Wypadliśmy zdecydowanie bardzo dobrze jak na poruszaną przez blog, w sumie mało popularną w mainstreamie, tematykę. Dziękuję za każdy Wasz głos!

Udział w konkursie zdecydowanie przebudził nas z zimowego snu. Zamieściliśmy przez ten miesiąc rywalizacji ponad 20 w…

PodCytatem.pl

Jakiś czas temu, po trafieniu w sieci na jeden z agregatów blogów finansowych, zaczęły krążyć w mojej głowie pewne myśli.
Czy jest gdzieś w sieci taki agregat blogów minimalistycznych?
Czy jest miejsce, które skupiałoby w jednym miejscu wszystkie blogi minimalistyczne?

Szukałem... Przejrzałem wyniki wujka Google... On niestety nie potrafił mi nic adekwatnego do moich oczekiwań zaproponować.

Długo nie myśląc postanowiłem rozwiązać ten problem. Stwierdziłem, że skoro w sieci nie ma takiego miejsca, które skupiałoby blogi minimalistów, to muszę je sam stworzyć.

www.PodCytatem.pl Pod ten adres chciałbym Ciebie, drogi Czytelniku, serdecznie zaprosić, jeżeli pragniesz szybko zerknąć co ciekawego dzieje się w świecie blogów minimalistycznych, tych, których znasz od lat i tych, które dopiero raczkują w naszej społeczności.

Jak to wszystko działa?

Pierwsze, co ujrzymy po przejściu na stronę, to jeden wielki cytat. Każdy cytat kryje pod sobą (Pod Cytatem ;) ) link do niedawnego posta z bloga, k…

Czego uczą nas komórki

Od czasów rewolucji przemysłowej człowiek w swoim myśleniu o sobie samym i środowisku zaczął posługiwać się metaforą maszyny. Z pewnością przyczynił się do tego olbrzymi rozwój techniki, który przyniósł wiele wynalazków i korzystnych zmian w naszym życiu, jednocześnie zdegradował więź człowieka z innymi ludźmi i przyrodą. Przestaliśmy odczuwać naturalną wspólnotę z otaczającym nas światem, a przeobraziliśmy się w zdobywców i konstruktorów, nierzadko – na poziomie „inżynierii społecznej” – traktując innych jako trybiki w maszynie postępu i wzrostu, którego miarą przestał być poziom ogólnego dobrostanu, lecz wyłącznie kategoria ekonomicznego (wy)zysku, gdzie nieliczne grono „zwycięzców” spija śmietankę kosztem szerokiej rzeszy „zwyciężonych”.

Nauczono nas traktować życie i zasoby jak tort, którego nie starczy dla wszystkich, lub przykrótki koc, którym nie każdy zdoła się okryć. Wzajemne stosunki zaczęliśmy opierać na chciwości i rywalizacji o najlepszy, czytaj największy, kawałek, nie …

Edukacja domowa – rozdział drugi

Czas zaktualizować dane: od kilku miesięcy nasze dwie starsze córki (4 kl. SP i 1 kl. gm.) chodzą do szkoły. Trzecia córka (2 kl. SP) po 3 miesiącach nauki w szkole wróciła do nauki w domu. Syn (zerówka) uczy się razem z nią.

Trochę na tym blogu pisaliśmy o naszych wyborach związanych z edukacją dzieci, uznaliśmy więc, że w związku z radykalną zmianą i zakończeniem rozdziału pierwszego należą się wam wyjaśnienia.

Gdy latem minionego roku podejmowaliśmy decyzję o powrocie dzieci do systemu szkolnego, niektórzy pytali: czy przyznajecie się do porażki? czy tak was już to zmęczyło, że się poddajecie? a może dostrzegliście coś, co edukację domową deprecjonuje?

Faktem jest, że prowadzenie edukacji domowej ma niewiele wspólnego z poczuciem błogości czy komfortem. „Obiecuję wam krew, znój, łzy i pot” – mówił Churchill Brytyjczykom w ważnej dziejowej chwili. Nie mówił tego o edukacji domowej, ale w zasadzie wszystko pasuje. Codzienne zmaganie z poczuciem słabości, z własnymi ograniczeniami - inte…

Dokąd biegniesz, człowieku?

Nie da się zaprzeczyć, że żyjemy w świecie, gdzie pieniądze są wszystkim dla bardzo wielu z nas. Wartość nominalna, a raczej wyolbrzymianie tejże wartości, jest szczególnie widoczna w naszym narodzie. Lata powojenne i komunizm sprawiły, iż co najmniej dwóm, a nawet i trzem, pokoleniom wpajano obraz „zamożnego”, opływającego w pieniądze świata Zachodu. Świata kolorowego i sztucznie szczęśliwego, gdzie ludzie chodzili uśmiechnięci, bo mieli więcej niż oni wtedy. Z perspektywy czasu może wydawać się to celowym zabiegiem, ponieważ jedynie w ten sposób można było przekonywać ludzi do przepracowywania coraz to większej liczby godzin. W końcu życie współczesnego człowieka klasy średniej i niższej to głównie praca. Każdego dnia spędza on minimum 8 godzin z dala od domu, od rodziny, od własnego życia. Nierzadko latami tkwi w miejscu, w którym tak naprawdę nie chce się znajdować. System wpoił w takie jednostki bierność względem własnego życia i pozbawił wiary we własne możliwości. Wmówił człow…

Moja historia: POTRZEBUJĘ ŚWIADKÓW

Zachęcam do przeczytania krótkiego, ale mocnego, świadectwa w ramach naszego nowego cyklu "Moja historia" (poprzedni post z cyklu znajdziecie tutaj):

Od jakiegoś czasu zaglądałam do Waszego bloga, jak i kilku pokrewnych, ponieważ narasta we mnie potrzeba uporządkowania życia.
Dlaczego do Was piszę? Ponieważ potrzebuję mieć świadków i dopingu przy planowanych zmianach. Często zastanawiałam się, dlaczego ludzie właściwie piszą blogi i myślę, że jedna z przyczyn jest właśnie taka - potrzeba świadków, potrzeba ujawnienia wewnętrznej narracji.

Moja droga do decyzji oczyszczenia życia i eliminacji artefaktów może brzmieć znajomo dla części osób:

Jestem mieszkanką dużego miasta, należę do klasy średniej. Bardzo dużo pracuję i dobrze zarabiam. Ciągła praca, późne powroty do domu, liczne obowiązki. W ramach rekompensaty - wieczorne drinki i kompulsywne zakupy. Nigdy co prawda nie posuwałam się do tego, żeby pić w ciągu dnia lub zadłużać w związku z zakupami, więc z zewnątrz cała sytu…

Wesprzyj nasz głos swoim głosem!

Kilka dni temu (tutaj) zachęcałem Was do głosowania na Drogę..., dzieląc się wizją, jaka mi osobiście towarzyszyła przy tworzeniu Drogi do prostego życia.

W tym wpisie poprosiłem znanych Wam dobrze Autorów innych blogów piszących na temat minimalizmu i prostoty, aby zechcieli opowiedzieć, za co cenią Drogę do prostego życia:



Anna Mularczyk-Meyer, czyli Ajka z Prostego bloga, autorka "Minimalizmu po polsku":

"Droga do prostego życia" nie przestaje ujmować mnie szczerością, uczciwością i otwartością ludzi, którzy go tworzą. To miejsce żywe, gościnne i pełne życzliwości i ciepła, stworzone po to, by dzielić się dobrem i mądrością. W czasach, gdy z blogów często robi się maszynki do zarabiania pieniędzy, blog tworzony przez Konrada i osoby, które wokół siebie skupia, od razu rzuca się w oczy jako platforma wymiany myśli i doświadczeń oraz zachęta do refleksji. Tu nikt niczego nie udaje, nie tworzy jakiejś wirtualnej plastikowej rzeczywistości na pokaz, nie mającej nic w…

Pociągnięcia pędzlem

Kontynuacja pudełka ze zdjęciami...

Na równi z fotografią pociągało mnie kiedyś malarstwo, które, jeszcze bardziej niż robienie zdjęć, jest nauką uważności, coraz bardziej zapomnianym (w dobie pośpiechu i elektronicznych gadżetów) językiem wyobraźni, wymagającym skupienia, cierpliwości, kontaktu z samym sobą, oczywiście umiejętności.

Znakiem czasów jest zaniedbanie u starszych dzieci, nie mówiąc już o dorosłych, tego, co w dzieciństwie, z językiem na brodzie, robiliśmy z taką pasją, trzymając w ręku kredki czy pędzelek. Podziwiamy rysunki, prace plastyczne, a potem gubimy gdzieś po drodze (przez pośpiech?) potrzebę twórczej ekspresji.

Ta historia pokazuje, że nigdy nie jest za późno.

Z pudełka ze zdjęciami

Zwykłe pudełko ze zdjęciami jest chyba lepszą metaforą pamięci niż uporządkowany album. Pamięć na zawołanie wyciąga obrazy z przeszłości niczym z wirtualnej chmury danych. Obca jej jest chronologia i klasyfikacja. 
Nasze najstarsze fotografie nadal czekają na uporządkowanie w takim pudełku. Cały urok w wyciąganiu na chybił trafił: czarno białych wymieszanych z kolorowymi, różnopokoleniowych, tych artystycznych, robionych na Zenicie, i tych pstrykanych na zwykłej idiotenkamerze. Może nie warto ich porządkować, dzielić na ważniejsze i nieistotne, technicznie udane i żałośnie dyletanckie? 

Wyciągnijmy kilka zdjęć z pudełka... szukając źródeł prostoty.

Mamy problem

Spójrzmy na problem jako następującą definicję:
"Nieakceptowalna różnica pomiędzy stanem obecnym a pożądanym".  
Kilka przykładów:

ważę 75 kg, a powinienem 68 kg (uwzględniając indeks BMI)dojazd do pracy zajmuje mi 60 min., a zakładałem podczas zmiany pracy 35 min.na rozrywkę średnio w miesiącu wydajemy 100 zł, a budżet przewidywał 85 złitp...Co taka formuła nam daje? Przede wszystkim "ucina" wszelkie "oczywiste oczywistości" i "smutne życiowe konieczności", którymi codziennie tłumaczymy nasze problemy, takie jak pogoda (znów pada), kurs franka (wysoka rata), korki (znów się spóźniłem). Na powyższe nie mamy wpływu - chyba, że zmienimy strefę klimatyczną, przewalutujemy kredyt ....

Wyrażenie problemu jako coś, co możemy zrobić, na co mamy wpływ, pozwala nam wziąć sprawy w swoje ręce, chyba że narzekaniem usprawiedliwiamy naszą niechęć do zmiany.
Stwierdzenie "jestem gruby" nic nie wnosi tak długo, jak nam z tym dobrze/niedobrze, jednak jak p…

O ozdobach choinkowych

Wprawdzie święta Bożego Narodzenia już dawno za nami, o czym przypominają nam tylko choinki "zalesiające" osiedlowe śmietniki, ale chciałbym podzielić się jeszcze z Wami krótką, poświąteczną refleksją (może przyda się w tym roku).
Od kilkunastu już lat czas świąt to istne żniwa w wielu branżach. Konsumenci głębiej sięgają do portfela..., a nawet jeśli nic tam nie ma, zawsze można zaciągnąć korzystną pożyczkę "na wszystko czego zapragniesz". Sprzedaż artykułów "choinkowych" rozpoczyna się dokładnie dzień po Wszystkich Świętych. Kolorowe pisma informują jak "modnie ubrać tegoroczną choinkę" i jakie kolory ozdób są w tym roku "na topie". 

Większość z nas takie informacje traktuje z przymrużeniem oka, ale paczka ozdób "made in China" dość łatwo może wylądować w naszym sklepowym koszyku, bo "to tylko 9,99 zł". Ozdoby są często tak słabo wykonane, że starczają na jeden sezon, a gdy ktoś ma w domu kota lub psa albo małe dzie…